Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Spoczynek w duchu? „Dlaczego Bóg miałby wyłączać działanie naszego rozumu?”

pixabay.com
Udostępnij

Zjawisko dotyczy milionów chrześcijan na całej planecie. Czy na pewno działa w tym przypadku Duch Święty? A jeśli nie?

Skąd się wzięło tego typu myślenie?

Jest ono skutkiem przede wszystkim ogólnoświatowego procesu pentekostalizacji chrześcijaństwa. W 2014 roku stworzyłem w naszym języku pojęcie synonimiczne „uzielonoświątkowienie”. Pentekostalizacja to uzielonoświątkowienie.

Przez dwa tysiące lat katolicyzm bronił racjonalności doświadczenia religijnego. Tymczasem ostatnio chrześcijaństwo staje się coraz bardziej zielonoświątkowe, wśród wiernych zaczyna dominować podejście bardziej emocjonalne niż rozumowe.

W konsekwencji tego procesu, w wielu wspólnotach katolickich, także w Polsce, rozumienie cudu, grzechu, darów Ducha Świętego, wolności, szatana, opętania, egzorcyzmu, uzdrowienia, interpretacji Pisma Świętego, relacji łaski i natury może być czasami bardziej zielonoświątkowe niż katolickie. Niektórzy publicyści pisali ostatnio o Egzorcyzmie Narodowym, który został odprawiony na Jasnej Górze 15 października 2016 roku.

On też był bardziej zielonoświątkowy niż katolicki?

Zdaje się, że tradycja katolicka nie zna takiego rozumienia egzorcyzmu. A przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Owszem, przez 2000 lat katolicy odprawiali egzorcyzmy w przypadku konkretnych osób, ale nie w odniesieniu do całych wiosek, miast czy państw – jak czynią chrześcijanie zielonoświątkowi, uwalniając kolektywnie całe regiony a nawet kraje z mocy złego ducha.

Poprzez zbytnią wiarę w rozum można natomiast odejść od wiary zupełnie.

Rozumu trzeba używać, żeby w religii nie pobłądzić. „Jeśli rozum śpi, to budzą się demony” – to jest duża przestroga. Widzimy, co się dzisiaj dzieje w islamie czy hinduizmie, jeśli religia wymyka się spod kontroli rozumu. To prowadzi do fanatyzmu, fundamentalizmu i jest naprawdę niebezpieczne. Oczywiście istnieje też ryzyko, że przesadnie podkreślimy rolę rozumu i sprowadzimy religię do kategorii mitu czy bajki. Jedyną słuszną drogą, którą my, jako katolicy, proponujemy od dwóch tysięcy lat, jest zdrowy umiar, harmonia. Owszem, trzeba dowartościować rozum, ale należy także dowartościować wiarę, emocje, ludzką wolność.

Co w takim razie z zagrożeniami duchowymi? Czy od czytania „Harrego Pottera” mogę zostać opętany?

Rozumiem, że jest to pytanie trochę retoryczne. Mamy obecnie na świecie tysiąc ważniejszych problemów niż ta książka. Owszem, szatan istnieje, ale szukajmy jego działania w zjawiskach naprawdę poważnych, które mają realny wpływ na losy świata i człowieka. Zdumiewa mnie wielka banalizacja czy wręcz infantylizacja diabła w wielu kręgach katolickich w Polsce. Kategoria zagrożeń duchowych ma pochodzenie zielonoświątkowe, przyszła do naszych wspólnot katolickich pod koniec XX wieku.

Skoro nie jest zagrożeniem, to może chociaż furtką?

W ostatnich latach niektórzy księża katoliccy przekształcili zagrożenia duchowe w furtki złego ducha lub szczeliny złego ducha. Dodano do tego koncepcję grzechów pokoleniowych i uzdrowienia międzypokoleniowego. To zupełnie absurdalne przekonanie, ograniczające naszą wolność. Nie jest tak, że bez udziału naszej wolnej woli złe duchy mogą wchodzić do naszego życia i o nim decydować.

Niektórzy egzorcyści mają na ten temat nieco inne zdanie.

Wiem o tym. Konferencja Episkopatu Polski wydała w 2015 roku specjalny dekret, który zakazuje tzw. spowiedzi furtkowej i negatywnie ocenia koncepcję furtek złego ducha. Niestety, część duchownych i świeckich nie akceptuje tej decyzji polskiego Episkopatu. Twierdzenie, że złe duchy przychodzą do nas z pominięciem naszej woli, jest po prostu irracjonalne. Wyrasta z mitycznej wizji świata i religii. Warto pamiętać, że w epoce globalnej wioski także religie podlegają procesowi globalizacji. Mamy dzisiaj na świecie różne demonologie, kosmologie, antropologie – to wszystko wlewa się do Polski i my przyjmujemy je bezkrytycznie. Tworzy się u nas swego rodzaju koktajl religijny.

A może to przenikanie się różnych praktyk wśród chrześcijan, przyniesie owoc w postaci końcowej jedności?

Niestety, na razie mamy rozłam i nowe konflikty. Nazywam obecną sytuację hybrydową wojną religijną. W oparciu o prywatne wizje i proroctwa, co 10 godzin gdzieś na świecie jest zakładany nowy kościół chrześcijański. Dzisiaj chrześcijaństwo podzieliło się na 45 tys. denominacji – czyli kościołów, związków wyznaniowych i sekt. Powtarzam: 45 tysięcy! Na razie nie zmierzamy ku jedności, ale w stronę coraz większych podziałów, fragmentaryzacji i polaryzacji.

Czy zatem lepiej trzymać się z dala od wspólnot charyzmatycznych? Czytaj dalej!

Czytaj także: [Nowe zgromadzenia!] Do jakiego zakonu najbardziej pasujesz? Sprawdź!

Strony: 1 2 3

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail