Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Szymon Majewski: Kudły, czyli długie włosy a sprawa Polska

Udostępnij

Dla mnie symbolem mojej wolności w liceum były moje… kudły. Tak mówił o moich włosach mój dziadek.

– Szymuś, kiedy zetniesz kudły?

– Nigdy – mówiłem, jak chciałem go wkurzyć. – Zastanowię się – gdy byłem lepiej tego dnia usposobiony.

Włosy to była moja niepodległość, prawie ważna dla mnie jak Piłsudski dla dziadka.

Rzeczywiście, w owym czasie musiałem wyglądać nikczemnie. Długie włosy to zresztą był przysłowiowy pryszcz, nosiłem oprócz tego kurtkę jeansową Lee, która miała… 30 lat. Była ważna dla mnie, bo mój tata miał ją w ’67 na koncercie The Rolling Stones. Jak ja byłem dumny, gdy pojechałem w niej na ich koncert w ’89, a potem już w wolnym kraju na Służewiec. Kurtka już się sypała, miała powstawiane łaty z innych kurtek – była swoistą historią dżinsu w PRL, posklejany dżinsowy Frankenstein z różnych kawałków. Do tego nosiłem spodnie, też dżinsowe, pozszywane z różnych innych kawałków – co ciekawe, dziadziuś mimo że negował mój strój cały czas cerował moje kreacje. Jednak zwieńczeniem mojego outfitu były stare, za małe trampki, spalone nad ogniskiem – czubek przypominał jakąś zbotoksowaną wargę.

W związku z tym, że były za małe nosiłem je jak… kapcie.

Nic więc dziwnego, że gdy pani od biologii chciała, żebym poszedł po dziennik do pokoju nauczycielskiego powiedziała: – Może jednak nie, niech idzie Polańska, a ty się ogarnij. [Do dziś się nie ogarnąłem]

 

Walczyłem o te „kudły” jak Zawisza Czarny. Nawet gdy dziadek sięgał po najcięższą, polityczną broń:

– Czy wiesz, że takie włosy noszą „kacapy”.

Porównanie do kacapa, czyli Rosjanina miało mnie boleć najbardziej. Z powodu włosów i wyglądu uciekałem przed kibicami Legii, a na Starym Mieście przed skinheadami.

Dlatego wiele lat później już w wolnej Polsce, gdy dyrektor mojego syna poprosił mnie, żebym ściął Antkowi włosy odparłem:

– Nie, nie, panie dyrektorze, ale nie po to Wałęsa skakał przez płot, żebym teraz dziecku włosy ścinał.

Pointa miała miejsce parę lat później, kiedy spotkaliśmy byłego już dyrektora mojego syna, moja mama odpaliła chcąc być miła:

– Ojej panie dyrektorze jakie ma pan ładne, falowane włosy, to pana kolor czy to farba?

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail