Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Święta Teresa z Lisieux pomaga nam zwalczyć „świąteczną chandrę”

Udostępnij

To, jak wyglądają Twoje święta, nie sprawia Ci radości? Jest na to sposób! W Boże Narodzenie po prostu... zapomnij o sobie, a bardziej skup się na Twoich bliskich.

Dla wielu okres Bożego Narodzenia jest ciężką próbą. Nie mam na myśli tych, którzy mają powody do smutku – stracili bliskich, chorują, cierpią z powodu samotności. Mówię o tych, którzy odczuwają przygnębienie, bo Boże Narodzenie nie przynosi im pełni satysfakcji, jaką sobie wymarzyli. Doświadczają „świątecznej chandry”.

Prezenty w bucikach

W „Dziejach duszy” św. Teresa z Lisieux opowiada o pewnym wydarzeniu, do którego doszło w Boże Narodzenie w 1886 roku. Tereska miała wtedy13 lat. W jej rodzinie dzieci dostawały podarki w wigilijny wieczór. Przed pójściem na pasterkę przed kominkiem ustawiały buciki. Kiedy wszyscy byli w kościele, w „czarodziejski” sposób buty napełniały się prezentami. Tym razem ojciec Tereski był zmęczony i kiedy bliscy wrócili z Mszy, poirytowany wyrzucił z siebie: „Całe szczęście, w tym roku to ostatni raz!”. Wszystko słyszała Tereska.

Jako dziecko była grzeczna i pobożna, ale, jak sama wspomina, nadwrażliwa. Z byle powodu wybuchała płaczem, a kiedy ktoś próbował ją pocieszyć, zaczynała płakać jeszcze bardziej. Słowa ojca dotknęły dziewczynkę do żywego. Widząc łzy w oczach Tereski i pragnąc jej oszczędzić bólu, jej najstarsza siostra, Céline, zawołała: „Tereso, nie schodź. Będzie ci za trudno teraz oglądać buciki”.

„Tymczasem Teresa już nie była ta sama; Jezus przemienił jej serce! Tłumiąc łzy, zbiegłam ze schodów i powstrzymując bicie serca, wzięłam moje buciki stawiając je przed Tatusiem, po czym wyciągałam radośnie całą zawartość, promieniując szczęściem jak królowa. Tatuś śmiał się i zdawał się być zadowolony, a Celina myślała, że to sen!…[…] w serce moje wstąpiła miłość połączona z pragnieniem zapomnienia o sobie, by innym sprawiać przyjemność, i od tej pory czułam się szczęśliwa” – napisała później święta.

Lekarstwo

Co się stało? Tereska otrzymała łaskę „wyzwolenia z dziecinnych słabostek”. Większość z nas nie jest, jak św. Teresa z Lisieux, ale niektórzy mają na koncie przeżycia podobne do tych, które ona opisuje. Mój znajomy wspomina: „Jako dziecko traktowałem Boże Narodzenie jako okazję do otrzymania prezentów. Nauczyli mnie tego, nieświadomie zresztą, rodzice. W ich rodzinach nigdy się nie przelewało, na Boże Narodzenie dostawali bardzo skromne upominki. W dorosłym życiu rekompensowali to, hojnie obdarowując mnie i siostrę”.

„Taki sposób obchodzenia Bożego Narodzenia miał na mnie silny wpływ. Przez lata święta oznaczały gromadzenie rzeczy. W istocie nigdy nie wiązały się z prawdziwą radością. Moje spojrzenie zmieniło się, kiedy założyłem własną rodzinę. Jedna z moich córek długo chorowała. W miarę, jak zbliżało się Boże Narodzenie, czuła się coraz gorzej. W końcu sytuacja stała się krytyczna. Zapakowałem ją do samochodu i zawiozłem na najbliższe pogotowie” – opowiada przyjaciel.

Okazało się, że dziewczynka miała infekcję zęba, której wcześniej nie wykryto. Dostała antybiotyki, środki przeciwbólowe i została odesłana do domu. Poczuła się lepiej i mogła spokojnie zasnąć. „Tak minęło mi Boże Narodzenie. Zamiast myśleć o swoim samopoczuciu i koncentrować się na wymianie prezentów, przez cały dzień starałem się pomóc komuś innemu. I wiecie co? Było super! To była dla mnie lekcja, której nie zapomnę” – kończy swoją opowieść. Mała Tereska powiedziałaby pewnie, że najlepszym lekarstwem na świąteczną chandrę jest… zapomnienie o sobie.

Tekst ukazał się we włoskiej edycji serwisu Aleteia
Tłumaczenie: Aleteia

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail