Aleteia

Mąż jest na misji wojskowej, ja zostałam. Jak przetrwać?

Udostępnij

Związek z żołnierzem jest narażony na wiele prób. Niebezpieczne misje, długie rozłąki. Bywa ciężko, ale trudne doświadczenia – paradoksalnie – mogą umocnić relację.

Kiedy przyszedł czas próby, Anka i Mateusz mieli za sobą dwa lata związku. Niczego nie deklarowali, nie snuli planów na długą przyszłość. Po prostu ze sobą byli. Dobra relacja. To nie był łatwy czas, oboje przeprowadzili się do Warszawy z małego miasta na wschodzie Polski. Ona na studia, on do pracy. Anka – rozważna i odpowiedzialna. Mateusz – szalony, pomysłowy i bardzo otwarty. Żołnierz. Obydwoje wyznają podobne zasady. Bardzo ważna w ich życiu jest wiara, skupiają się również na wartościach rodzinnych.

 

Misja: Afganistan

W kwietniu 2010 roku do Afganistanu ruszyła VII zmiana Polskiego Kontyngentu Wojskowego. Żołnierze, m.in. Mateusz, polecieli do Azji, aby zapewnić bezpieczne przeprowadzenie wyborów na terenie prowincji, zapewnić bezpieczeństwo w Afgańskiej Strefie Rozwoju w prowincji Ghanzi, a także szkolić armię i policję afgańską. Była to najtrudniejsza ze wszystkich zmian dla Polaków. Zginęło aż sześciu naszych żołnierzy, a czterdziestu zostało rannych. Była to także najbardziej efektywna zmiana.

Mateusz sam zdecydował o tym, że chce pojechać do Afganistanu. Anna nie sądzi, że można było w jakikolwiek sposób zmienić jego decyzję. Ich relacje nie były wtedy aż tak zażyłe. Nie obeszło się jednak bez złości i kilku „cichych dni”.

„Kiedy dotarło do mnie, że i tak nie zmienię jego decyzji, pojawiło się wiele obaw. Rozmawialiśmy o długiej rozłące. Nie chcieliśmy mówić, ani nawet myśleć o śmierci. Jednak strach o jego życie był ze mną, zanim Mateusz wyleciał do Afganistanu” – wspomina Ania.

 

Życie w strachu  

W oswojeniu się z sytuacją pomogły jej rozmowy z wykładowcami – żołnierzami z wojskowej uczelni, czytanie o tym, jak wygląda misja. On ciągle wyjeżdżał na poligony, zaliczał kolejne ćwiczenia, spotykał się z psychologiem. Przygotowanie trwało wiele miesięcy, choć obydwoje zgodnie twierdzą, że nie da się przygotować do takiej rozłąki. Może dopiero przy kolejnej misji łatwiej byłoby zaakceptować taki stan rzeczy, ale nie przy pierwszej.

Co czuła Anna, gdy Mateusz wyjeżdżał? „Początkowo była to po prostu niemoc, dopiero później strach i niedowierzanie. Nie mogłam nic zrobić” – odpowiada kobieta.

Gdy samolot wzniósł się w powietrze, nagle bliscy żegnający żołnierzy zrozumieli, że to JUŻ. Nie ma odwrotu. Były łzy i długie samotne dni, którym towarzyszył nieustający strach. Przez osiem miesięcy Anna co dzień zagłuszała milion myśli kłębiących się w głowie. Wiadomości dochodzące z mediów i uczelni nie pomagały w tym. Wysłała wtedy SMS-y do Mateusza i z niecierpliwością czekała na znak życia. Gdy dostawała wiadomość, wracała do normalności.

 

Siła drobnych gestów

„Szczęśliwie dopiero co rozpoczęłam studia w nowym i wielkim mieście. Skupiłam się więc na nowych znajomościach, poznaniu miasta, działalności w kołach naukowych i organizacjach studenckich” – dodaje kobieta.

Okazało się, że ten pierwszy miesiąc był najcięższy, ale dzięki nieocenionemu wsparciu przyjaciół, rodziny, a także pisaniu pamiętnika, udało się przetrwać i pójść dalej. Anna przyznaje, że nie spodziewała się, że te osiem miesięcy minie tak szybko. Bardzo pomagały jej rozmowy z chłopakiem. Na szczęście mogli porozmawiać codziennie przez około 5 minut, do tego mieli dostęp do internetu i możliwość wysyłania SMS-ów.

Czy para pamięta jakiś szczególny SMS lub mail? Oczywiście! Mateusz nagrał dla Anki urodzinowy filmik, w którym zamieścił wiele wspólnych zdjęć oraz „ich piosenkę”. W trudnych chwilach pozornie malutkie i błahe rzeczy mają jeszcze większe znaczenie…

 

Nigdy więcej

Najbardziej interesujące jest jednak to, co działo się z nimi po powrocie Mateusza z misji. Co jakiś czas możemy usłyszeć albo przeczytać  o tym, jak trudno jest, szczególnie żołnierzowi, wrócić do codzienności. Wojna odciska ogromne piętno na psychice. Żołnierze stają się agresywni. Związki rozpadają się.

Powrót Mateusza był wyjątkową chwilą, na którą obydwoje długo czekali. Po misji chłopak stał się bardziej rozważny, ostrożny, ale też i odpowiedzialny. Obydwoje zgodnie twierdzą, że dzięki tej rozłące ich związek stał się silniejszy. Zaczęli planować wspólną przyszłość. Paradoksalnie, to dzięki temu wyjazdowi stwierdzili, że pasują do siebie idealnie i po kilku następnych wspólnych latach wzięli ślub.

Ale na kolejną misję Anna się nie zgodzi, choćby dlatego, że tworzą wspaniałą rodzinę i mają malutkie dziecko. Tym razem, już jako żona, ma więcej do powiedzenia. Mateusz tylko się uśmiecha. Wojskowi mawiają, że jeśli żołnierz raz wyjedzie na misję, będzie chciał tam jeszcze wrócić.