Aleteia

Narkoman, który został księdzem. Poznaj historię Donalda Callowaya

Courtesy-Image
Udostępnij

Znalazłem się na melinie, pełzając po dywanie na czworakach, w poszukiwaniu resztek kokainy, które mogły upaść na podłogę. Dokoła biegały karaluchy, a w zlewie wśród brudnych naczyń łaziły robaki.

Heroina, kokaina, opium, marihuana, mnóstwo alkoholu, nie wspominając już o środkach halucynogennych, takich jak grzyby psylocybinowe i LSD – większość z nich brał zanim skończył 18 lat, a wiele jeszcze przed 14. rokiem życia. Uzależnienie stawało się coraz silniejsze, a w parze z nim szła coraz głębsza pustka egzystencjalna.

 

Świadek miłosierdzia 

To, co brzmi jak wstęp do powieści, faktycznie jest autobiografią katolickiego księdza. Ks. Donald Calloway ze Zgromadzenia Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia opowiada swoją wstrząsającą historię życia w książce „Nie ma odwrotu: świadek miłosierdzia”.

Calloway spędził młodość, ulegając różnym pokusom, od grzechów cielesnych do konfliktów z prawem, w tym kradzieży towarów o wartości wielu tysięcy dolarów. Do tego nocne imprezy, narkotyki, heavy-metal. Do dziś nie pamięta, w jaki sposób na jego ramieniu znalazł się wielki tatuaż – tamtej nocy był naćpany do nieprzytomności.

Był tak zbuntowany, że rozdział w książce, w którym opisuje swoją młodość i to, co wtedy robił, zatytułował „Zwierzę”. Jego rodzina (zwłaszcza rodzice) bardzo przeżywali jego zachowanie, choć on szczerze ich nienawidził. Calloway opisuje obrazowo, jak nisko upadł i osiągnął zupełne dno:

Pewnego razu znalazłem się na melinie, pełzając po dywanie na czworakach w poszukiwaniu resztek kokainy, które mogły upaść na podłogę. Dokoła biegały karaluchy, a w zlewie wśród brudnych naczyń łaziły robaki. Na zapleczu słychać było płaczące dziecko zostawione bez opieki. A jednak ja pełzałem po podłodze, tuż obok matki tego dziecka, szukając gorączkowo białego proszku. Gdybyśmy znaleźli coś białego, włożylibyśmy to do fajki i zapalili, nawet gdybyśmy nie wiedzieli, co to jest.

 

Królowa Pokoju 

Co mogło zmienić tego zbuntowanego chłopaka, to „zwierzę” (jak później opisał siebie), w pobożnego katolickiego księdza, nie mówiąc już o elokwentnym autorze książek z teologii i mariologii? Wszystko zaczęło się pewnej nocy w marcu 1992 roku, kiedy, ku zaskoczeniu swoich przyjaciół, Donald postanowił nie pójść, jak zwykle, na imprezę. Został na noc w domu. Czuł się ogromnie przygnębiony, opanowała go tęsknota i pustka.

Siedziałem tam sam w swoim pokoju, nie mając nic do roboty i nikogo, z kim mógłbym porozmawiać. Moja egzystencja była śmiechu warta. Moje życie było pustynią i miałem nadzieję, że w jakiś sposób dobiegnie końca. Nienawidziłem swojego życia. Byłem nerwowy i niespokojny.

Szukając sposobu, aby wypełnić czas, zaczął przeglądać półkę z książkami swoich rodziców. Jego ręka wylądowała na dziwnej książce na temat tak obcy i niezrozumiały dla nastolatka, że aż intrygujący. Książka miała tytuł Królowa Pokoju odwiedza Medjugorie.

To właśnie historia objawień maryjnych w Medjugorie była początkiem jego nawrócenia. Nad książką spędził całą noc. W tym czasie wzburzenie i niepokój, które wcześniej odczuwał, ustąpiły miejsca pogodzie ducha i pokojowi, które wypełniały jego wnętrze. Przesłanie z Medjugorie dotknęło go tak bardzo, że zapragnął modlitwy i pojednania z Bogiem. Po raz pierwszy coś dało mu nadzieję wyjścia z jego uwłaczającej przeszłości, z życia w grzechu i rozpaczy.

 

Orzeźwiające piękno

„Dziewica Maryja mówiła rzeczy, które były tak jasne i urzekające, że poczułem wzruszenie i autentyczne głębokie poruszenie. Był to rodzaj emocji, jakich nie doświadczałem od czasu, kiedy byłem małym chłopcem”. W tej kobiecie, Dziewicy Maryi, odkrył piękno, które nie było trujące i grzeszne, ale czyste i orzeźwiające.

„Wcześnie rano, kiedy zamknąłem książkę, powiedziałem: Przesłanie w tej książce odmienia życie. Nigdy nie słyszałem czegoś tak cudownego i przekonującego, i tak potrzebnego w moim życiu. Można powiedzieć, że to była moja pierwsza modlitwa. Kimkolwiek była ta Dziewica Maryja, wierzyłem w to, co mówiła – że jest moją matką i przyszła z nieba dla mnie”.

Donald, choć nie był jeszcze katolikiem, pobiegł na mszę – po raz pierwszy w życiu, potem porozmawiał z księdzem, wyznając mu całą swoją przeszłość. Kiedy wrócił do domu, zaczął wyrzucać wszystkie grzeszne rzeczy ze swojego dotychczasowego życia, począwszy od akcesoriów związanych z narkotykami do czasopism pornograficznych, obejmujących kolekcje Playboya i Penthouse’a, płyt heavy metalowych, fajek wodnych. Zapełnił nimi sześć 130-litrowych worków.

Zacząłem płakać tak ciężko, że ledwo mogłem oddychać. Musiałem dosłownie łapać powietrze, bo nie mogłem zapanować nad płaczem. Z moich oczu leciały strumienie łez. Wkrótce moje ubranie było mokre”. Nadal widział wyraźnie swoją przeszłość, miał wyrzuty sumienia, czuł żal. Pragnienie nawrócenia owładnęło nim całym.

 

Mistyczna łaska

Godziny rozdzierającego płaczu doprowadziły do niewytłumaczalnych łez radości i nagle Donald poczuł ogromny pokój w sercu, pokój, który przekraczał zrozumienie.

Poczułem radość i zawroty głowy, prawie jak małe dziecko łaskotane przez ojca. Nagle się ożywiłem. Znowu miałem życie  i czułem się zupełnie inaczej. Odczuwałem mrowienie na całym ciele. Byłem jakby otulony Jezusem; zdałem sobie sprawę jak bardzo jestem kochany.

To wrażenie oczyszczającego pokoju ducha doprowadziło do niewytłumaczalnego, mistycznego, wręcz nadprzyrodzonego doświadczenia. „Nagle coś pode mną i we mnie – to jest bardzo trudne do wyjaśnienia – wybiło mnie z mojego ciała. I dosłownie czułem, jakbym opuścił swoje ciało”. Krzyknął: „Maryjo!” To, co stało się dalej, było równie niewytłumaczalne. Donald został „gwałtownie wbity z powrotem” w swoje ciało.

„Po tym, jak doszedłem do siebie, ogarnęło mnie poczucie pokoju, takiego, który był namacalny. Wtedy usłyszałem najczystszy kobiecy głos, jaki kiedykolwiek słyszałem. Czysta miłość macierzyńska. Ten głos powiedział, „Donnie, jestem taka szczęśliwa„. Nikt oprócz mojej matki nie nazywał mnie Donnie. Nikt. Wiedziałem, że to był głos Maryi, Matki Bożej. Zaznałem takiego spokoju, że czułem się jak mały chłopiec przytulony mocno do piersi matki. Czułem się taki uspokojony, tak kochany, wyciszony, że zapadłem w głęboki sen. Nie spałem tak od czasu, kiedy byłem małym chłopcem”.

Zjawisko, którego doświadczył Donald, oprócz tego, że opuścił swe ciało, nazywane jest lokucją wewnętrzną (locution cordis), mistyczną łaską wewnętrznego słyszenia duchowej obecności – w tym przypadku, Matki Bożej – w głębi duszy.

 

Świadectwo

Donald zapragnął przynależeć do Kościoła katolickiego. A następnie także zapragnął kapłaństwa. Chciał zostać marianinem, zarówno dla Matki Bożej jak i z tego powodu, że Marianie Niepokalanego Poczęcia są oficjalnymi promotorami Nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego św. Faustyny Kowalskiej, polskiej zakonnicy i mistyczki, która doświadczała wizji Chrystusa w latach 30. XX wieku. Donald widział siebie, ze względu na swoją przeszłość, jako wzorcowy przykład Miłosierdzia Bożego.

Dawny narkoman, przestępca skazany prawomocnym wyrokiem, wyrzucony z liceum, ukończył z wyróżnieniem licencjackie studia teologiczne, publikując swoją pracę licencjacką w formie książki o Matce Bożej.

Dzisiaj ksiądz Calloway jest przełożonym domu Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia i dyrektorem ds. powołań. Dzieli się swoją historią na całym świecie. Jego świadectwo pokazuje drogę z ciemności i rozpaczy do blasku nadziei i wiary w coś czystszego, prawdziwszego i gorętszego niż pokusy współczesnego świata.

*Artykuł pierwotnie opublikowany na ministryvalues.com