Aleteia

Ekskluzywni fryzjerzy obcinają włosy… bezdomnym

Fot. Edyta Foryś/Fundacja Kapucyńska
Udostępnij
Komentuj

Fryzjerzy z luksusowego salonu z precyzją i dbałością pracują nad fryzurami bezdomnych. Niemożliwe? Możliwe - w Fundacji Kapucyńskiej im. bł. Aniceta Koplińskiego.

Czasem wydaje nam się, że osoby ubogie, bezdomne mają wyłącznie podstawowe potrzeby. Świeże ubranie, buty, kurtka na zimę. I oczywiście jedzenie. A przecież jest jeszcze szereg spraw, w których potrzebują pomocy.

Czy ktoś myśli o obcięciu im włosów?

Tak, Fundacja im. bł. Aniceta Koplińskiego, która działa przy słynnej Jadłodajni na Miodowej. Każdy mieszkaniec Warszawy, który pojawia się czasem w okolicach Starego Miasta, z pewnością kojarzy długaśne kolejki przed klasztorem kapucynów. To bezdomni. Codziennie już od rana oczekują tu na wydawaną w południe zupę.

Potrzeby bezdomnego

W jedną z przedświątecznych sobót czekała na nich wyjątkowa okazja – strzyżenie przez fryzjerów z pobliskiego ekskluzywnego salonu Paula&Alexandro. Oczywiście akcja była wcześniej zapowiadana, ale do końca nie wiadomo było, ile osób skorzysta z oferty. Tym razem (bo takie strzyżenie odbyło się już po raz trzeci) przyszło około pięćdziesięciu osób. Wszyscy byli zadowoleni z nowych fryzur. Sam pomysł narodził się w głowie fryzjera Mariusza Goljata, który kilka lat temu na Facebooku znalazł informację o akcji w Nowym Jorku, gdzie fryzjer strzygł bezdomnych na ulicy. „Bezdomni bardzo mu dziękowali, czuli ogromną wdzięczność. Pytali o ceny w jego zakładzie i tym bardziej uświadamiali sobie, jaki duży prezent dostali” – wspomina Mariusz.

„Także dla naszych podopiecznych to był duży prezent: że ktoś się nimi zaopiekował w tym czasie, że nie było takiego dystansu, z którym oni spotykają się na co dzień jako osoby bezdomne. Fryzjerzy podeszli do nich z szacunkiem i ciepłem” – mówi Edyta Foryś, specjalistka ds. komunikacji w Fundacji Kapucyńskiej.

Organizacja stara się zaspokoić całe spektrum potrzeb osób bezdomnych. „Im lepiej znamy naszych podopiecznych, tym bardziej okazuje się, że wachlarz ich potrzeb jest szerszy. Tu nie chodzi tylko o miskę ciepłej zupy i czyste, niepodarte ubranie, bo to absolutna podstawa. Jest cała masa potrzeb, w których zaspokojeniu staramy się pomóc” – zapewnia Edyta.

O jakie potrzeby chodzi? Na przykład kulturowe. Dlatego co środę w jadłodajni na Miodowej odbywają się spotkania z kulturą. Wyświetlane są filmy, organizowane są spotkania z ciekawymi ludźmi. A także koncerty. Ostatnio wystąpił zespół młodzieżowy „Hope4street” ze świetlicy socjoterapeutycznej „Mały Książę” z Pragi Północ. „To był fantastyczny wieczór. Myślę, że nikt nie wyszedł z niego nieporuszony” – relacjonuje moja rozmówczyni.

Mały luksus

A ostatnio do bezdomnych przyszedł św. Mikołaj i rozdawał wafelki. Co ciekawe, wiele z tych inicjatyw jest oddolnych. Ludzie wiedzą, że kapucyni opiekują się bezdomnymi, więc przychodzą i oferują różnego rodzaju wsparcie. Podobnie zresztą było z fryzjerami, którzy sami zaproponowali, że zadbają o fryzury bezdomnych.

I zrobili to z pełnym profesjonalizmem, z jakim wykonują wyszukane stylizacje dla klientów, którzy zostawiają w ich salonie astronomiczne dla bezdomnych kwoty. Dlatego bezdomni byli niezwykle szczęśliwi, że ktoś się nimi zajął w taki sposób, że mogli skorzystać z usług, na które nigdy nie byłoby ich stać. Że doświadczyli małego luksusu w swojej biedzie i bezdomności. To zresztą był niesamowity widok, kontrast, totalne zderzenie dwóch światów – luksusu i ubóstwa. „Dla mnie, jako obserwatora, to było poruszające wydarzenie. Bezdomni dostali ciepło, troskę i szacunek, czyli to, czego wszyscy potrzebujemy, a czego im często brakuje ze względu na sytuację, w jakiej się znaleźli” – zapewnia Edyta.

Potrzeb jest znacznie więcej, niż te podstawowe, które widać gołym okiem. To także potrzeby dość nieoczywiste, kiedy patrzymy na bezdomnych – na przykład potrzeby duchowe. „Co czwartki dzielimy się w małych grupach Słowem Bożym. W piątek z kolei bezdomni mogą dać coś od siebie. Wcześniej przygotowywali różańce, teraz dekoracje świąteczne, które będą sprzedawane na Bożonarodzeniowym jarmarku” – wylicza działaczka Fundacji Kapucyńskiej.

„Nakarmienie i ubranie nie wystarczy. Myślimy bardziej długofalowo – jak pomóc wychodzić z bezdomności. Dlatego poruszamy wiele obszarów – także emocjonalny i duchowy” – konstatuje.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail