Aleteia

Leonard Cohen: Psalmy ku czci Niewypowiedzianego

Boston Herald / Polaris/East News
Udostępnij

Kanadyjski bard należał do wąskiej grupy najbardziej znanych artystów świata Zachodu, w których twórczości stale przewijały się wątki duchowe. Cohen pokazał, że w kulturze popularnej jest miejsce dla refleksji na temat istnienia Boga, sensu życia, miłości i spraw ostatecznych.

W kręgu spraw najważniejszych

Przesłanie płynące z tekstów pieśni lub wierszy Cohena trudno jest podsumować w jeden konkretny system filozoficzny lub nawet spójną wizję rzeczywistości. Artysta, mimo pewnych wyjątków na ostatnich płytach, wydawanych od lat dziewięćdziesiątych, unikał raczej doraźnej publicystyki, nie brał na swoje barki gorących problemów społecznych i cywilizacyjnych. Artystę charakteryzowała raczej pewnego rodzaju subtelność i kameralność, bliższa wieczorom recytatorskim przy winie i świecach w małych klubach, niż stadionowym widowiskom, do których przyzwyczaiły nas współczesne gwiazdy.

Kwiaty i znicze przed mieszkaniem Leonarda Cohena w Montrealu w Kanadzie. fot. Polaris/EAST NEWS
Polaris/EAST NEWS
Kwiaty i znicze przed mieszkaniem Leonarda Cohena w Montrealu w Kanadzie. fot. Polaris/EAST NEWS

W swoich utworach celebrował bardziej zwyczajność, na prostych przykładach pytał o sens ludzkich relacji, o cienką granicę, na której rodzą się i trwają ludzkie emocje. Gdy jednak zwracał się do Stwórcy, w takich utworach jak „If It Be Your Will” lub słynnym „Hallelujah”, nie wyrażał wątpliwości nowoczesnego artysty kwestionującego świat wartości i religijnych kodów kulturowych, lecz żarliwą postawę psalmisty, doświadczającego nieraz zła, pustki i cierpienia, ale pokornie zdającego się na wolę Boga i uznającym Jego niekwestionowany autorytet.

Pomimo różnych życiowych zawirowań i doświadczeń, wątpliwości i niemożliwości ostatecznego zrozumienia drugiego człowieka i świata, Cohen zdaje się mówić: Bóg istnieje i jesteśmy w jego rękach. To On, a nie nasze zmienne nastroje, grzechy i słabości będą mieć ostatnie i decydujące słowo w historii człowieka i świata. Wszakże pisał: „Jeśli wola Twa, to umilknę znów. I uciszę głos

Tak, jak kiedyś już. I w milczeniu. Będę czekał aż znowu wezwiesz mnie. Jeśli wola Twa” (przekład Macieja Zembatego).

Ufać należy, że 7 listopada Leonard Cohen spotkał się ze swoim jedynym Ojcem, który potwierdził intuicje i drogowskazy, które przez lata pojawiały się w jego twórczości.