Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

„Może i jestem potworkiem, ale szczęśliwym”, czyli o tym, że warto mieć marzenia

AFP/EAST NEWS
Udostępnij

Noelia od dziecka marzyła o tym, żeby być nauczycielką. Jacob i Brennan, jak wielu chłopców, chcieli zostać policjantami. Wszyscy troje zrealizowali swoje marzenia, chociaż mają zespół Downa.

Małe dzieci uwielbiają bawić się w „dorosłe” zawody. Kiedy byłam małą dziewczynką, sadzałam w kilku rzędach wszystkie moje lalki, misie, a nawet młodszego brata (jeśli tylko na to pozwolił) i w magiczny sposób zamieniałam się w nauczycielkę. Szczypta kreatywności, stary zeszyt jako klasowy dziennik i sporo wyobraźni – tyle wystarczyło, żeby świetnie się bawić.

Z dziecięcych marzeń i wizji samego siebie niektórzy wyrastają, podczas gdy inni… konsekwentnie je realizują i zostają np. strażakiem, skoro od małego sen z powiek spędzał im czerwony kombinezon i gaszenie pożarów.

Dyplomowana nauczycielka z zespołem

Historia Noelii Garelli to jeden z takich przykładów. 31-letnia kobieta odkąd tylko pamięta uwielbia dzieciaki. Dlatego oczywiste było dla niej, że zostanie nauczycielką, najlepiej w przedszkolu. Ale tam, gdzie ona nie widziała przeszkód, dostrzegali je inni.

Realizacja marzeń Noelii o pracy w przedszkolu budziła kontrowersje. Niektórzy kwestionowali jej możliwości nawiązania relacji z dziećmi i przekazanie im wiedzy z powodu jej wady.

Noelia nie traciła jednak wiary w siebie, choć nie brakowało tych, którzy chcieli podciąć jej skrzydła. Kiedy była małą dziewczynką, inne dzieciaki, a nawet szkolna pielęgniarka, nazywały ją „potworkiem”. Dziś Garella jest pierwszą w Ameryce Łacińskiej dyplomowaną nauczycielką z zespołem Downa. Tym samym dowodzi, że jej wada w ogóle nie przeszkadza w realizacji marzeń i byciu wspaniałą, lubianą przez dzieci nauczycielką. Od 2012 roku pracuje w publicznym przedszkolu – pracuje z dziećmi w wieku od roku do trzech lat.

„Tym, co najbardziej mi się podoba w pracy nauczyciela, jest kontakt z dziećmi, które mają piękne serce i kochają tak, jak nikt na świecie” – opowiada w jednym z wywiadów. I nawiązując do przezwisk, jakie słyszała w dzieciństwie, dodaje: „Teraz jestem szczęśliwym potworkiem, podczas gdy tamta kobieta może być jednym z tych smutnych potworów”.

Noelia zapewnia, że w towarzystwie dzieci zawsze czuje się świetnie. To zresztą widać na filmach na YouTube. I nie tylko to. Widać wielką pasję, zaangażowanie i oddanie, z jakim kobieta pokazuje maluszkom kolorowe obrazki czy literek albo cyfr. Ich rodzice, a także nauczyciele kochają ją. Obecnie Noelia prowadzi grupę, w której jedno z dzieci także ma zespół Downa.

Bardzo uśmiechnięci policjanci

Jacob Demers-Barret z kolei od dziecka marzył, by zostać policjantem. Zespół Downa, na który choruje, stanowi jednak poważną przeszkodę w realizacji tych marzeń. Ale nie na tyle poważną, by włożyć policyjny uniform choć na jeden dzień.

W spełnieniu marzeń chłopcu pomógł trener hokeja, emerytowany policjant. Dzięki staraniom Jeffa Kelly’ego, 16-latek mógł na cały dzień zostać honorowym policjantem. Miał do realizacji bardzo poważne zadania, jak zajęcia na strzelnicy, a nawet zatrzymanie podejrzanego. „To było niesamowite” – wspomina Jacob.

Jego rodzice byli niezwykle wzruszeni. Mama chłopca przyznała jednak, że nieuchronnie zbliża się ten moment życia jej dziecka, w którym wszystkie ograniczenia związane z jego chorobą będą boleśnie dawać o sobie znać.

„Każda osoba, która miała okazję spotkać dziś Jacoba, doświadczyła czegoś niepowtarzalnego” – wspominał Heather Lachin, sierżant, który pełnił służbę z chłopcem.

O policyjnym uniformie od dziecka marzył także Brennan Wheatley. On również na jeden dzień został funkcjonariuszem policji w Campbellsville w Kentucky. Spełniło się nie tylko jego wielkie marzenie, ale także urodzinowe życzenie. Otrzymał odznakę, patrolował ulice w radiowozie, a nawet kierował ruchem i zatrzymał jednego kierowcę. Policjanci, którzy tego dnia z nim współpracowali, również świetnie wspominają to doświadczenie. „Każdego dnia przypomina nam, jak dobrze jest pomagać innym” – zapewniał jeden z funkcjonariuszy.

Noelia, Jacob czy Brennan pokazują, że jeśli czegoś się bardzo pragnie, wystarczy trochę chęci i nic nie jest niemożliwe. A dziecięce marzenia są po to, by je realizować.

https://www.youtube.com/watch?v=kRJy25xYUiY

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail