Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Kiedy rodzice muszą pochować swoje dziecko. Jak przeżyć taką śmierć?

Design Pics RF / Design Pics/EAST NEWS
Potrafimy nagle wejść w stan strasznego smutku. To naturalne. Nagle zdajemy sobie sprawę z upływającego czasu, że wiele dni naszego życia jest już za nami, że śmierć i starość czyhają tuż za rogiem. Jeśli ten czas utrzymuje się dłużej, warto poszukać pomocy u specjalisty. Dobry psycholog na pewno pomoże nam się z tym uporać.
Udostępnij

Życie po tak dotkliwej stracie jest trudne, ale na pewno możliwe, a nawet w końcu ponownie szczęśliwe.

Śmierć bliskiej osoby zawsze jest bardzo trudnym i bolesnym przeżyciem i nigdy nie jesteśmy na nią dostatecznie gotowi – nawet jeśli okazuje się nieuniknioną konsekwencją długiej choroby. Jednak o ile liczymy się z możliwością odejścia osób ze starszych pokoleń, o tyle utrata dziecka jest o wiele cięższa do zaakceptowania, gdyż wydaje się sprzeczna z naturalnym porządkiem. Jak można sobie pomóc przejść przez ten trudny czas żałoby?

Proces ten jest oczywiście bardzo osobisty i może trwać różną długość czasu (zależną choćby od wieku dziecka, sytuacji rodzinnej itp.), jednak ma kilka uniwersalnych etapów. W pierwszym momencie pojawia się zaprzeczenie. Często myślimy „to niemożliwe, to się nie mogło stać” i liczymy na to, że w końcu obudzimy się z tego koszmaru. Gdy w końcu konfrontujemy się z tym faktem, rodzi się w nas gniew i wewnętrzna niezgoda oraz pytanie „czemu akurat mnie to spotkało”.

Wielu rodziców doświadcza na tym etapie poczucia winy, traktując stratę dziecka jako karę za własne złe uczynki. Próbując poradzić sobie z tymi uczuciami możemy próbować negocjować z Bogiem lub rzeczywistością – „oddam wszystko, by odwrócić los”, „jeśli tylko oddasz mi dziecko, to będę zupełnie innym człowiekiem”.

Jest to magiczne myślenie, które może dawać iluzoryczne poczucie wpływu. W pewnym momencie jednak dociera do nas nieodwracalność i ostateczność straty, a wraz z tym przychodzi etap depresji, któremu towarzyszy smutek, poczucie pustki, zwątpienie i brak energii do życia. Dopiero po przeżyciu żalu i tęsknoty nastąpić może faza akceptacji, w której uznajemy to, co się wydarzyło i jesteśmy gotowi, by powrócić do życia.

Świadomość tych etapów jest o tyle ważna, że po pierwsze daje nadzieję na to, iż – pomimo ogromnego bólu teraz – w końcu będzie lepiej, a po drugie może stanowić pewien drogowskaz. Jeśli rozpacz i poczucie beznadziei wydają się bezbrzeżne i trwają od dłuższego czasu –  prawdopodobnie zatrzymaliśmy się na którymś etapie i może warto poszukać sposobów na to, by przejść dalej.

Oczywiście nie da się uczynić tego czasu łatwym, ale można postarać się, by był mniej trudny i by nie trwał dłużej, niż to konieczne i zdrowe. Pamiętajmy też, że domknięcie procesu żałoby nie oznacza, że zapomniało się o dziecku, ale że pomimo tej straty można żyć dalej, a nawet znajdować w tym życiu sens i czerpać z niego radość, mając ukochaną pociechę w sercu.

Jeżeli w rodzinie są inne dzieci – bardzo istotne jest, by obdarzyć je szczególną troską i uwagą. Pamiętajmy, że strata brata lub siostry jest dla nich równie dotkliwa jak dla rodziców, a konstruktywne przejście przez proces żałoby może być nawet trudniejsze, ze względu na mniejszą dojrzałość wynikającą z etapu rozwoju. Dodatkowo skupienie na tym, by wesprzeć dziecko w tym doświadczeniu, może pomóc odnaleźć nowy – przynajmniej tymczasowy – cel i przekierować energię na konstruktywne działanie – bo przecież jest dla kogo żyć.

Należy jednak uważać, by w związku ze stratą jednego dziecka nie obciążyć tego, które żyje, nadmiernymi oczekiwaniami (np. by „żyło za dwoje”, lub realizowało pasje brata lub siostry). Choć może ono chętnie wejść w tę rolę (by na swój sposób wyrazić pamięć, a przede wszystkim uszczęśliwić rodziców), ostatecznie zastąpienie kogoś innego będzie dla niego niewykonalną misją, która uczyni je nieszczęśliwym.

Po stracie dziecka (zwłaszcza bardzo małego lub jeszcze nienarodzonego) może też pojawić się pokusa, by postarać się o kolejne, które zapełni pustkę w sercu. Nie zawsze jest to zły pomysł, ale w takiej sytuacji trzeba szczególnie uważać, by nie obsadzić nowego potomka w roli zmarłego dziecka i nie przenieść na niego nieadekwatnych wyobrażeń, bo z pewnością utrudni to jego harmonijny rozwój.

Ponieważ rodzice mogą dążyć do takiej „zamiany” w sposób nieświadomy (bo to po prostu łatwiejsze, a dziecko jako istota jeszcze nieukształtowana jest podatne na wpływ), może lepiej będzie kupić nowe rzeczy (ubranka, zabawki). Ważne też, by od początku zwracać uwagę na indywidualność dziecka, a nawet celowo ją podkreślać.

Jeżeli natomiast zmarło jedyne dziecko – ogromnie ważne jest, by rodzice wspierali siebie nawzajem we wspólnym przeżywaniu tego trudnego doświadczenia. Świadomość, że druga osoba towarzyszy nam w tym bólu i współdzieli go (choć przeżywa na swój sposób) może być bardzo kojąca.

Jednak warto też otworzyć się na wsparcie z zewnątrz – od najbliższych. Izolacja nie ułatwia przejścia przez ten proces, a może spowodować jeszcze większe pogrążenie w żalu, z którego z czasem coraz trudniej będzie powrócić do życia.

Jeżeli sytuacja utraty dziecka dotyczy kogoś z twoich bliskich – postaraj się okazać zrozumienie i cierpliwość. Zapewnij o swoim wsparciu, ale pozwól też rodzicom na przeżycie tego na swój własny sposób i we własnym tempie. Bądź w razie potrzeby „pod ręką”, zachowując bezpieczny dystans.

W niektórych sytuacjach warto rozważyć skorzystanie z profesjonalnej pomocy – zwłaszcza jeżeli jedno z rodziców przeżywa żałobę szczególnie intensywnie i nie ma możliwości uzyskania wsparcia i zrozumienia w swoim środowisku (rodzinie, znajomych).

Życie po tak dotkliwej stracie jest trudne, ale na pewno możliwe, a nawet w końcu ponownie szczęśliwe.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail