Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
czwartek 29/10/2020 |
Św. Felicjana
home iconAktualności
line break icon

Zostałam w domu na sylwestra. Oto, co powiedzieli o mnie znajomi

Karolina Sarniewicz - publikacja 02.01.17

To naprawdę fatalna rzecz, kiedy dajemy się wpędzić w przekonanie, że jeśli nie pójdziemy za czyjąś wskazówką (ignorując własne pragnienia), na pewno coś bezpowrotnie stracimy.

Powiedzą Państwo, że zwariowałam, albo że się starzeję, ale marzyłam o tym od wieków.

W zeszłym roku uparłam się i zostałam na sylwestra w domu. Odwołałam wszystkie plany, odrzuciłam propozycje szalonych pląsów i bansów. Uwiłam sobie w łóżku całkiem przytulne gniazdko i ugrzęzłam w nim na cały wieczór. Z książką o papieżu w dłoni!

Powód decyzji był prozaiczny – byłam przepracowana. Po trzystu sześćdziesięciu pięciu dniach spędzonych w biegu, zwieńczonych w dodatku obfitymi w ludzi świętami, swój jedyny wolny wieczór chciałam spędzić w samotności. Do tego najlepiej w piżamie.

Nie w smak było mi wbijanie się w sukienkę i szpilki, malowanie się i układanie włosów. Nie miałam nawet ochoty na odsiedzenie paru godzin na domówce w nieco mniej formalnych okolicznościach. To miał być mój, spędzony sam na sam ze sobą wieczór.

Być może jednak, gdybym wiedziała, jak boleśnie moją decyzję odbierze ogół społeczeństwa, zmieniłabym zdanie, żeby nie przykładać się do tego okrutnego cierpienia.

Znajomi bowiem (lub nie-znajomi, pragnący z jakiegoś powodu zadać mi owo znamienne pytanie: „a gdzie spędzasz sylwestra?”) podzielili się na kilka obozów.

Reakcja pierwsza – empatyczni terapeuci. Ludzie z tego obozu z politowaniem (lub nawet szczerym współczuciem) klepali mnie po ramieniu: „Ojej, nie miałaś gdzie iść? Trzeba było powiedzieć! Następnym razem się jakoś zgadamy”.

Reakcja druga – zapobiegawczy swaci. Ci prawdziwy powód mojej niechęci do wychodzenia z domu wietrzyli w rzekomym mym osamotnieniu i od razu nawet odnajdowali rozwiązanie. „Wiesz, jeśli nie masz chłopaka, to ja ci może mojego młodszego brata pożyczę?”

Reakcja trzecia – hojni darczyńcy. Czyli ludzie wychodzący z założenia, że jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. „Wiem, sylwester to niezły wydatek. Słuchaj, to ja ci coś przeleję, a ty oddasz mi po Nowym Roku”.

Reakcja czwarta – przesądni dmuchacze na zimne: „Żartujesz? Lepiej nie ryzykuj! Jaki sylwester, taki rok. Lepiej się pobaw chociaż trochę”.

Reakcja piąta – ludzie spod znaku „nieważne, co Ty, ważne, co ja”. Wbrew pozorom najmniej uciążliwa grupa ludzi, którzy w ogóle mnie nie słuchali, bo zadanie mi pytania o sylwestra było dla nich jedynie pretekstem do pochwalenia się, gdzie sami wychodzą.

To właśnie wtedy odkryłam, że jest coś takiego jak sylwestrowa presja. Coś w stylu: nienaruszalny stan społecznej świadomości, według której na sylwestra iść trzeba. Kto nie idzie, ten błądzi i na wielu płaszczyznach traci.

Z wrodzonego jednak talentu do buntu, sprzeciwu i negacji zostałam w domu, tak jak sobie postanowiłam.

Nic się – rzecz jasna – złego nie wydarzyło. Zleciałam tylko z łóżka, bo zaczytując się w lekturze (o papieżu), zapomniałam prawie, z jakiej okazji na dworze słychać strzały, a rok przeżyłam względnie szczęśliwie, jak każdy inny (rozpoczęty balowaniem czy też nie).

Po wysłuchaniu jednak tej całej listy sprzeciwów, parę razy zastanowiłam się szczerze, czy aby faktycznie dobrze robię i czy nie marnuję chwil, które w moim życiu nigdy więcej się nie powtórzą.

I w ten właśnie sposób presja może nie tylko denerwować, ale też i szkodzić. Kiedy? Gdy przybiera formę wewnętrznego (choćby nie do końca zrozumiałego) nacisku. To naprawdę fatalna rzecz, kiedy dajemy się wpędzić w przekonanie, że jeśli nie pójdziemy za czyjąś wskazówką (ignorując własne pragnienia), na pewno coś bezpowrotnie stracimy. Życie składa się z wyborów i nigdy nie jesteśmy w stanie sprawdzić, co kryło się za rogiem, którego nie wybraliśmy.

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
imprezaodpoczynekspokójSylwesterzabawa
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
PAPIEŻ PRZYTULA CHOREGO MĘŻCZYZNĘ
Marine Soreau
„Papież nie bał się mnie objąć”. Opowieść czł...
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
KOBIETA NA POLU
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [26 paździe...
ST JOSEPH,THE WORKER CARPENTER, JESUS,CHILDHOOD OF CHRIST
Philip Kosloski
Ta starożytna modlitwa do św. Józefa podobno ...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail