Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

To dzieje się naprawdę. Ktoś mówi do mnie z… chodnika!

Udostępnij

W natłoku informacji, kontaktów z innymi ludźmi, czasem pojawia się jedno zdanie, jedno słowo - przeczytane czy usłyszane - które potrafi dać nam poczucie sensu.

Scena 1.

„Kimkolwiek jesteś, życzę Ci dobrze”. Czyjaś ręka zawiesiła nie do końca starannie wycięty karteluszek różowego papieru z odręcznie wypisanym zdaniem na skrzynce chroniącej licznik prądu czy gazu. Na brudnej skrzynce. Pomazanej na dodatek czerwoną farbą (jakiś amator bazgrołów na cudzych płotach próbował zaistnieć). A jednak wzrok przykuwa ta mała karteczka.

Przyklejona jakby „od czapy”, bez konkretnego powodu. Mijam ją kilka razy w tygodniu idąc do pracy. Wisi od paru miesięcy i dzielnie opiera się warunkom atmosferycznym. Za każdym razem uśmiecham się na jej widok. Ba! Zaczynam uśmiechać się już kilka metrów przed ogrodzeniem posesji, na której znajduje się owa skrzynka. Jakbym gotowała się – z pewnym niepokojem i podekscytowaniem – na spotkanie z dobrym znajomym. Kiedy dostrzegam przebłysk różowości, już mi dobrze – o! jesteś! witaj! To będzie dobry dzień, bo znów ktoś życzy mi dobrze.

Scena 2.

Wiatr się wciska człowiekowi za kołnierz. Przełom jesieni i zimy chyba dla nikogo nie jest najulubieńszą częścią roku. I choć wyprawa do kina zdaje się być jednym z sensowniejszych wyborów na długi wieczór, to jednak najpierw trzeba do tego przybytku dotrzeć. Nagrodą za stawienie czoła niepogodzie są fundamentalne pytania łapiące wzrok przed wejściem do kina: „Pamiętasz?” I, kilka metrów dalej, wymalowane na kolejnym betonowym klombie: „Kochasz?”.

Proste a uderzające. Jeśli zechcemy tak odebrać te osobliwe ozdoby miejskiego krajobrazu. Bo jeden stwierdzi: ot, street-art. Drugi jednak: Czy te słowa nie zostały skierowane właśnie do mnie?

Scena 3.

Park. Asfaltowa ścieżka. Na niej namalowane białą farbą pytanie: „Czy burczy Ci czasem w głowie?”. Uśmiecham się przebiegając nad napisem. Ktoś to bardzo sprytnie i lapidarnie ujął. Za kilkaset metrów napis się powtarza. I jeszcze za kilkaset. Jakby ktoś chciał upewnić się, że rzeczywiście dotarło do mnie to, o co pyta.

I rzeczywiście – zaczynam zastanawiać się, czy, jak i kiedy „burczy mi w głowie”. I biegnąc myślę sobie, że te niewielkie okruchy w miejskiej przestrzeni potrafią nie tylko „zrobić mi dzień”, ale też powodują przejście z trybu „pęd obowiązków” na tryb „dostrzeż człowieka w człowieku”. W sensie w sobie.

„Mów do mnie, mów”

Niewielki napis na fasadzie budynku, ścianie wiaty autobusowej, na ogrodzeniu, słupie ulicznej lampy, na chodniku subtelnie, ale – w moim przekonaniu – skutecznie wciska nam pauzę.

Miłośnicy modnych technik i zachowań mogą to nazwać momentem mindfulness, uważności. Nie trzeba jednak chwytliwych nazw, by stwierdzić, że słuchanie ma kolosalne znaczenie w naszej huczącej, przeładowanej bodźcami codzienności. Umiejętne słuchanie. Nie takie, jak reklam w radiu: jednym uchem wpadnie, drugim wypadnie. Słuchanie, które wywołuje we mnie reakcję: co się za tym kryje? Co to oznacza? Jakiej reakcji, jakiego działania wymaga ode mnie? Do czego mnie zaprasza?

W natłoku informacji, kontaktów z innymi ludźmi, czasem pojawia się jedno zdanie, jedno słowo – przeczytane czy usłyszane – które potrafi dać nam poczucie sensu, ba! nawet uruchomić lawinę zdarzeń, jak spadający mały kamyk w górach. A tak często właśnie tego nam potrzeba, właśnie na to czekamy.

W jednej ze swoich piosenek Marcin Styczeń woła „Przez ciszę, przez zgiełk, przez jawę, przez sen (…) przez żar, przez chłód do mnie mów. (…) bym poczuć mógł, że zawsze jesteś obok tuż”.

Niektórzy twierdzą, że to piosenka napisana dla kobiety. Interpretacja leży zawsze po stronie odbiorcy. Na tym polega sztuka. Ale pozwólmy sobie pójść w inne rejony – „Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków”. Czemu dzisiaj nie miałby przemówić z chodnika?

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail