Aleteia

Pierwszy w Polsce zdobył gwiazdkę Michelin. Ale na co dzień prowadzi go inna Gwiazda

EAST NEWS
Udostępnij

W życiu Wojciecha Modesta Amaro zaszły dużo większe zmiany niż ta, że wycofał się z kariery telewizyjnej.

Atelier Amaro to pierwsza restauracja w Polsce, która zdobyła gwiazdkę Michelin. To na pewno powód do dumy. Tak samo jak szczęśliwe małżeństwo. Zaręczyli się na drugi dzień po tym, jak się poznali! Do tego trójka fajnych dzieci, z którymi mają dobre relacje. Właściwie czego chcieć więcej? Spełnienie na każdym polu…

A jednak Wojciech Modest Amaro mówi, że ciągle mu czegoś brakowało, czuł pustkę. Zastanawiał się, co dalej.

„Coś w duszy mi mówiło, że w tym samozadowoleniu i w tym wielkim sukcesie brakowało tego wypełnienia. Ciągle coś było nie tak. Wtedy, mówiąc najkrócej, Pan Jezus przyszedł do mnie” – mówi w rozmowie z Katarzyną Olubińską.

A on postanowił pójść do innych. Np. na Miodową w Warszawie, do klasztoru ojców kapucynów, którzy prowadzą jadłodajnię dla bezdomnych. Przed świętami Amaro opanował klasztorną kuchnię i przygotował wigilię dla potrzebujących – na zdjęciach widać, jak miesza ogromne gary z bigosem.

Namieszał też w głowach tych, którzy uważali go za niezbyt miłego gościa – taki wizerunek znanego restauratora wyłaniał się z telewizyjnych programów, w których występował.

„Nie przepadamy z mężem za panem Amaro również ze względu na ostre słowa w MS i PK (MasterChef i Piekielna Kuchnia – przypis redakcji). Jestem zszokowana po wywiadzie, który widziałam w DDTVN. Chwała Panu i wiele błogosławieństw na nowej drodze dla Pana rodziny!!!” – napisała internautka w komentarzu pod wywiadem, który ukazał się na blogu „Bóg w wielkim mieście”.

Amaro wycofał się z kariery telewizyjnej i postanowił założyć fundację, w której będzie pomagał młodym ludziom w odkrywaniu i realizowaniu ich talentów. Wierzy, że każdy je ma, choć nie każdy – przez różne życiowe zakręty – ma szanse je rozwinąć.

„Teraz przygotowuję się do rzeczy o dużo większym znaczeniu (…). Chcę zakasać rękawy i pomagać innym ludziom. Myślę, że to będzie rozsądne, mądre, w zgodzie z moją naturą. To, w czym się czuję mocny, będę przekazywał innym. To jest przede wszystkim wypełnianie woli Bożej w życiu” – mówi.

W pracach nad fundacją pomaga mu żona Agnieszka. „Zrozumieliśmy, choć nie zawsze tak było, że skupienie się na sobie nie daje pełni szczęścia. Pan Bóg pomógł nam zrozumieć, co w życiu jest ważne i dzielenie się z pewnością jest częścią tego” – mówi w rozmowie dla DDTVN.

Czy Pan Bóg jakoś zmienił jej męża? „Jest dużo bardziej wyciszonym, spokojnym człowiekiem. Z Panem Bogiem też jest ogromna przygoda, to jest przepiękne, że każdy dzień zaskakuje. W naszym życiu było dużo tych zaskoczeń. Dzisiaj już nie mamy wątpliwości, że On nas będzie dalej kierował i tego właśnie chcemy” – przyznaje Agnieszka.

Jak dodaje, zawsze mieli w domu dobre relacje, ale to, co dzisiaj się dzieje, jest nieporównywalne do tego, co było kiedyś. „Dzisiaj ta relacja ma mocny fundament, którego żaden wicher nie zburzy” – mówi.

W całej tej historii miał też swój udział papież Franciszek. Ogłaszając Rok Miłosierdzia, „zmusił” Amaro do zastanowienia się nad tym, czym w zasadzie jest miłosierdzie. „Można powiedzieć wiele rzeczy na pokaz, wiele rzeczy obiecać, a Pan Jezus i tak powie – Ja pytam o ciebie. Dopiero w takiej rozmowie szczerej z Bogiem i z samym sobą wiadomo, gdzie jest ta prawda” – mówi.

Twierdzą, że dostali nowe życie. Tak też – „Nowe życie” – będzie się nazywała fundacja państwa Amaro.