Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Dopadł Cię „kac duchowy”, bo nie modlisz się za tych, którzy o to proszą?

Udostępnij

Też tak macie? Czasem ktoś prosi Was o modlitwę. Obiecujecie, że będziecie się modlić, ale potem mija kilka dni, tydzień, miesiąc… i uświadamiacie sobie, że ani jedna zdrowaśka nie „poleciała” w tej intencji. Głupio, prawda?

Kiedy ostatnio modliłaś się za męża?

Albo uświadamiacie sobie, że świętej pamięci babcia nie doczekała się od Was w minionym roku ani jednego westchnienia do Boga. A mąż? Kiedy ostatnio modliłaś się za męża? A za papieża i własnego proboszcza?

Na Aletei Marlena Bessman-Paliwoda i Zuzanna Górska-Kanabus pisały w swoich tekstach o tym, jak wiele w życiu można zmienić na lepsze, gdy zacznie się zapisywać plany i osiągnięcia. Wydaje mi się, że odrobina planowania przydaje się również w modlitwie.

Tylko Bóg jest dawcą łask. Ufamy, że dostajemy od Niego wszystko, co jest niezbędne do życia doczesnego i do zbawienia. A jednak Pan usilnie zachęca nas również do tego, żebyśmy modlili się za siebie nawzajem.

 

Modlitwa za bliźnich jest powinnością katolika

J.R.R. Tolkien zwierzył się kiedyś znajomej w liście, że ma wrażenie, że niektóre łaski możemy wyprosić jedynie modląc się jedni za drugich. Modlitwa w niektórych intencjach – np. za rodzinę, za Kościół, za zmarłych, za ojczyznę – jest wręcz powinnością katolika.

Jak to wszystko ogarnąć? I to nie tylko w dostojnym i trochę archaicznym znaczeniu tego słowa, używanym chyba tylko przez księży i zakonnice: „ogarnąć modlitwą”, ale też w modnym dzisiaj sensie, czyli: zorganizować?

Miałam ten problem przez wiele lat. Aż pewnego dnia na pobożnym wyjeździe wakacyjnym szłam rano do kaplicy i spotkałam znajomą z różańcem w jednej ręce i wymiętoszonym karteluszkiem w drugiej ręce. Trochę się zmieszała i schowała kartkę za plecy, ale byłam szybsza: „Co tam masz ciekawego?”. Powiedziała, że na tych rekolekcjach dopadł ją „kac duchowy”, że za rzadko modli się za ludzi, którym jest to winna i postanowiła zrobić grafik…

 

Grafik Zdrowasiek

Tak, grafik! W poniedziałek będzie się modliła za przyszłego męża (obie byłyśmy podówczas na wydaniu), we wtorek – za rodzinę, w środę – za osoby, które ją poprosiły o modlitwę. I tak dalej. Uznałam to za doskonały pomysł. Może tylko poza jednym – jak można się modlić o dobrego męża tylko raz w tygodniu…?

Plan modlitwy – brzmi biurokratycznie? Może troszeczkę. Chociaż modlitwa jest wzniesieniem serca do Boga, miłosnym przebywaniem w Jego obecności, to źle by było, gdybyśmy zdawali się w tej sprawie wyłącznie na uniesienia. Każdy, kto się modli, dobrze wie, że w tej dziedzinie trzeba wyrobić sobie nawyki – ustalić, kiedy się modlę, ile czasu na to poświęcam, co robię w czasie modlitwy. Odmawiam jakieś konkretne modlitwy? Robię rachunek sumienia? Czytam fragment Pisma Świętego?

Z własnego doświadczenia wiem, że im więcej różnych spraw do załatwienia, tym trudniej wykroić czas na modlitwę. Jeśli zostawiam rozmowę z Panem Bogiem na moment, kiedy będę miała trochę więcej czasu albo natchnienia, to może się okazać, że wszystko się skończy na porannym pacierzu i zasypianiu z różańcem w garści.

Tak samo jest z modlitwą wstawienniczą. Stosunkowo łatwo przychodzi mi modlić się za innych ludzi, kiedy znajdą się oni w jakiejś trudnej sytuacji, np. gdy ktoś jest ciężko chory albo przeżywa kryzys małżeński. Ale kiedy sytuacja się uspokaja, równie łatwo jest zapomnieć.

Każdy musi sobie napisać swój grafik, dopasowany do własnej sytuacji życiowej i zobowiązań. Na pewno warto omówić go z Tym, który jest w tej całej sprawie najważniejszy: Panie Jezu, za kogo powinnam się modlić?

 

Konkretny plan na kolejne dni tygodnia

Ja modlę się w kolejne dni: za dzieci i męża, za rodziców i dalszą rodzinę, za Kościół (także za papieża, biskupów, księży z parafii i zaprzyjaźnionych „pod koloratką” oraz za wspólnotę, z której formacji korzystam), za ojczyznę, za znajomych, którzy się pogubili w życiu, za dusze czyśćcowe. Ostatni dzień zostawiam sobie na zawracanie głowy Panu Bogu różnymi aktualnymi problemami.

Staram się odmawiać w tych intencjach jedną krótką modlitwę dziennie. Bardzo lubię różaniec i Koronkę do miłosierdzia Bożego, więc mogę ofiarowywać w tej intencji jedną dziesiątkę. Jeżeli uda mi się pójść tego dnia na mszę świętą, ofiarowuję komunię.

Nie mogę powiedzieć, że zawsze się wywiązuję z zobowiązań. Ale jestem bardzo wdzięczna koleżance, która na rekolekcjach podzieliła się ze mną sprytnym sposobem na to, jak pamiętać o innych ludziach w modlitwie. Aha, karteluszek był mi potrzebny tylko przez kilka pierwszych dni.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail