Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Niezwykła przyjaźń Bena Afflecka z niepełnosprawnym chłopcem

Udostępnij

Poznali się przypadkiem na lotnisku. Joe Kindregan gapił się po prostu na gwiazdora, który nagle podszedł do 10-letniego dziecka na wózku...

Historia ich znajomości ma swój początek w 1998 roku, kiedy Affleck kręcił zdjęcia do filmu „Podróż przedślubna”. Lecz ja dowiedziałem się o niej dopiero teraz i gdy zorientowałem się, że po polsku niewiele o tym napisano, postanowiłem przykozaczyć tudzież przypudelkować i opisać historię hollywoodzkiego „ciacha”.

Ciężko jest mi nawet wyobrazić sobie, jak to jest być znaną na całym świecie gwiazdą, która mając zaledwie 25 lat otrzymała Oskara za napisany wspólnie ze swoim przyjacielem, Mattem Damonem, scenariusz do filmu („Buntownik z wyboru”). O tym, jak ciężkie jest to gwiazdroskie brzemię świadczyć może fakt, że będąc bożyszczem płci pięknej zmagał się przez lata z alkoholizmem. Zawsze uchodził za dobrego człowieka, którego wszyscy lubią. Ten obraz potwierdza jego długoletnia przyjaźń z Damonem, a także wypowiedzi kobiet, z którymi się spotykał – Gwyneth Paltrow czy Jennifer Lopez. Nawet ze swoją obecną (i jedyną) żoną, Jennifer Garner, są w nadzwyczaj dobrych relacjach, pomimo separacji i pogłosek dotyczących rozwodu. Jeden z amerykańskich tabloidowych magazynów okreslił tę sytuację mianem „najbardziej przyjacielskiej separacji w Hollywood„.

Piszę o tym wszystki, by narysować tło dla sytuacji, która zapoczątkowała przyjaźń między Affleckiem a 10-letnim (wówczas) Joe Kindreganem. Lotnisko, na którym grupka fanów otacza wianuszkiem swojego idola, jest zapewne dla Bena chlebem powszednim. Jednak coś musiało go tknąć, by podejść do siedzącego na wózku chłopaka i zamienić z nim kilka słów. Szczerze mówiąc, nie wiem czy sam byłbym w stanie wyjść w ten sposób do osoby niepełnosprawnej. Nigdy nie wiem, jak się przy nich zachować, boję się, że zrobię jakieś faux pas, nie wiem na ile mogę sobie przy niej pozwolić.

Ben Affleck nie poprzestał jednak tylko na tej jednej pogawędce z chłopakiem, chorym na zespół ataksja-teleangiektazja, rzadką chorobę genetyczną, wywołującą przewlekłe infekcje oraz skłonność do nowotworów i białaczki. Zaprosił go wraz z rodzicami na plan swojego filmu. Po latach wspomina, że Joe był obecny przy tworzeniu niemal każdej produkcji z udziałem Afflecka. Więcej, w jednej z nich („Operacja Argo”) sam wystąpił. W międzyczasie panowie byli w stałym kontakcie e-mailowym i telefonicznym. Obaj angażowali się także w walkę na rzecz chorych na zespół A-T.

Gdy Joe kończył liceum w Falls Church, 14-tysięcznym miasteczku w stanie Virginia, Ben Affleck wraz ze swoją żoną przyjechał na rozdanie dyplomów, by wygłosić krótką przemowę dla swojego przyjaciela. Sam Joe zapowiedział go publiczności w ten sposób: „Jest żonaty z najsłodszą dziewczyną… Ale najważniejsze jest to, że jest najlepszym przyjacielem, jakiego można mieć”.

Takiego przyjaciela Joe miał przy sobie do końca swoich dni, gdy w 2015 roku zmarł, mając zaledwie 27 lat.

Źródło: today.com, headoverfeels.com

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail