Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Najważniejsza rola w życiu Robina Williamsa

ASSOCIATED PRESS/FOTOLINK
Udostępnij

Słynny aktor Robin Williams w chwili próby nie zawiódł swojego przyjaciela Christophera Reeve’a. Co takiego zrobił?

Są aktorzy, którzy na zawsze zostają w naszej pamięci. Jednym z nich jest bez wątpienia Robin Williams, który ma w dorobku wiele niezapomnianych filmowych ról. Będziemy go pamiętać jako wrażliwego i oddanego psychologa z „Buntownika z wyboru”, Piotrusia Pana z „Hooka” czy zabawnego prezentera radiowego granego w „Good Morning, Vietnam”. Dla mnie Robin Williams pozostanie na zawsze inspirującym nauczycielem ze „Stowarzyszenia Umarłych Poetów”.

Wiele filmów, w których wystąpił Robin Williams, łączy w sobie trzy elementy: poprawia humor, porusza oraz inspiruje. Osoby, które znały tego amerykańskiego aktora, najczęściej twierdzą, że był on taki również w życiu prywatnym. Artysta zarażał dobrym nastrojem i pomagał przezwyciężać trudności. Potwierdził to m.in. inny znany aktor Christopher Reeve, który był kolegą ze studiów i współlokatorem Williamsa.

 

Robin Williams i najważniejsza rola w jego życiu

Początkowo większą sławę zdobył Christopher Reeve, głównie dzięki roli Clarka Kenta w filmie „Superman” z 1978 roku. Jednak pomimo dużego sukcesu i sławy Reeve nigdy nie zapomniał o koledze ze studiów – bliska relacja między nimi przetrwała kolejne dziesięciolecia.

O tym, jak cenna w życiu jest przyjaźń, Christopher Reeve przekonał się w 1995 roku. Miało to miejsce tuż po olbrzymiej tragedii, po której jego życie nigdy nie było już takie, jak dawniej. Co takiego się stało? Otóż na planie filmowym koń zrzucił go z siodła i nastąpiło poważne złamanie kręgosłupa. W wyniku wypadku odtwórca roli Clarka Kenta nie dość, że został sparaliżowany, to jeszcze od tego momentu nie mógł nawet samodzielnie oddychać (całe swoje późniejsze życie był podłączony do respiratora). Aktor przeżył załamanie i momentami nie chciał dalej żyć.

Jak pomóc osobie, która tak cierpi? Jak dać jej choćby odrobinę nadziei? Jest to właściwie niewykonalne. Jednak Robin Williams dokonał tego, gdy odwiedził przyjaciela w szpitalu przebrany za lekarza. Po wejściu do sali, z udawanym rosyjskim akcentem, podał się za proktologa. Aby lepiej wyobrazić sobie tę scenę, warto przypomnieć rolę Robina Williamsa z filmu „Dziewięć miesięcy”.

Po raz pierwszy od dnia wypadku Christopher Reeve się uśmiechnął i dotarło do niego, że mogą go jeszcze spotkać momenty, dla których warto żyć. Aktor wspominał niejednokrotnie w wywiadach, że to spotkanie z przyjacielem i wspólne żarty były dla niego przełomowe. Christopher Reeve żył jeszcze blisko dekadę, będąc aktywnym na polu rodzinnym, zawodowym i społecznym.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail