Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
sobota 31/10/2020 |
Św. Alfonsa Rodrigueza
home iconKościół
line break icon

Obecność i pustka. Jan Grzegorczyk wspomina ojca Górę w pierwszą rocznicę śmierci

Jan Góra na pięćdziesięcioleciu kapłaństwa benedyktyna, ojca Karola Meissnera, fot. Dzięki uprzejmości ojców benedyktynów z Lubinia

Jan Grzegorczyk - publikacja 21.12.16

Ojciec Jan kochał symbole i po śmierci przychodzi do nas w symbolach, by nam powiedzieć, że nas nie opuścił. Że nadal jest przy nas, na Lednicy, na Jamnej i wszędzie tam, gdzie próbujemy zmagać się z naszymi niemożliwościami.

Rok temu, 20 grudnia pojechaliśmy do Lubinia. Jan Góra na pięćdziesięcioleciu kapłaństwa benedyktyna, ojca Karola Meissnera, miał wygłosić tam kazanie jubileuszowe. Rozpoczął je od komplementów. Mówił, że jubilat jest łysy, niski i nie grzeszy urodą, ale jest szalenie piękny i go kocha. Rozbroił tym wyznaniem cały kościół. Potem wypłynął na głębię. Przywołał zdarzenie, kiedy to próbował się dodzwonić do ojca Karola i znalazł go w kolejce do lekarza, siedział tam już kilka godzin…

– I co ojciec tam robi?

– Modlę się.

– Jak?

– Psalmem. Jestem Twój, zbaw mnie, amen.

Góra wstrząśnięty tym wyznaniem poprosił, a raczej nakazał, na koniec swego kazania,  aby cały kościół powtarzał za nim: „Jestem Twój, zbaw mnie, amen”.

Wszystko zakończył „amen”. Ostatnia Lednica, której scenariusz sam przecież napisał, choć inni go dopełnili, zatytułowana była „Amen”. Kochał symbole, na nich budował swoje wizje, działania. Ci, którym nie odpowiadała jego głębia, nazywali go gadżeciarzem.

Po kazaniu, na dziedzińcu przed kościołem, podszedłem do niego i mówię:

– To było jedno z najpiękniejszych ojca kazań.

– Jaja, sobie robisz, Jasiu…

– Nie, jestem z ojca taki dumny… – odpowiedziałem szczerze.

Oczy mu się zaszkliły. Ostatnimi lata zarzucano mu, że się powtarza, ględzi

Poprosił mnie o ułożenie melodii do wiersza ku czci ojca Karola, który ktoś mu wręczył… Wykonanie tego naprędce skleconego utworu to była zabawa. Nie do opisania w tym krótkim wspomnieniu. Ale ta radość i humor ojca Jana – tego, który nigdy nie chciał być bezwonnym sucharkiem – były niesamowite i… mylące.

A potem poprosił, żebym pojechał z nim na Jamną, na sylwestra.

– Nie mogę, ojcze, jadę do Afryki.

– Po co?

– Zdobywać Margheritę, najcięższą górę w Afryce.

– To na Jamną już nigdy nie dojedziesz…

– Dojadę.

Wymieniliśmy jeszcze parę zdań. Z perspektywy tego, co nastąpiło – dla mnie wstrząsających. I pożegnaliśmy się.

Na drugi dzień zmarł. W czasie rorat odprawianych o osiemnastej w swojej kaplicy „U Pana Boga za piecem”. Odszedł nagle od ołtarza, kazał Eli Drożniewicz popilnować, żeby się coś złego nie stało. Ludzie myśleli, że musiał wyjść do toalety. Dopadł go zawał. Próbował jeszcze wrócić, kaszląc krwią…

Kiedyś jako młody kapłan pojechał do prymasa Wyszyńskiego i w trakcie rozmowy cały czas kaszlał. Prymas spytał, skąd ten kaszel. „To z pasji do Jezusa”. Góra całe życie kaszlał, wszystkich do tego przyzwyczaił.

Do Afryki pojechałem całkowicie nieprzygotowany. Chciałem nabyć kondycji i jakichś podstaw alpinizmu. Nie dało rady. Przez kilka tygodni pisałem teksty o nim. Margheritę zdobywałem przez kilka dni, brnąc przez błota, dżunglę, wspinając się po lodowcach. Przekraczając siebie we wszystkich wymiarach.

Kiedy po zejściu ze szczytu uczestniczyłem we mszy odprawianej przez współuczestnika wyprawy, franciszkanina Marka Warzechę, dotarła do mnie data – 21 stycznia. Zdobyłem górę, o czym nie wiedziałem, dokładnie w miesiąc od śmierci ojca Jana.

Kochał symbole i po śmierci przychodzi do nas w symbolach, by nam powiedzieć, że nas nie opuścił. Że nadal jest przy nas, na Lednicy, na Jamnej i wszędzie tam, gdzie próbujemy zmagać się z naszymi niemożliwościami.

Jest z nami, choć ciągle łzy po nim nie obeschły. Tylu ludzi płakało. Płakał prymas Wojciech Polak, kiedy opowiadał, jak Góra prosił go o Bramę Miłosierdzia na Lednicy, płakał na mszy pogrzebowej jego wielki przyjaciel, biskup Edward Dajczak, i te łzy były najpiękniejszym kazaniem. Ojciec Karol Meissner napisał mi o pustce, w jakiej się znalazł po jego odejściu. To wszystko nie przeczy temu, że swoim odejściem, chciał skierować nasze spojrzenie ku niebu, skąd się do nas uśmiecha. Dekalog ojca Jana działa po jego śmierci.

Tak jak uczył, próbujemy nie żyć dla swojego samopoczucia, tylko dla celów, wznosić się nad naszą malizną i żyć w perspektywie miłosierdzia. Ojciec Jan, choć często się potykał – i do czego sam się przyznawał –  nigdy tej perspektywy nie tracił. Pojednanie i wyżebranie człowieka dla nieba było dla niego celem, za który oddałby wszystko.

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
Dominikanieojciecwspomnienia
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
ABORCJA
Michał Lubowicki
Twoja wiara nie ma nic do rzeczy w kwestii ab...
PAPIEŻ PRZYTULA CHOREGO MĘŻCZYZNĘ
Marine Soreau
„Papież nie bał się mnie objąć”. Opowieść czł...
ST JOSEPH,THE WORKER CARPENTER, JESUS,CHILDHOOD OF CHRIST
Philip Kosloski
Ta starożytna modlitwa do św. Józefa podobno ...
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [28 paździe...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail