Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

A czym dla Ciebie jest Adwent…

KOBIETA CZYTA KSIĄŻKĘ
Asiseeit/Getty Images
Udostępnij

Czym jest, a czym może być dla Ciebie Adwent? Niech ten czas oczekiwania będzie okazją nie tylko do pogłębienia wiary, ale też zmian na lepsze w codziennym życiu.

Jak najlepiej wykorzystać ten czas? To, co będzie w adwencie najważniejsze, zależy od Ciebie. Możesz naprawdę przeżyć go wyjątkowo i intymnie. To, co przeżywamy osobiście, zawsze jest najważniejsze, szczere, prawdziwe. Zapytaliśmy ekspertów, czym jest dla nich ten czas, czas oczekiwania, jak go doświadczają czy odczuwają w swoim sercu. Może także zechcesz się z nami podzielić, czym jest dla Ciebie Adwent?

 

Ks. Zbigniew Kapłański

Źdźbła dobrych uczynków

Nie oczekuję emocji, mam ścisły umysł, kiedyś studiowałem matematykę. Emocje są dla mnie za każdym razem miłym zaskoczeniem.

Adwent ma być przemyślanym przygotowaniem. Oczywiście, rozum podpowiada, że przeżycia też się pojawią.

Najbardziej podoba mi się porównanie Adwentu do przygotowanie mieszkania na przyjście miłego gościa.

Robię wszystko, żeby temu Gościowi było u mnie dobrze. A że ten gość jest mi bliski i ważny, to przygotowania są radosne. €W Adwencie nie chodzi o podjęcie pokuty“, ale o skupienie.

Nie piję, nie tańczę, bo to by mi zajęło czas i odwróciło uwagę. A chodzi o to, żebym myślał o Nim, o moim Gościu. To tak jakbym sam w czasie adwentu był w ciąży. Jak mądra kobieta, która spodziewa się dziecka nie pije i nie pali, tylko robi wszystko tak, żeby temu dziecku było dobrze. I jak kobieta, która jest w ciąży swoich starań nie nazwie wyrzeczeniem – tak żyje z miłości do tego dziecka. To nie jest rezygnacja, ale wybór.

Z lekcji religii jeszcze w podstawówce pamiętam, że każde dziecko miało przez cały Adwent przekładać źdźbła siana z jednej koperty do drugiej. Każde źdźbło wolno było przełożyć po spełnieniu jednego dobrego uczynku. Pomogłem komuś, miałem dobry pomysł… Te źdźbła oznaczające dobre uczynki przyniosłem jak i inne dzieci do parafii, bo to na nich w żłobku leżał pan Jezus. A więc zbierając te źdźbła miałem świadomość, że im będzie ich więcej, tym pani Jezusowi będzie bardziej miękko.

Czytaj także: Chcesz spędzić Adwent na kanapie? Te cztery historie postawią cię na nogi

 

Dostrzec Jezusa w drugim człowieku

Chrześcijanie czuli, że jakoś trzeba się przygotować do Bożego narodzenia, ale jak? Pomysły były różne. Jednym z nich było ćwiczenie spostrzegawczości. Nie jednak o oczy ziemskie tu szło. Dostrzegać Jezusa w drugim człowieku. To o taką spostrzegawczość chodziło. Nie rzucaj biednemu złotówki, ale pomyśl: jak mu naprawdę pomoc? Naucz się słuchać najbliższych, zauważać, czego naprawdę potrzebują (w drodze do zbawienia), wychodź im naprzeciw.

Roraty, czyli poranne msze są symbolem dobrego czuwania. Jego znakiem jest już samo wcześniejsze wstanie. A żeby wcześniej wstać, trzeba się wcześniej położyć. To czasem jest trudną pracą, sporym wysiłkiem. Ale daje spokój wewnętrzny.

Warto zapytać najbliższych: Powiedz mi proszę, co ci we mnie przeszkadza a ja to zmienię. Przeszkadza mi, jak rzucasz ubranie gdzie bądź. Więc zacząłem je składać w jednym miejscu. Przeszkadza ci, jak podnoszę głos? Nie będą więc podnosić. To co wyćwiczę w adwencie ma też ze mną zostać.

Adwent jako czas treningu duchowego. I ja się nauczyłem zmywania po sobie, sprzątania.

„Niebiosa ześlijcie rosę…” to fragment pieśni kościelnej A Roraty to rosa. Rosa to znak życia. Jak jej nie ma ziarno nie zazielenieje.

Czytaj także: Marana tha… Czekamy na Ciebie od wschodu słońca! Na roratach

 

Potrójny charakter oczekiwania

Potrójny charakter oczekiwania Adwentu: to tzw. Protoewangelie, zapowiedź Dobrej Nowiny: trzeci rozdział Księgi Rodzaju werset 15: „Kładę nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę, a€“ mówi Bóg do szatana – między potomstwo twoje, a potomstwo jej. Ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu pietę”.

Drugie: przygotowanie do przeżycia świąt. Nie tylko materialne przygotowanie. A jeśli materialne to we właściwym odniesieniu do przygotowania duchowego, jakim może być lektura, modlitwa itp.

Trzecie: znak oczekiwanie na paruzje, czyli na powtórne przyjście Chrystusa. Czuwanie jest ważnym znakiem, bo jak człowiek prześpi, zapije, albo i zapracuje się, to może przegapić jego nadejście. Ważna jest uwaga, by je zobaczyć.

W każdym kolejnym tygodniu adwentu zapalamy o jedną świecę więcej. Dla mnie metafizyka polega na tym, żeby pamiętać, że On przyszedł na świat, by przez wyrzeczenie się egoizmu dać zbawienie światu. Staram się o to, żeby On był najważniejszy. To tak jak wtedy, kiedy dziecko rodzi się w rodzinie, wszystko wokół niego się kręci. I tak ma być.

Czytaj także: Trzy nieoczywiste postanowienia, które uratują twój Adwent

 

Ewa Grajber, doktorantka, słuchaczka Dominikańskiego Ośrodka Pisania Ikon

Czy pokochasz Boga?

Ewa Grajber, doktorantka, słuchaczka Dominikańskiego Ośrodka Pisania Ikon

„Chaire” – tym słowem Anioł pozdrowił Maryję (łac. Ave Maria). A to znaczy „raduj się”. I tym jest dla mnie Adwent: radosnym oczekiwaniem na przyjście Jezusa.

Pisze o tym pięknie Benedykt XVI w książce „Jezus z Nazaretu. Dzieciństwo” i jak podkreśla, genealogia Jezusa jest to genealogia mężczyzn. Ale też wszystko w niej kończy się na kobiecie. Maryja to początek nowej historii zbawienia. Ta historia zaczyna się od kobiety. Kiedy Bóg zwiastował jej przez Anioła, to też – co jest mocno podkreślone – dał jej prawo wyboru, prawo wolności. Bóg oczekiwał, aż ona się zgodzi. Dopiero, kiedy powiedziała „tak”, zaczęło się.

Mówię o tym, bo Adwent, to dla mnie czas refleksji, przypominania sobie o Maryi, o wcieleniu. Maryja oczekiwała na narodziny Boga, syna. Sama i nie sama. Musiała przejść proces przemiany, stawiać czoło trudnym sytuacjom“ tak jak każdy na swój sposób w swoim życiu choćby temu, żeby powiedzieć Józefowi, co się stało. Przyjął to, jak wiemy, dopiero po interwencji Anioła.

Na mszę roratnią poświęconą Maryi wchodzimy do kościoła po ciemku, zapalamy świece i oczekujemy na światło tak jak na narodziny Boga.

Bóg zaufał człowiekowi. Kim jest Bóg? W co ja wierzę? Robię w domu mały wieniec adwentowy, zapalam kolejne świece i myślę o tym, że Bóg pragnie odkupić człowieka, ale chce również, żeby powiedział „tak”, jak Maryja, żeby ciągle powtarzał: „tak”. Jezus mówi: „daję ci swoją miłość”, ale nie zmusi nikogo, by go pokochał. Bez twojej zgody i woli to się nie zdarzy. To jest mój adwent.

Czytaj także: Co czuła Maryja? Adwent to dla mnie 9 miesięcy ciąży w pigułce…

 

Ks. Grzegorz Kudłak

Duchowa relacja

Adwent ma trzy wymiary. To Betlejem, czyli urodziny Jezusa. Paruzja – Jego ponowne przyjście. I trzeci wymiar – Twoje tu i teraz.

Bóg przyjdzie do Twojej rzeczywistości i na to spotkanie masz konkretny wpływ: tylko od Ciebie zależy, jak się do niego przygotujesz duchowo. Możesz się zastanawiać: czym właściwie jest duchowość? Jak ją w sobie rozwinąć?

Duchowość to przestrzeń spotkania Boga i człowieka. Ze strony człowieka duchowość to jednak przede wszystkim relacja. Bez tej relacji nie może być duchowości.

I teraz o tej relacji powiem jako psycholog, nie tylko jako ksiądz: ważne jest pytanie, na czym Twoja duchowość-relacja ma się wzorować? Skąd możesz wiedzieć, jak nawiązywać relacje? Zwykle uczą nas tego rodzice, ważne bliskie osoby, opiekunowie. Kłopoty pojawiają się, jeśli nigdy nie nawiązaliśmy relacji z rodzicami, bo wtedy nie nawiążemy relacji także w duchowym wymiarze. Nosimy w sobie wówczas pewną pustkę i nie zapełnimy jej nawet, gdy weźmiemy się za czytanie „duchowych” książek czy słuchanie mądrych kazań.

 

Nawiązywanie relacji

Znam ludzi, którzy chcą bardzo rozwijać swoją duchowość, ale zupełnie im nie wychodzi. Przychodzą do mnie ludzie i mówią: nigdzie mi się nie układa. Nie mogę się dogadać z innymi, ze sobą samym, ani z Bogiem. Wtedy sięgamy do przyczyn, mówię: ktoś Cię w życiu nie nauczył nawiązywać relacji. A pierwsze wzorce pochodzą z obserwowania relacji, jakie rodzice mają miedzy sobą.

Patrzymy, jak rodzice rozmawiają, przytulają, a nawet kłócą się ze sobą i uczymy się komunikacji, bliskości, rozwiązywania konfliktów. Małżeństwo jest wzorem duchowej jedności w relacji. Jeśli tej jedności nie ma, dorosłe dziecko nie będzie umieć nawiązać relacji nawet z samym sobą, a co za tym idzie z innymi ludźmi także. Odczuwa za to przeróżne lęki, niepewność, poczucie niskiej wartości zawsze wtedy, kiedy jakiś człowiek staje się mu bliski.

Te wzorce i emocje przenosimy na Boga. No i właśnie: jak mamy nawiązać dobrą relację z Bogiem, skoro boimy się Go podobnie, jak innych ludzi? Ale nie tylko, boimy się też siebie, swojej niedoskonałości albo doskonałości. Różnie. Kiedy zbliżamy się do Niego, albo do innych ludzi boimy się, że wyjdzie na jaw, jacy jesteśmy straszni. Dlatego unikamy bliskości. Unikamy pokazywania prawdy o sobie. Ludziom. I Bogu. To właśnie dzieje się, kiedy relacje z rodzicami były dla nas bolesne, kiedy rodzice nas zawiedli.

Ale to nie wszystko, co ma wpływ na naszą duchowość, bo obraz Boga, jaki nosimy w głowie to najczęściej odbicie obrazu naszego ziemskiego ojca. Jeśli się przyjrzymy temu, jak myślimy o Bogu, to okaże się, że jeśli nasz ojciec był ciepły, wyrozumiały i troskliwy, to taki też nosimy obraz Boga – nie boimy się Go.

Jeśli jednak ojciec był niedostępny, groźny i nie dawał nam poczucia, że jesteśmy ważni, to też w relacji z Bogiem nie znajdziemy poczucia bezpieczeństwa. Owszem, możemy być wtedy bardzo „uduchowieni” intelektualnie, używać natchnionych słów i chodzić regularnie do kościoła. Ale czy będziemy to robić, bo czujemy się bezpieczni w relacji osobą, jaką jest Bóg, czy ze strachu przed odbiciem ziemskiego ojca w Nim? Najczęściej, niestety to drugie.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail