Aleteia

Oto św. Mikołaj. Ten prawdziwy: biskup dobroczyńca i cudotwórca

Udostępnij
Komentuj

Życie biskupa Miry Licyjskiej stanowi gotowy scenariusz na film z pozytywnym przesłaniem. Jego główny bohater całe życie zarażał dobrem swoje otoczenie.

W XXI wieku nie sposób już jednoznacznie stwierdzić, ile niezliczonych opowieści dotyczących kapłana i biskupa żyjącego w III i IV wieku po Chrystusie w Azji Mniejszej stanowią fakty, a ile powstałe na przestrzeni dziejów szlachetne legendy spisywane ku pokrzepieniu serc.

Tak naprawdę jednak, to nie wyniki szczegółowych badań historyków chrześcijańskiej starożytności rozstrzygają o wadze postaci Mikołaja (na Wschodzie nazywanego Cudotwórcą), ale powszechne zapotrzebowanie na świętego – przyjaciela. Pełnego miłości i zrozumienia, który w trudnych chwilach nie wymawia się brakiem czasu, bólem głowy lub przepracowaniem, lecz wyciąga do nas pomocną dłoń. Jej ciepło możemy szczególnie poczuć podczas wspomnienia liturgicznego Mikołaja, obchodzonego 6 grudnia (lub 19 grudnia według kalendarza juliańskiego).

Św. Mikołaj: na dachach i na soborach

Najstarsze teksty o świętym Mikołaju pochodzą z IV wieku i znajdują się w zbiorach bibliotek w Oksfordzie i Wiedniu. Imię Mikołaj to słowiańska wersja greckiego „nike-laos”, czyli „zwycięzca ludu”. Istotnie, przybliżony czas życia biskupa w latach 270-354 stanowi przykład zwycięstwa nad wszelkimi przeciwnościami.

Najstarsze tradycje podają, że przyszły święty przyszedł na świat w bogatej rodzinie w mieście Patra. Od młodości przejawiał postawę dzielenia się z wszystkimi, którym wiodło się gorzej: odwiedzał i pomagał chorym, biednym przekazywał pieniądze i pożywienie, a wszystkim, z którymi się spotykał opowiadał o Chrystusie i Ewangelii.

Nie zaprzestał tej działalności, gdy został biskupem w Mirze (dzisiaj Demre w południowej Turcji). Sam wyszukiwał osoby, które doświadczały różnorakich problemów bytowych. Potajemnie, najczęściej nocą, podrzucał im pieniądze, ubrania, lekarstwa i pożywienie.

Najbardziej znana opowieść mówi, jak wchodząc na dach domu, w którym mieszkał ojciec samotnie wychowujący trzy dorastające córki, wrzucił przez komin lub okno worek ze złotymi monetami, które zapewniły dziewczętom posag i uchroniły przed oddaniem do domu publicznego. Co najciekawsze w tej historii, do czasu interwencji Mikołaja, ojciec córek zwykł drwić z naiwnego biskupa-pięknoducha, który rozdawał swój majątek ubogim nie oczekując w zamian żadnych podziękowań.

Mikołaj miał być jednym z ojców pierwszego soboru powszechnego w Nicei w 325 roku. Święty bronił tam dogmatu o Trójcy Świętej. Słynący z łagodności biskup ponoć w ferworze dyskusji teologicznej miał uderzyć zwalczającego trynitaryzm Ariusza, uznając jego nauki za bluźnierstwo i obrazę Boga.

Inna znana opowieści o Mikołaju to uratowanie przezeń trzech niewinnie skazanych na śmierć żołnierzy cesarza Konstantyna, co po wiekach przedstawił w swoim słynnym obrazie rosyjski malarz Ilia Repnin.

Są też dwie historie związane z morzem: cudowne uratowanie ze sztormu statku z marynarzami, którzy modlili się do świętego oraz ukazanie się biskupa we śnie kapitanowi okrętu ze zbożem płynącego z Aleksandrii do Konstantynopola, aby zawinął do rodzinnej Miry, gdzie nagle zapanował głód. Po rozdzieleniu pożywania, gdy statek wyruszył do celu podróży, zapasy żywności cudownie się odtworzyły.

Święty, który łączy

Mikołaj należy do tych świętych, którzy przez wieki łączyli podzielone chrześcijaństwo. Do przeniesienia relikwii Mikołaja z zajętej przez Turków seldżuckich Miry do włoskiego portu Bari nad Adriatykiem doszło 30 lat po rozłamie pomiędzy Wschodem a Zachodem, w 1087 roku.

Wprowadzone wówczas przez papieża Urbana II święto Przeniesienia Relikwii Cudotwórcy zostało również przyjęte przez prawosławnych, co do dzisiaj stanowi ewenement w relacjach obydwu Kościołów po rozłamie. W przeniesieniu relikwii obok wojsk papieskich miał również uczestniczyć hufiec rycerzy z Rusi Kijowskiej.

Do dzisiaj bazylika Świętego Mikołaja w Bari pozostaje najczęściej odwiedzaną przez prawosławnych świątynią rzymskokatolicką. A kult Mikołaja jako patrona żeglarzy i ludzi morza (w dniu jego święta dokonuje się często obrzędu poświęcenia morza) łączy katolickich Chorwatów, Słoweńców i Włochów z prawosławnymi Bułgarami, Grekami i Czarnogórcami. W 1972 roku papież Paweł VI przekazał część relikwii znajdujących się w Bari cerkwiom prawosławnym.

Ostatnia deska ratunku

Chrześcijański Wschód uważa Mikołaja za jednego z najpotężniejszych świętych. Trudno znaleźć cerkiew bez ikony Biskupa-Cudotwórcy. Palą się przed nią zawsze liczne świece, a ilość zanoszonych do niego modlitw porównać można z prośbami do świętego Judy Tadeusza lub Antoniego w Kościele rzymskokatolickim.

Szczególne prośby zanoszą do niego chorzy na oczy, znajdujący się w kłopotach finansowych oraz małżeństwa stojące przed widmem rozpadu. Nadzwyczaj często modlitwy do św. Mikołaja bywają ostatnią deską ratunku.

 

Udostępnij
Komentuj
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail