Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jesteśmy rodzicami na medal. Dlaczego więc dzieci nas nie słuchają?

Kathleen Finlay / Image Source
Udostępnij

W relacji rodzic – dziecko nie ma znaczenia, czy jesteś sprzątaczką, czy masz doktorat, czy jesteś znany, czy niepełnosprawny i ile zer po przecinku masz na koncie.

Kiedyś nie potrzebowaliśmy poradników, jak być rodzicami, po prostu nimi byliśmy… 

Sześcioletni Adam popada w ataki histerii i agresji wobec rodziców. Kiedy wraca do domu, siada przed telewizorem i znika. Zabawę inicjowaną przez mamę podsumowuje krótko: „Nuuuuda, nie chce mi się”.

Jedenastoletnia Marysia w prezencie urodzinowym dostała tablet i smartfona. To jej główna aktywność. SnapChat, Messenger i YouTube, czyli centrum dowodzenia nastoletnim światem. Dzięki niemu jest w stałym kontakcie ze znajomymi i zdobywa wiedzę na każdy temat.

Posprzątałaś pokój, odrobiłaś lekcje, spakowałaś się na jutro? – pyta po raz któryś poirytowany ojciec.
Nieee? Nie widzisz, że coś robię?!
Nie będę z tobą dyskutować! Marsz do pokoju! – krzyczy ojciec
Ughhh! Ty nic nie rozumiesz! – złości się nastolatka i zatrzaskuje drzwi.

 Zły rodzic czy dziecko?

Dobrze znamy takie scenariusze. Nie musimy sięgać daleko wzrokiem. Każdy ma znajomych z dziećmi, które wybuchają gniewem niczym czynne wulkany, dziećmi wycofanymi z życia społecznego, zamkniętymi w sobie, sięgającymi po środki psychoaktywne, będącymi sprawcami przemocy, leczonymi na depresje, nerwice czy stany lękowe. Dziećmi, które zdają się nie mieć fundamentu, których drogowskazami są kolejne jutubowe gwiazdy i koledzy ze szkolnej ławki, a nie rodzice. Dodajmy, rodzice prawdziwie zaangażowani, odpowiedzialni i kochający.

Im częściej zderzamy się ze ścianą, która stoi pomiędzy nami a dziećmi, tym częściej, żeby osiągnąć efekty, zaczynamy prosić, wkupywać się w łaski, targować się, szantażować, nagradzać albo karać. Autorytarnie dyscyplinujemy, szukamy winnych w szkole, w grach lub telewizji i dochodzimy do momentu, w którym czujemy się po prostu nieudolni.

Rola rodzica zaczyna uwierać, bo tracimy pewność, że świat wartości i zasad, które chcemy przekazać dzieciom, dociera i zakotwicza się w nich. To paradoks dzisiejszych czasów, bo przecież mamy dostęp do ogromnej dawki wiedzy na temat rozwoju i metod wychowawczych, do miliona poradników i szkoleń. W teorii powinniśmy być rodzicami na medal. Tymczasem zbyt często jesteśmy bezsilni, a dzieci nieposłuszne lub po prostu zblazowane. Dlaczego mimo pełnego oddania i miłości praktyka rodzicielska wychodzi nam tak sobie?

Kontakt bliskości

To pytanie postawił psycholog rozwojowy dr Gordon Neufeld* w bestsellerowej książce „Więź”, którą uważam za podręcznik must-have każdego rodzica. Zdaniem Neufelda, kluczem do zrozumienia źródła kryzysu rodzicielstwa jest kontekst. Tego właśnie wymaga owocne rodzicielstwo. Bo rodzicielstwo automatyczne, wynikające z faktu, że jesteśmy dorośli, że w swoim przekonaniu robimy to, co dla naszych pociech najlepsze, że motywem naszych decyzji jest miłość – nie działa.

Dopiero wtedy, gdy dziecko otworzy się na nas, cały trud wychowawczy, cała nasza troska, bycie drogowskazem i bezpiecznym miejscem na ziemi, przyniesie spodziewane efekty. Ale „by dziecko było otwarte na rodzicielstwo dorosłego, musi zabiegać o więź z tym dorosłym, chcieć dążyć do kontaktu bliskości z nim (…). Sekret rodzicielstwa nie tkwi w tym, co rodzic robi, ale raczej kim ów rodzic jest”.

W świecie dziecka, w relacji rodzic – dziecko, nie ma znaczenia, czy jesteś sprzątaczką, czy masz doktorat, czy jesteś znany czy niepełnosprawny, ile zer po przecinku masz na koncie. Nic z tych rzeczy nie przekreśla ani nie gwarantuje rodzicielskiego sukcesu. Po naszym globie chodzą miliony ludzi, przy których wypadniesz raz lepiej, raz gorzej w dziedzinie nauki, pracy czy sportu. Ale to do ciebie przyjdzie twoje dziecko po pocieszenie i po radę. Bo najlepszym nauczycielem, inspiracją, przewodnikiem, azylem, wzorcem do naśladowania, przyjacielem, będziesz właśnie ty, jeżeli tylko zatroszczyłeś się o spoiwo waszej relacji, czyli o silną więź. To jedyny warunek, który musisz spełnić.

*Jeśli chcesz, żebym w następnym felietonie odpowiedziała na pytanie: jak zdaniem dr Neufelda odzyskać utraconą więź, daj znać w komentarzu

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail