Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Czy Jezus każe nam nienawidzić najbliższych?

EAST NEWS
Udostępnij

Wzięcie Ewangelii na serio w oczywisty sposób oznacza rewolucję w całym naszym życiu. Rewolucję, po której nic nie pozostanie nietknięte.

Łk 14,26: Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem.

Fakt, że Jezus nie namawia nas do nienawiści wobec kogokolwiek, jest bardziej niż oczywisty. Ten, który nakazuje miłować nieprzyjaciół (Łk 6:27.35) i grozi sądem każdemu, kto choćby gniewa się na swego brata (Mt 5:22) nie może przeczyć samemu sobie, podżegając do nienawiści i to wobec najbliższych. A jednak! Przecież w tym fragmencie wyraźnie domaga się nienawiści od tych, którzy chcą być jego uczniami. Co więc oznaczają te słowa?

Greckie słowo μισει (misei), którego Jezus używa w tekście oryginalnym, pojawia się w Nowym Testamencie siedem razy. Raz tutaj, u Łukasza i sześć razy w pismach Janowych. Za każdym razem chodzi o nienawiść wynikającą z obcości, z tego, że nienawidzone jest zupełnie inne od nienawidzącego. Zupełnie inne, jakby pochodziło z innego świata. Warto przy tym zwrócić uwagę, że zwłaszcza pisma Janowe, w tym Ewangelia według Jana, w dużej mierze oparte są na Wielkim Niezrozumieniu, wynikającym ze wzajemnej obcości tego, co Boże i tego, co ludzkie.

Wracamy do tych słów, bo w nich bardzo mocno uderza inność Ewangelii, która często nam umyka. Obcość, którą często nieświadomie nawet próbujemy załagodzić oględnym tłumaczeniem. Te, po ludzku straszne, słowa na nowo przypominają nam, że Ewangelia jest Inna, niż nam się wydaje – że jest Boża, nie ludzka.

Potrzebujemy wracać do tego dziwnego fragmentu, który mówi, że Jezus przychodzi i wzywa nas do czegoś absolutnie Innego i Nowego. Ewangelia nie jest ulepszoną wersją kodeksu etycznego. Nie o etykę w Ewangelii chodzi. Chodzi o wejście w taką relację z Nim, która w zupełnie nowy sposób ustawia wszystkie pozostałe relacje. Chodzi o rzucenie się na główkę w głąb Boga.

Jeśli zdecyduję się na ten skok, nic nie pozostanie takie jak było dotychczas. Wszystko będzie musiało być inne. Jezus nie przyszedł poukładać, uporządkować nam życia. On przyszedł dać zupełnie inne Życie, w porównaniu z którym to nasze dotychczasowe jest śmiercią. Przyszedł wciągnąć nas w taką Miłość, że w porównaniu z nią nasze dotychczasowe miłości wydają się nienawiścią.

Trudna jest ta mowa. Bo ona otwarcie mówi, że wzięcie Ewangelii na serio w oczywisty sposób oznacza rewolucję w całym naszym życiu. Jeśli naprawdę wejdziesz w Ewangelię, nic nie pozostanie nietknięte. Nie ocalisz niczego z twoich dotychczasowych porządków. Bóg nasz jest ogniem pochłaniającym (Hbr 12:29). Te słowa Jezusa to ostrzeżenie i zaproszenie pełne tęsknoty: Daj się pochłonąć! Daj się spalić!

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail