Aleteia
sobota 24/10/2020 |
Św. Antoniego Marii Clareta
Kultura

"Spóźniony na starcie". 50 rocznica śmierci Zbyszka Cybulskiego

Grób Zbyszka Cybulskiego na cmentarzu w Katowicach, fot. Andrzej Skorski

Jolanta Tokarczyk - publikacja 08.01.17

W plecaku nosił same ważne przedmioty: blaszany kubek-menażkę, książeczkę do nabożeństwa, różaniec. Religijność wyniósł wszak z domu.

Niewielki majątek Kniaże na Wileńszczyźnie jest własnością dziadków Izabeli i Józefa Jaruzelskich. To tam 3 listopada 1927 r. na świat przychodzi niemowlę płci męskiej. Na chrzcie dadzą mu imiona Zbigniew Hubert. To ważne wydarzenie w rodzinie, dla której słowa Bóg, Honor, Ojczyzna nie są tylko pustymi hasłami. Żyją nimi na co dzień i tak uczą wnuki: Zbyszka i o 4 lata młodszego Antosia. Nikt jeszcze nie przeczuwa tragedii 1939 roku…

Kiedy wybucha wojna, Zbyszek ma tylko 12 lat. Ojciec, Aleksander Cybulski – urzędnik ministerialny – zaginie w wojennej tułaczce. Matka, Ewa z Jaruzelskich (dalece spokrewniona ze znanym generałem) zostanie zesłana do Kazachstanu. Zanim się to wydarzy, Zbyszek zdąży jeszcze zapisać się do drużyny harcerskiej, zda nawet egzamin do lwowskiej szkoły kadetów. Tej samej, do której kandydował 13-letni wtedy Andrzej Wajda…

Wojnę spędzą wraz z bratem w Warszawie i okolicy, a po wyzwoleniu pojadą do Dzierżoniowa. Miasteczko znane z produkcji radioodbiorników „Dior” da im schronienie i gimnazjalną edukację. Ale przyszły aktor nie zagrzeje tam miejsca na długo. „Spóźniony na starcie” – jak mówił o sobie – będzie próbował nadrobić stracone lata. Być może dlatego żyje tak szybko, łapczywie.

Próbuje sił najpierw w handlu, później w dziennikarstwie, następnie w aktorstwie. Krakowska Akademia Teatralna nie docenia jednak jego talentu. Nieraz grożą mu usunięciem ze szkoły, bo za bardzo forsuje „swoje”. Majestatyczne, teatralne gesty nie są dla niego, pociąga go za to bezpośredniość Jamesa Deana, późniejszego „Buntownika bez powodu”. Nieraz będzie porównywany z amerykańską legendą i nazywany „polskim Jamesem Deanem”.

Przełom w artystycznym życiu Cybulskiego nastąpi wraz z wyjazdem na wybrzeże. Z grupą Lidii Zamkow odniesie pierwsze sukcesy, zwiąże się z tamtejszym teatrem, założy studencki „Bim-Bom”. Swobodna atmosfera i „wiatr wolności” od morza doskonale współgrają z jego wolnym, artystycznym duchem. To bodaj najszczęśliwsze lata, również prywatnie. Ślub z Elżbietą Chwalibóg w uroczym kościółku na sopockim „Monciaku”, spotkania z publicznością, praca…

A jednak gnało go w świat, marzył o Warszawie, gdzie bywali „wszyscy wielcy”. W końcu marzenia się spełnią, on jednak nie zazna spokoju. Bez mieszkania stacjonuje kątem w teatralnej garderobie, nie zawsze ma pracę. By podreperować budżet, wyjeżdża nawet „na saksy” do… produkcji tulipanów.

On – wielki aktor, który ma na koncie kultową rolę w „Popiele i diamencie” Andrzeja Wajdy. To dzięki niej przejdzie do historii kina, stanie się legendą. Na znak uwielbienia dla filmowego bohatera da nawet synowi imię Maciek. Dziecko urodzi się w 1961 roku, trzy lata po premierze filmu. W małżeństwie nie układa się jednak najlepiej. Żona z synem pomieszkują na Śląsku u rodziny Cybulskich. On gra w kolejnych filmach, teatrze, a nawet francuskiej „Lalce” Baratiera. Później zamieszkają przy Czerniakowskiej w swym pierwszym warszawskim mieszkaniu.

Wajda, poznawszy talent aktora, angażuje go do współreżyserowanej przez siebie noweli „Miłość dwudziestolatków”. Has powierza rolę w „Rękopisie znalezionym w Saragossie”. Konwicki zaprasza do podwójnego „Salta”. O aktora upomina się również komedia. „Giuseppe w Warszawie”, „Rozwodów nie będzie” najpełniej pokazują jego talent komika.

Plakat w katowickim Kinie Kosmos, fot. J. Tokarczyk
Plakat w katowickim Kinie Kosmos, fot. J. Tokarczyk

On jednak pozostaje wierny pierwszemu aktorskiemu emploi. Prywatnie też zdaje się być nadal Maćkiem Chełmickim: w skórzanej kurtce i trampkach, z plecakiem i w nieodłącznych czarnych okularach, pod którymi zresztą skrywał wadę wzroku. W plecaku zaś same ważne przedmioty: blaszany kubek-menażka, ten sam z którym zagra u Wajdy, książeczka do nabożeństwa, różaniec. Religijność wyniósł wszak z domu.

To nic, że przytył, że dziesięć lat później nie przypomina już kultowego bohatera. Że wiecznie się spóźnia, że częściej zagląda do kieliszka. Publiczność nadal go kocha! Tak samo jak wtedy, gdy okrzyknięty gwiazdą, pada ofiarą kradzieży. Kultowy motor WFM złodzieje odstawiają na miejsce z karteczką „Zbyszku, przepraszamy, nie wiedzieliśmy, że Twój”.

Być może wszystko potoczyłoby się inaczej, gdyby nie feralny poranek 8 stycznia 1967 r. Być może… gdyby nie noc; zbyt krótka, jak to u Zbyszka. Być może… gdyby nie film następnego dnia, w stolicy… Gdyby nie pociąg, nie trzeci peron wrocławskiego dworca…

Grób Zbyszka Cybulskiego na cmentarzu w Katowicach, fot. Andrzej Skorski
Grób Zbyszka Cybulskiego na cmentarzu w Katowicach, fot. Andrzej Skorski

„Więcej takich filmów grać nie chcę, nie będę” – żalił się zapytany o rolę Rodeckiego w „Morderca zostawia ślad”. To nie był jego klimat, to nie był jego film. Przewidział, antycypował? Dziś trudno już tego dociec, choć żal, kiedy na filmie słychać już inny głos, bo on swojego podłożyć nie zdążył…

I jeszcze mała dygresja na koniec. „Cudów nie ma, choć są” – powie Olbrychski Marioli Pryzwan, autorce książki „Cześć, starenia. Zbyszek Cybulski we wspomnieniach”, przywołując sytuację, która wydarzyła się w tydzień po śmierci Zbyszka.

Pamiątkowa tablica poświęcona Zbyszkowi Cybulskiemu  na budynku dawnej Wytwórni Filmowej we Wrocławiu, obecnie CeTa, fot. J. Tokarczyk
Pamiątkowa tablica poświęcona Zbyszkowi Cybulskiemu na budynku dawnej Wytwórni Filmowej we Wrocławiu, obecnie CeTa, fot. J. Tokarczyk

15 stycznia, zbliża się piąta po południu. Przypominam sobie, że właśnie teraz mieliśmy się spotkać – wspomina. Wracam z treningu, w mieszkaniu zapalam wszystkie światła, żebym nie był sam. Idę do łazienki wziąć prysznic.

Dokładnie o piątej przez szum lecącej wody słyszę: „Cześć, starenia, to ja. Jak to, ja zawsze dotrzymuję słowa…” (…) Głos Zbyszka dochodzi z pokoju pięć metrów od łazienki. Drżącymi rękami zakręcam kran. W ciągu tej jednej sekundy przeżyłem coś, o czym nie śniło się filozofom. (…)

Cudów jednak nie ma, chociaż są. Zapalając światła włączyłem też telewizor i właśnie o piątej zaczął się „Mały światek Sammy Lee” w reżyserii Gruzy. Na początku sztuki Cybulski rozmawia przez telefon, usiłując znaleźć pieniądze…

Od tragicznej śmierci Zbigniewa Cybulskiego mija 50 lat. W poniedziałek, 9 stycznia w Katowicach odbędą się szczególne uroczystości. Najpierw spotkanie przy grobie aktora, a później wspomnienia w Kinoteatrze Rialto. Swój udział zapowiedzieli: Olbrychski, Cembrzyńska, Krafftówna i Fedorowicz.

We wrocławskiej CeTa od 8 do 12 stycznia również zaplanowano cykl wydarzeń upamiętniających aktora. Zostanie odsłonięte popiersie Zbyszka, planowane są także projekcje filmów z jego udziałem.

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
aktorAndrzej Wajda
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
RĄCZKA NIEMOWLAKA
Marta Brzezińska-Waleszczyk
Byłam świadkiem 45 minut życia. To była lekcj...
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
MASS,YOUNG CHILD
Anna O'Neil
List do rodziców, którzy zabierają na mszę sw...
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
OJCIEC SERAFIM
Łukasz Kobeszko
Przepięknie śpiewa i modli się w języku Jezus...
Bluźniercze graffiti na murze kościoła
Lucandrea Massaro
Wypisali proaborcyjne grafitti na kościele. R...
BEZDOMNY JEZUS
Katolicka Agencja Informacyjna
Wezwali policję do bezdomnego, a tam Jezus
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail