Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jola Szymańska: Wybaczyć swojemu tacie – dla samego siebie

Uśmiechnięta Jola Szymańska
fot. Marek Straszewski
Udostępnij

Oboje mieliśmy problem w relacji z tatą. I oboje uczymy się przebaczać.

Uwielbiam jego poczucie humoru. Luzacko-braterskie. Przypomina mi moich braci, wałęsających się po pokoju i śmiejących się z wszystkiego wokół. Trochę jakby cofnął się czas, bo od lat nie mieszkam z braćmi. I od lat nie oglądamy już razem YouTube’a.

Evan Edinger jest w moim wieku. Mieszka w Londynie, choć pochodzi z USA. Jego kanał YouTube subskrybuje ponad 370 tysięcy osób. W swoich filmach często porównuje rzeczywistość brytyjską do amerykańskiej i zawsze robi to przekomicznie. Strasznie szybko mówi, ale każde jego słowo jest trafione w punkt. Często śmieje się ze swojej nieporadności z kwestiach damsko-męskich. I całkiem nieźle śpiewa, choćby w duetach z Dodie Clark, równie popularną brytyjską YouTuberką.

 

To nie żart

Też mam kanał na YouTube (i jakieś sto razy mniej subskrybcji), poczucie humoru, a do tego nieźle śpiewam, ale nie oszukujmy się. Nie mam się co do niego porównywać. Evan ma kompletnie inne życie, niż ja. Chociaż… okazuje się, że oboje mamy bardzo podobne doświadczenie jednej z najważniejszych osób w życiu – ojca.

W niedzielę Evan opublikował film o zaskakującym tytule: „Mój tata umarł…”. Klikając nie wierzyłam, że to prawda. Evan nagrałby film o śmierci swojego ojca? YouTuberzy robią czasem takie rzeczy, ale podobne tytuły są najczęściej tylko wabikiem. Szybko zrozumiałam, że to nie żart. To historia, która prawie zdarzyła się także mi.

– Mój tata był zawsze na wszystko zły. Kiedy go nie było, sprzątaliśmy cały dom, ale on i tak znajdował coś, co go złościło – zaczyna opowieść. Jego ojciec swoim egoizmem krzywdził jego, jego brata i mamę. Skupiał się tylko na sobie. Ignorował go i zamykał się we własnym świecie.

– Kiedy zabrał mnie na obóz dla skautów, cały czas łowił sobie ryby. Kiedy zabierał mnie do pracy, siedziałem przy nim i grałem na GameBoy’u albo czytałem Harrego Pottera. On prawie się do mnie nie odzywał. W zasadzie cisza to najlepsze wspomnienie, jakie z nim mam. Jeździłem do niego co tydzień. Grałem sobie na komputerze, on nie zwracał na mnie uwagi. Czasem wcale go przy mnie nie było. Kiedy dołączał do gry zawsze go ogrywałem, a on, zamiast się z tego pośmiać, był wściekły – opowiada Evan. A ja nie dziwię mu się, kiedy mówi, że od taty nauczył się jednej rzeczy: jakim człowiekiem nie chce być.

Mam podobne wspomnienia z dzieciństwa. Mój tata miał bardzo zmienne i skrajne nastroje. Nigdy nie wiedziałam, czy wejdzie do pokoju wściekły czy roześmiany. Atmosfera ciągle była napięta. Wtedy wydawało mi się to normalne, dziś widzę, że z tego powodu zawsze wchodząc w nowy projekt czy relację panicznie boję się czyhającego zza rogu niebezpieczeństwa.

 

Ej, nie mów tak

Kiedy Evan skończył 18 lat i nie musiał spotykać się z ojcem, przestał do niego jeździć. Uciął kontakt. Przez osiem lat blokował zaproszenia na Facebooku i wszelkie inne próby kontaktu. – Chroniłem się. Nie chciałem tej osoby w moim życiu. Miałem nowych przyjaciół i rodzinę, którzy kochali mnie takiego jaki jestem i którzy nie sprawiali, że czułem się źle – tłumaczy. Nie widział ojca przez kolejne 8 lat swojego życia.

20 października jego tata zmarł, a Evan nie czuł nic poza… zdziwieniem. Starał się o tym nie myśleć. I żartował. Kiedy ktoś czegoś od niego chciał, mówił: „Ej, nie mów tak do mnie, właśnie umarł mój tata!”. Potem uspokajał zszokowanych znajomych, że spoko, że nic się nie stało, że to taki żart.

18 października jadł obiad z mamą przyjaciółki. Rozmawiali o rodzinie. Powiedział: „Gdyby mój tata umarł jutro, nie czułbym straty”. I rzeczywiście, nie czuł.

 

Nie bądź mną

Ja też ucięłam kiedyś kontakt ze swoim tatą, ale miałam dużo więcej szczęścia niż Evan. Jeszcze na studiach mój kontakt z tatą się odnowił. Mamy do siebie dystans, ale jesteśmy dla siebie dobrzy. W zeszłym roku kiedy tylko dowiedział się o moich kłopotach, wsiadł w samochód i przejechał pół Polski tylko po to, żeby wypić ze mną kawę, a ostatnio specjalnie w środku nocy przyjechał po mnie na lotnisko. Doceniam każdy jego gest, bo podejrzewam, że nie jest mu łatwo mnie zrozumieć.

Evan odblokował konta na Facebooku dopiero jakiś czas po śmierci ojca. – Na niektórych zdjęciach nawet go nie rozpoznawałem. Nie rozpoznawałem własnego taty. A na niektórych miał uśmiechniętą twarz, którą pamiętam… z dobrych wspomnień.

– Nie chciałem pamiętać o dobrych chwilach z moim tatą – mówi Evan. – Nie pasowały do szuflady, w którą go włożyłem. A dziś jest w innej szufladzie. I już z niej nie wyjdzie – dodaje ze łzami w oczach. Cały film kończy wstrząsająco wymownym stwierdzeniem: – Nie bądź mną. Proszę.

 

Wolność zwana przebaczeniem

Czasem odcięcie się od kogoś kto nas rani jest jedynym wyjściem, ale rzadko jest dobrym rozwiązaniem na stałe. Evan nie zrobił niczego złego. On po prostu nie pozwalał się krzywdzić. Nie chciał tracić życia na relację, która go wykańcza. Ale cała sytuacja nauczyła go i jego widzów czegoś bardzo ważnego. Wolności od osądzania. Wolności od uciekania. Wolności od zranień. Wolności, która nazywa się przebaczeniem. I przyznaniem się do błędu. Jeżeli o to chodzi, warto być jak Evan.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail