Aleteia
sobota 24/10/2020 |
Św. Antoniego Marii Clareta
For Her

Co czuła Maryja? Adwent to dla mnie 9 miesięcy ciąży w pigułce…

MATKA Z DZIECKIEM

Pexels | CC0

Marta Brzezińska-Waleszczyk - publikacja 22.12.16

Okres ciąży jest trochę jak Adwent. Radosne oczekiwanie na narodzenie przeplata się z lękiem, niepokojem, ale także postanowieniami i gorączką przygotowań.

Kiedy myślę o Adwencie, jako o radosnym czekaniu, automatycznie w mojej głowie pojawiają się skojarzenia związane z oczekiwaniem na dziecko. Nie tylko dlatego, że – co oczywiste – to okres oczekiwania na Boże Narodzenie, ale także dlatego, że żaden czas w życiu kobiety nie jest bliższy temu czekaniu, niż właśnie 9 miesięcy ciąży.

Pełna lęku

Powiedzmy sobie szczerze, to nie jest czas wyłącznie radosnego oczekiwania. To również okres lęku. Czy wszystko będzie dobrze? Czy dziecko rozwija się prawidłowo? Czy urodzi się zdrowe? Czy poród będzie bardzo bolesny? Jak sobie ze wszystkim poradzę? Te i pewnie setki podobnych pytań kotłują się w głowie niejednej ciężarnej.

Myślę, że Maryja, choć „pełna łaski”, nie pozostawała całkiem wolna od zwykłych, ludzkich lęków. Może nawet było jej jeszcze trudniej – w końcu Józef, którego miała poślubić, nie był ojcem jej dziecka. W dodatku cała ta sytuacja była, delikatnie mówiąc, frapująca – anioł, zwiastowanie, dziwne słowa. I jeszcze ta podróż do Betlejem! Dla ciężarnej na ostatnich nogach przemierzenie trasy pomiędzy kanapą i łazienką (zahaczając o kuchnię) wydaje się eskapadą na miarę jednej z wypraw Martyny Wojciechowskiej, a co dopiero mówić o podróży na ośle w nieprzyjaznym klimacie.

Wiem, bo rok temu to ja byłam taką ciężarną na ostatnich nogach. Dziś mam wrażenie, że moja ciąża trwała co najwyżej kilka tygodni. Minęła tak szybko, że ledwie co zdążyłam oswoić się z coraz pokaźniejszych rozmiarów brzuszkiem, już musiałam się z nim rozstawać. Dopiero co poukładałam sobie w głowie obraz siebie jako matki, upychając gdzieś po kątkach wszystkie lęki i wątpliwości, a już musiałam się nią stać – rzutem na taśmę wejść w nową rolę, której nie uczą w szkole, i przed którą nie ma prób generalnych.


KOBIETA Z CHOINKĄ NAD JEZIOREM

Czytaj także:
Chcesz spędzić Adwent na kanapie? Te cztery historie postawią cię na nogi

Przygotowania

Wydawało mi się, że do rozwiązania mam jeszcze wiele czasu – że zdążę wszystko przygotować tak, jak to sobie wyobrażałam. Pokój dla malucha w pastelowych kolorach, z pięknymi mebelkami. Maciupeńkie ubranka – wyprane i wyprasowane. Wymiecione kurze z kątów w domu, umyte okna. Komplet rzeczy dla mnie – torba do szpitala, koszula do rodzenia. A przede wszystkim niezbędny zapas wiedzy w głowie (nie bez powodu noce zarywałam na czytaniu arcy-mądrych poradników dla mam) i kilka kilogramów spokoju w sercu.

Wszystko wydaje się takie łatwe jedynie na papierze. Lista produktów do kupienia, spraw do załatwienia – nic, tylko odkreślać punkt za punktem. W praktyce bywa pod górkę, przede wszystkim ze względu na uciekający czas. Nim się obejrzałam, zaczynał się już 9. miesiąc, a ja byłam jeszcze bardziej pełna lęków niż na początku.

Dlatego dziś Adwent to dla mnie takie 9 miesięcy w pigułce. Robisz sobie gorące, pobożne postanowienia. Codziennie roraty! Kilka dobrych uczynków – przelew na organizację charytatywną, może paczka dla biednej rodziny albo kilka złotych na zupę dla bezdomnego. A, i może jeszcze umartwienie – mniej kawy, zero słodyczy (w końcu parę kilogramów mniej na święta samo się nie zrobi).


MATKA GOTUJE Z CÓRKĄ

Czytaj także:
Rodzinne święta to nie egzamin! Zadbajmy o bliskość

On i tak się urodzi

A potem budzisz się w czwartym tygodniu Adwentu z wielkim wyrzutem sumienia, bo kawa (czasem z czymś słodkim) była niezbędna do życia, na bezdomnego nie trafiłaś (jakby nagle wszyscy się schowali!), na przegląd szafy, aby wydobyć z jej czeluści coś do oddania potrzebującym, nie starczyło Ci już siły i tak się jakoś złożyło, że na roraty zaspałaś. Każdego dnia. Stoisz więc w długiej aż po drzwi wyjściowe kolejce do konfesjonału i wyrzucasz sobie, że w tym roku miało być inaczej, że miałaś się przygotować do świąt wcześniej, a nie jak zawsze, za pięć dwunasta. A potem biegniesz do galerii, by stoczyć bój o podarunki dla bliskich, które uprzejma pani za Ciebie zapakuje, żeby choć trochę przyspieszyć proces.

Myślę sobie, że Jezus nie bez powodu przyszedł na świat w stajni. Może jednym z nich było pokazanie, że On i tak się narodzi, bez względu na to, czy uprzątnęliśmy tę stajnię na błysk czy też nie. Bez względu na to, czy się przygotowaliśmy, jak należy, czy nie. I trochę pomijając fakt, czy jesteśmy gotowi czy nie. Bo czy kiedykolwiek będzie moment, że będziemy na 100 proc. gotowi? Czy kobieta oczekująca narodzin dziecka w chwili rozpoczęcia akcji porodowej jest gotowa? Myślę, że większość z nas przypomina sobie wtedy o tym, ilu jeszcze rzeczy nie zdążyła przygotować. Ale akcji porodowej nie da się zatrzymać, ona biegnie swoim, niezależnym od nas tempem.

Mój synek przyszedł na świat rok temu, w szary, ostatni listopadowy poranek. Spadł pierwszy śnieg. I był pierwszy dzień Adwentu. Od tej pory ten czas oczekiwania ma dla mnie zupełnie inny wymiar.


Lampion na tle ściany z liści

Czytaj także:
Adwent: Pozwolisz sobie na „jasny dzień”?

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
adwentciążaMaryjaporód
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
RĄCZKA NIEMOWLAKA
Marta Brzezińska-Waleszczyk
Byłam świadkiem 45 minut życia. To była lekcj...
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
MASS,YOUNG CHILD
Anna O'Neil
List do rodziców, którzy zabierają na mszę sw...
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
OJCIEC SERAFIM
Łukasz Kobeszko
Przepięknie śpiewa i modli się w języku Jezus...
Bluźniercze graffiti na murze kościoła
Lucandrea Massaro
Wypisali proaborcyjne grafitti na kościele. R...
BEZDOMNY JEZUS
Katolicka Agencja Informacyjna
Wezwali policję do bezdomnego, a tam Jezus
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail