Aleteia

Jak rozmawiać o seksie ze swoim dzieckiem?

EAST NEWS
Udostępnij

Czy nie żyjesz przypadkiem w przekonaniu, że Twoja córka-oazowiczka albo syn-ministrant za pomocą pobożnych reguł i zasad wiary zostali wykastrowani z cielesnych poruszeń?

Czy Twoje dziecko zadaje Ci „niezręczne pytania” z obszaru swojej seksualności? A może pamiętasz, Drogi Rodzicu, kiedy sam zainicjowałeś rozmowę na „te tematy”? Powiesz: „szczęśliwie mnie to ominęło” albo: „udało mi się jakoś wymigać, w końcu to jeszcze DZIECKO”?

A może żyjesz w przekonaniu, że Twoja córka-oazowiczka albo syn-ministrant z predyspozycjami na księdza za pomocą pobożnych reguł i zasad wiary zostali wykastrowani z cielesnych poruszeń? Że ich to na pewno nie dotyczy, że skoro wiedzą, co jest grzechem, to nie przekraczają „tych” granic? Że złożone przyrzeczenie czystości przedślubnej jest jej gwarantem?

Drogi Rodzicu, bądź pewien, że jeśli nie Ty jesteś powiernikiem dla swojego dziecka, to na 200% jest nim ktoś inny. Że tak jak wiarę w Mikołaja latającego po niebie na saniach zakończyli koledzy ze szkolnej ławki, tak samo prysnęła bajka w bociana przynoszącego dzieci.

Ignorowanie naturalnej ciekawości, omijanie prawdy, infantylizacja potrzeb to wysyłanie komunikatu, że to, co poniżej pasa, jest tematem tabu, ewentualnie kwestią grzechu, wulgarności, nieczystości, więc z założenia odpowiedź brzmi „nie”. Niemal automatycznie godnymi zaufania stają się wówczas rówieśnicy. A niestety źródłem edukacji seksualnej wśród dojrzewających dzieci są także strony o charakterze pornograficznym.

Domyślam się, że teraz w Twojej głowie pojawiła się uspokajająca myśl: „Moje dziecko? Prymus? Bielanka? Stały uczestnik pielgrzymek na Jasną Górę? Co to, to nie!”. Jeżeli jednak Twoja pociecha jest posiadaczem smartfona z dostępem do internetu, jeżeli ma w swoim pokoju laptopa, którego zza zamkniętych drzwi nie jesteś w stanie kontrolować, jeżeli spędza większą część doby ze znajomymi, którzy wytyczają nowe trendy i od dawna – albo w ogóle – nie zadała Ci pytania o to, co dotyczy fizyki i chemii ciała, to wiedz, że właśnie wśród znajomych oraz w internecie szuka odpowiedzi na najbardziej nurtujące pytania. A co tam znajduje?

Gwiazdę nastoletnich użytkowników YouTube i SnapChat, czyli SeksMasterkę. Ponad 200 tysięcy subskrybentów i dwa razy więcej odsłon. To ona jest seksualną edukatorką całej rzeszy zostawionych samych sobie dzieciaków. Chyba nie muszę tłumaczyć, jak zdewastowane myślenie o swoich ciałach i swojej seksualności mają młodzi prowadzeni przez siebie nawzajem oraz przez gwiazdy porno.

Istnieją dane, które mówią o tym, że 7% ogólnej liczby porodów dotyczy nastolatek. Coraz więcej dziewczynek poniżej piętnastego roku życia wyraża chęć i gotowość podjęcia współżycia. Statystyki rosną na niekorzyść. I nie świadczą o patologii, ale o tym, że tak wielu rodziców odniosło porażkę wychowawczą. Że tak wielu rodziców nie chroni swoich dzieci przed agresywną seksualizacją współczesnej popkultury. Być może wierząc naiwnie, że zrobi to za nich szkoła, ksiądz w konfesjonale albo zamykanie pod kluczem.

Nawet najpobożniejsze dziecko potrzebuje konkretnej dawki wiedzy na temat siebie i mechanizmów nim rządzących. Nawet najpobożniejsze dziecko nie żyje w bańce wiary z immunitetem od pokus tego świata. Wiedzieli o tym już kanonizowani rodzice świętej Teresy z Lisieux i dlatego, zanim wybrali się z córkami do miasta, sprawdzali, która trasa jest wolna od niesmacznych reklam.

Czytaj więcej: Wychowanie seksualne – tak! Tylko jakie?

Drogi Rodzicu, weź z nich przykład! Naucz się „internetów”, zainteresuj się stronami www i idolami swojego dziecka, przypatrz się, jak środowisko znajomych wpływa na nie, ogranicz to, co zagraża delikatnej strukturze dojrzewającego serca, np. przenieś komputer do salonu; czytaj recenzje gier, które kupujesz; zwróć uwagę, w co ubiera się Twoje dziecko, co czyta, jakie filmy ogląda.

A nade wszystko: daj siebie! Rozmawiaj, rozmawiaj i rozmawiaj. Nie z pozycji belfra, ale człowieka, który chce zrozumieć i towarzyszyć, który z szacunku do jego potrzeb, chce podzielić się tym, co wie, a nawet – dla niego – dowiedzieć się więcej.

Pokaż nienachalnie swojemu dziecku, że może do Ciebie przyjść z najbardziej wstydliwą tajemnicą świata; że nawet gdyby (jak barwnie ujął to pewien rekolekcjonista) „współżyło z jeżem w betoniarce”, to nie zgorszysz się nim, tylko wspólnymi siłami znajdziecie wyjście z sytuacji. Bądź kompasem dla tego, za którego jesteś odpowiedzialny.