Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Wigilia na Majdanku. Czy w piekle na ziemi można świętować przyjście Mesjasza?

Vincent de Groot/Wikipedia
Udostępnij

Kilku internowanych w tajemnicy zrobiło sztance z rysunkiem szopki. Przedstawiał więźniów w pasiakach z literami KL na plecach klęczących przed żłóbkiem.

Grudzień 1943 r. Na przedmieściach Lublina, od dwóch lat istnieje obóz koncentracyjny, zwany potocznie „Majdankiem”. Przetrzymywanych jest w nim dziesięć tysięcy ludzi: Polaków, Rosjan, Ukraińców, Czechów i innych. Żydów już nie ma, zostali zgładzeni miesiąc temu. Brakuje jedzenia, leków i ciepłych ubrań. Wielu więźniów zostało zakatowanych na śmierć, pokazowo powieszonych na szubienicy czy zastrzelonych bez uprzedzenia. Codziennie umiera dziesięciu, pięćdziesięciu a nawet stu więźniów. Czy w piekle na ziemi da się świętować przyjście Mesjasza?

Bardzo trudno jest mówić o świętach Bożego Narodzenia w obozie koncentracyjnym na Majdanku. To czy więźniowie mieli możliwość świętowania zależało od wielu czynników: w jakim znaleźli się bloku, w jakim komandzie pracowali, kto był ich kapo i barakowym, a przede wszystkim od humorów esesmanów.

W pierwszych latach funkcjonowania lubelskiego obozu, obchodzenie jakichkolwiek świąt było niemożliwe. Brakowało żywności i środków medycznych, a społeczność więźniarska była rozbita i podzielona. Do naszych czasów zachowało się bardzo mało relacji na temat tego jak świętowano Boże Narodzenie w latach 1941 i 1942.

Dopiero w lutym 1943 r. sytuacja uległa zmianie. Polski Czerwony Krzyż i Główna Rada Opiekuńcza wynegocjowały z komendantem obozu Hermannem Florstedtem, pozwolenie dla polskich więźniów na otrzymywanie skromnych paczek z jedzeniem. W ten sposób, hitlerowcy częściowo pozbyli się obowiązku żywienia przetrzymywanych.

Nieco ponad miesiąc przed Bożym Narodzeniem, 3 listopada, w rowach obok krematorium rozstrzelano osiemnaście tysięcy Żydów. Do historii ten dzień przeszedł, jako Erntefest – Dożynki. Z jednej strony więźniowie jeszcze bardziej zaczęli bać się o swoje życie. Z drugiej zaś spadek liczby więźniów o połowę przełożył się na zwolnienie lepszych prac i miejsc w barakach. Dla nazistów była to okazja do wprowadzenia delikatnej odwilży.

Boże Narodzenie w 1943 r. mijało inaczej niż pozostałe dni. Na polach więźniarskich i w barakach ustawiono choinki przesłane przez Czerwony Krzyż. W dzień Wigilii więźniowie skończyli pracę wcześniej. Nie urządzono też wieczornego apelu obozowego. Po zapadnięciu zmroku, w niektórych barakach urządzono prowizoryczne kolacje wigilijne. Same święta poprzedził czas „oszczędności” prowiantu otrzymanego w paczkach od rodzin, czy organizacji zajmujących się pomocą. Wśród potraw, jakie więźniowie wymieniają w swoich wspomnieniach, znalazły się kluski z makiem, chałki, białe bułki, pierniki, kiełbasa, boczek. Udało się nawet zorganizować składniki do tradycyjnego barszczu. W niektórych paczkach znalazły się też opłatki, którymi więźniowie dzielili się między sobą.

Wiele z takich Wigilii miało wymiar międzynarodowy. Polacy zaprosili do wspólnego stołu wszystkich współwięźniów. I tak przy jednym, ubogim stole, świętowali Polacy, Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini i Czesi. Szczególnie uroczysty charakter miały te spotkania na których byli uwięzieni księża. Jerzy Kwiatkowski w swojej książce „485 dni na Majdanku” wspomina o ks. Janie Przytockim, który przewodniczył modlitwie przed posiłkiem na polu III i wygłosił do pokrzepiająca mowę o wolności, której dzień jest coraz bliżej

Niektórzy z nich wspominają o możliwości opuszczenia swoich baraków i udania się z bożonarodzeniowymi życzeniami do sąsiadów. W kilku miejscach zaczęto spontanicznie intonować polskie kolędy i pieśni patriotyczne. Kolęda „Bóg się rodzi” przeplatała się z „Mazurkiem Dąbrowskiego”. Wspólne śpiewanie było też okazją do tworzenia nowych pieśni, w których znalazło się odbicie obozowych realiów. W pamięci Stefanii Kuryłowicz zachował się tekst jednej z nich:

„Wesołych Świąt życzymy Wam
U wszelkich  miast, u lagrów bram.
I Wam w pokojach wygodnych, jasnych.
I Wam w barakach wilgotnych, ciasnych.
Wszystkim Wam ślemy szczere życzenia.
Niech radość  wszystkie  smutki  przemienia.
Niech się rozjaśnią  zbolałe czoła,
Gdy tylko Gloria zabrzmi dokoła.”

To nie był jedyny pomysł na uczczenie tego dnia w obozie. Kilku internowanych w tajemnicy zrobiło sztance z rysunkiem szopki. Przedstawiał więźniów w pasiakach z literami KL na plecach klęczących przed żłóbkiem. Jeden z więźniów pracujący w kancelarii, dostarczył kilkadziesiąt kart wielkości pocztówki do zadrukowania. Takie kartki świąteczne nielegalnie przemycono do rodzin. Do dzisiaj, kilka egzemplarzy można oglądać w Państwowym Muzeum na Majdanku w Lublinie.

Nie każdy więzień miał tego dnia wolne. Pracowała m.in. kancelaria obozu i koszykarnia. Kilka więziennych wigilii zostało rozpędzonych siłą a ich uczestnicy ukarani staniem na baczność aż do bożonarodzeniowego poranka.

W Dzień Bożego Narodzenia, na obiad podano wyjątkowo dwa maleńkie siekane zraziki z kaszą. Tego dnia w obozie nie odbył się żaden apel. W drugi dzień Świąt, wszystko wróciło do normy. Choinki posprzątano, a więźniów znów wysłano do ciężkiej pracy.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail