Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jola Szymańska: Zrób coś dla siebie i swojej wiary: nie szukaj Boga w internecie

Uśmiechnięta Jola Szymańska
fot. Marek Straszewski
Udostępnij

W internecie można znaleźć całą masę dobra. Świadectwa, rozważania, mądre rady – wystarczy wpisać odpowiednie hasło. Znajdziemy tu też uzasadnienie dla każdej tezy i usprawiedliwienie każdego zachowania. Bo tutaj każdy ma rację.

Trzy Szustaka na niechęć

Internet bardzo nas rozleniwił. Nie musimy iść do kościoła, wystarczy obejrzenie na YouTube kilku filmów o wierze. Traktujemy je jak tabletkę na modlitewną niechęć. Po trzech Szustakach powinno się przecież zachcieć. Ale jest jeden problem. W internecie nikt nie udzieli nam indywidualnej odpowiedzi. Usłyszymy tylko ogólniki, które można bardzo wygodnie interpretować. No, chyba że siedzimy z przyjacielem na messengerze.

Wszyscy lubimy się z kimś utożsamić, uwierzyć, że wiele nas z daną osobą łączy. Na tym polega blogosfera, YouTube. To bardzo fajne miejsca spotkań z innymi ludźmi. Ale osoby, które obserwujemy, mogą się mylić, nie są idealne, popełniają błędy i mają do tego prawo. Co więcej, nie znaczy to, że coś jest z nimi nie tak.

 

Sieć – i diagnoza gotowa

Między innymi dlatego, jeżeli szukasz prawdy o sobie i swoim życiu, nie znajdziesz jej w internecie. W sieci znajdziesz wyłącznie ludzi. Mogą zgodzić się z twoją opinią, ale i tak nie będziesz znał ich motywacji. Mogą cię poprzeć, ale często nie dlatego, że chcą dobrze dla ciebie. Po prostu, z jakiegoś powodu uważają podobnie.

Sama przechodzę to z obu stron. W prowadzeniu „katolickiego” bloga najtrudniejsze są dla mnie oczekiwania. Wiele osób oczekuje, że będę ideałem. A nie jestem. Widząc w kimś ideał wierzymy, że też możemy go osiągnąć. W dodatku internet jest miejscem, w którym naprawdę możemy uwierzyć w to, że jesteśmy bez skazy. Udostępniamy posty o pomocy bezdomnym, kupujemy serduszka WOŚPu, nie wypowiadamy się na trudne tematy, używamy ładnych słów i nie wiedzieć czemu oczekujemy, że inni też zagrają w taką wizerunkową grę.

Zamiast wyciszyć się i skupić się na swoich błędach, wyszukujemy błędy u innych. Irytujemy się czyjąś innością. Ci za wcześnie się zaręczyli, tamten nie ma gustu, a ona jest dziwna. Prosta diagnoza.

 

Rady stamtąd

Kiedyś, mając duży problem z Facebookiem, bo nie chciałam go w ogóle zakładać, przeczytałam, że może być on świetnym i bardzo pomocnym narzędziem – pod jednym warunkiem: że korzysta się z niego świadomie. Zrozumiałam, że pierwsza rzeczy której muszę się nauczyć, to oddzielenie internetowego profilu ode mnie samej. Tam jest jakiś fragment mojego wizerunku, ale to tutaj jestem cała i prawdziwa. To tutaj, w prawdziwym życiu można mnie poznać. To tutaj ja mogę poznać kogoś naprawdę.

Nasze zdziwienie ludźmi nie byłoby takie dziwne, gdyśmy pamiętali, że naprawdę się różnimy. Nie ma dwóch identycznych osób o tych samych doświadczeniach. Ale najgorsze jest coś innego. Fakt, że jako chrześcijanie na wyciągnięcie ręki mamy rzeczywistość, totalnie opartą na prawdzie i miłości. Nie ma najmniejszej wątpliwości, że rady STAMTĄD mają na celu dobro każdego z nas. A zamiast czerpać z niego, szukamy rad w internecie, w którym nikt nie powie nam całej prawdy. Bo nikt nas tam do końca nie zna.

 

Jedyne miejsce

Jedynym miejscem, w którym możemy sobie poradzić z naszymi problemami jest real. Nasze życie. A ono zaczyna się, trwa i kończy w Chrystusie. Nie szukaj rad w internecie. Nie kieruj się youtuberami czy blogerami. Otwórz Pismo Święte i stań w totalnej prawdzie przed Bogiem. Niczego więcej ci nie potrzeba.

W internecie można znaleźć masę abstrakcyjnych żartów, szalonych ludzi i setki tysięcy słodkich kotów. Ale to to tylko przejaskrawione odbicie naszej rzeczywistości. Prawdziwe życiodajne źródło czeka, kiedy wreszcie odkleisz się od ekranu.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail