Aleteia logoAleteia logoAleteia
środa 08/12/2021 |
Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny
Aleteia logo
Aktualności
separateurCreated with Sketch.

Przejmujące świadectwo Polki z oblężonego Aleppo

AFP/EAST NEWS

Beata Zajączkowska - 14.12.16

Otrzymywała telefony od mężczyzn, którzy więzili jej bliskich. Wyznaje, że Pan Bóg dał jej siłę, by odpowiadać im łagodnie, ale i zdecydowanie. Był to rzeczywiście czas dawania świadectwa płynącego z wiary. Jej dzieci nie chcą opowiadać o tym, co przeżyły w niewoli. Najmłodszy z nich Charbel mówi jedynie, że chciałby móc wymazać ten okres z pamięci.

Martin opowiadał, jak na ich oczach wykonano egzekucję na kilku znajomych, był wśród nich jego kuzyn. Oznajmiono im, że są następni w kolejce… Martin wspominał, jak nawzajem umacniali się w wierze, bo niektórzy z nich nie wytrzymywali tego napięcia. Byli tacy, co wyparli się wiary i przeszli na islam. Martin mówił, że fundamentaliści ich deprecjonowali, większy szacunek mieli do tych chrześcijan, którzy mimo zastraszania nie poddali się i starali wykorzystywać każdą rozmowę ze swymi oprawcami do tego, by im mówić o chrześcijaństwie, o Biblii. Przetrzymywani w niewoli chrześcijanie robili różańce z pestek oliwek, które dostawali na posiłki – na nich się modlili.

Martin pisał też codziennie do Caroline listy, choć nie mógł ich wysłać. Jego żona przechowuje je teraz jak skarb i pokazuje innym. Martin opowiadał, że po wypuszczeniu na wolność ogarnęła go taka złość, że chciał złapać za karabin, odszukać tych, co ich więzili i pozabijać. Potem zdał sobie sprawę, że niczym by się wówczas od nich nie różnił. Postanowił z nimi „walczyć świadectwem” dzieląc się tym, jak wiara w Jezusa, od której chcieli go odciągnąć, pomogła mu przeżyć niewolę. Dziś opowiada, że właściwie jest im wdzięczny za to doświadczenie, bo jego wiara umocniła się, dała mu też wolność wewnętrzną.

Martin i Caroline zdecydowali, że nie opuszczą Syrii. Mówią jasno „wiemy, że znowu możemy być porwani i cierpieć, może nawet zginiemy, ale już się nie boimy bo wiemy, że jesteśmy w rękach Boga i że nic w naszym życiu nie dzieje się bez Jego woli”. Poznałam tę rodzinę już ponad 15 lat temu, jak byłam na placówce w Hassake. Pomagali nam w misji. Uczestniczyli w każdym spotkaniu formacyjnym i modlitewnym spragnieni zagłębiania się w Słowo Boże, byli pasjonatami poznawania tradycji Kościoła. Dziś mówią „to wszystko nas przygotowywało do tego ostatniego egzaminu”. Rozmawiając z nimi już po porwaniu widziałam, jak naprawdę dojrzeli w wierze.

W doniesieniach z Aleppo często szokuje to, że mimo życia na gruzach, wciąż spadających bomb, braku wody i elektryczności toczy się normalne życie.

Aleppo jest podzielone na część wschodnią i zachodnią. My żyjemy w zachodniej – tej bezpieczniejszej. Część wschodnia leży w gruzach, nie mamy dojścia do niej, choć to tylko jakieś 2 km od nas… Codziennie myślę o ludziach tam mieszkających i boleję, że nie możemy im pomóc, modlę się za nich. W naszej części staramy się żyć normalnie choć nie ma prądu, całe dzielnice pozbawione są dostępu do wody pitnej, w sklepach jest bardzo mało produktów, a życie jest straszliwie drogie. Wiele osób głoduje, zwłaszcza dzieci, szerzą się choroby. Ludzie żyją w ciągłym stresie i strachu spowodowanym spadającymi pociskami, w każdym miejscu i o każdym czasie. Wiele osób mówi mi, że gdy wychodzą do pracy i zamykają drzwi swego mieszkania, to przyglądają się jego wnętrzu, by je zapamiętać, bo nie wiedzą, czy po powrocie jeszcze je zastaną. Wielu zadaje sobie również pytanie: czy dziś wrócę jeszcze do domu?

Życie i śmierć mieszają się ze sobą…

Kilka tygodni temu młody chłopak na dwa dni przed swoim ślubem przyszedł do domu po garnitur na tę uroczystość i zginął od pocisku. W ubiegłym tygodniu bomba trafiła w szkołę i nauczycielka na oczach dzieci została rozerwana w kawałki, zginęło razem z nią 10 dzieci, reszta została ranna. Rania wychodziła na swój ślub do kościoła z naszego klasztoru, bo jej dom został kilka dni temu zniszczony. Mieszkała tam tylko ze starszym ojcem. Był w czasie ataku w domu, ale dzięki Bogu nic mu się nie stało. Codziennie słyszę takie historie.

Ludzie, na ile się da, starają się żyć w miarę normalnie. Jak jest spokojnie, idą do pracy, szkoły (mamy już pokolenie dzieci, które nie znają innego życia niż wojna), a jak słyszy się spadające pociski, bombardowanie, to zostajemy w domu. Ale jest też wiele rzeczy pięknych, dzieje się wiele dobra. Sytuacja sprawia, że ludzie są wrażliwsi, bardziej uważni na potrzeby drugich, solidarni. Sami żyjąc w niedostatku, dzielą się z innymi. Jest wiele bezinteresownej pomocy.

W sferze duchowej bardziej świadomie przeżywamy obecną chwilę, nasze „teraz”. Jest większa świadomość, że może to być już nasz ostatni dzień. Powoduje to większe zawierzenie Panu Bogu, że wszystko jest w Jego rękach. Daje to większą wolność w stosunku do swego życia, siebie samego. Relatywizuje też wiele spraw, jest inna hierarchia wartości. Wiele rzeczy staje się drugorzędnych, nieistotnych. Dzieje się tak nie naszą ludzką mocą, to jest łaska udzielona nam przez Boga. Doświadczam też namacalnie owoców modlitwy wielu osób, niektórych nawet nie znam. Te owoce to Boża opieka, spokój wewnętrzny, siła – nie ludzka, ale przychodząca od Pana Boga, niosąca nadzieję i miłość ludziom.

Jak można pomóc służącym tam siostrom? Dowiesz się na kolejnej stronie.

  • 1
  • 2
  • 3
Tags:
Aleppopomocświadectwosyriawojnazakonnicażycie
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail