Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
niedziela 24/01/2021 |
Św. Franciszka Salezego
home iconAktualności
line break icon

Po co nam rachunek krzywd?

Marta Januszewska - 20.11.16

Próbuję zebrać się do wyjścia, choć nie mogę uspokoić spazmatycznego szlochu i zatrzymać oskarżycielskiej myśli: historia nauczycielką życia... Akurat! I czego nas ten Wołyń nauczył?!

Listopadowy wieczór. Ogonek do kasy kina wychodzi na ulicę. I to nie na pokaz premierowy. Ląduję w pierwszym rzędzie, zmuszona zadzierać głowę do góry. Może dlatego okrutne sceny na wielkim ekranie powodują, że wszelkie moje reakcje zamarzają. Nie jestem w stanie ani krzyknąć, ani zapłakać. Czuję, jakby na chwilę wszystko we mnie umarło.

Dopiero po seansie coś pęka. Próbuję zebrać się do wyjścia, choć nie mogę uspokoić spazmatycznego szlochu i zatrzymać oskarżycielskiej myśli: historia nauczycielką życia… Akurat! I czego nas Wołyń nauczył?!

Czy warto budzić demony?

Czy nie lepiej zastosować „grubą kreskę”? Powiedzieć: dajcie spokój, trzeba żyć? Uważam, że nie lepiej. Że trzeba, jak mówi w książce „Sprawiedliwi zdrajcy” Witolda Szabłowskiego, 60-letnia Ukrainka mieszkająca w Lublinie, żeby jakiś inny niż polski reżyser podjął ten trudny temat. By nie tylko Polacy kajali się ale i aby wobec nich się kajano.

Pani Irina wie, co mówi: mama opowiadała jej, jak w ich wsi latem ’43 roku banderowcy zapędzili Polaków do stodoły i spalili. Ale w tym samym czasie dziadek pani Iriny dwóch polskich chłopaków ukrywał w piwnicy. „Będziemy liczyć ofiary i każdemu wyjdzie co innego” – mówi Ukrainka.

Dla każdego jego krzywda, jego strata, jest największa. Najdotkliwsza. Zwłaszcza, gdy brakuje miejsca i przyzwolenia na opowiedzenie o niej. Gdy bliscy sami nie wiedzą, skąd biorą się ich reakcje, bo nie chcą lub nie potrafią połączyć wcześniejszych traum z późniejszymi decyzjami i wydarzeniami w ich życiu.

Przyziemne sprawy – zmagające się z nadwagą pokolenia urodzonych po wojnie. Bo kto przeszedł wojenny głód, ten nigdy już głodny być nie chce, a dla matek priorytetem staje się karmienie. Przekarmienie. Do tego emocjonalny chłód. Żadnej rodzicielskiej czułości, za którą tęskniła z pewnością Halina, córka Konstancji a następnie Sylwia, córka Haliny. Bohaterki „Kolonii Marusi” Sylwii Zientek. Dzieci czasu wojny i powojnia.

A prawda was wyzwoli…

Podobno na tym świecie są różne światy i mądrze jest trzymać się tego własnego. Tak nas nauczono: odwracać głowę, nabierać wody w usta przy niewygodnych tematach, nie narzekać, pocieszać się myślą, że inni mają gorzej, zaciągać hamulce, bo przecież komuś się narazimy, bo kogoś zranimy, bo naruszymy i tak kruchą równowagę. Trzymać się mocno, jak kamień. To dlatego integralnym składnikiem emocjonalnego DNA tych, którzy przeszli Wołyń stała się samowystarczalność.

Zarośnięte, lecz nie uleczone rany, niewynagrodzone krzywdy, nie opowiedziane nikomu tragiczne historie, nie opisane obrazy, którymi nasiąkły oczy nieświadomych kilkulatków, zepchnięte do podświadomości dają znać o sobie w dorosłym życiu. Niepokój, lęk o przyszłość, nieuzasadnione (wydawać by się mogło) uczucie, że każdemu dobremu wydarzeniu, poczuciu życiowego szczęścia musi towarzyszyć następująca po nim katastrofa.

A gdyby tak inaczej: upomnieć się o swoje, dać sobie pozwolenie na to, żeby powiedzieć na głos, wykrzyczeć nawet: nam również stała się krzywda! Dajcie nam wypłakać żal. Inaczej ból i zgryzota odkładają się. Indywidualnie. I zbiorowo. Szkodzą.

Psychologia powie: trzeba przejść przez wszystkie fazy żałoby. Od szoku i otępienia przez żal, rozpacz i dezorganizację po odzyskanie równowagi. Wydaje się, że w wielu kluczowych dla naszego społecznego dobrobytu kwestiach, związanych z naszą historią, jesteśmy wciąż na etapie owego otępienia. Nie służy to nikomu.

To dlatego trzeba, żeby były filmy, żeby były książki, żeby krzywda choć w taki sposób miała szansę się „odkrzywdzić”. A w konsekwencji – żeby ani siebie, ani innych swoją krzywdą nie krzywdzić.

Tags:
historiakinoprawdaRzeź WołyńskaWołyń
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
1
ŚMIERĆ
Dorota Mazur
Ksiądz, który przeżył śmierć kliniczną: przejście do wieczności j...
2
Joanna Operacz
Jak pięknie umierać? Nauczy was 6-latek chory na raka
3
PRIEST WHITE COLLAR
Redakcja
Ksiądz poszedł do spowiedzi, a potem znaleziono go martwego. Pros...
4
Ksiądz modli się przy ołtarzu
Sergio Argüello Vences
Jezus mnie skarcił, gdy odprawiałem mszę świętą
5
BIBLE GLASSES
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [21 stycznia]
6
young woman park
Edifa
Jak odczytywać znaki od Boga? Poznaj sposób św. Ignacego!
7
Redakcja
„Kto nie rabotajet, to i nie kuszajet”. Powiedzonka waszych babć
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail