Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Jak pogodzić ambicje zawodowe z rodziną? Kochaj, wspieraj, dziękuj i… ucz się od Obamy

Barak Obama i Michelle Obama na tle amerykańskiej flagi
Pablo Martinez Monsivais / AP / REX / Shutterstock
Udostępnij

Ostatnią rzeczą, na której się znam, to polityka. Ale strasznie chciałabym osiągnąć to, co Barack Obama. I nie – wcale nie chodzi o fotel prezydenta USA.

Co warto w życiu osiągnąć? Żonę, która jest przyjacielem i dzieci, z których można być dumnym – tak stwierdził w przemowie, kończącej jego ostatnią kadencję prezydencką, Barack Obama. Swoim największym osiągnięciem nazwał bycie tatą, a żonie podziękował za najważniejszą przyjaźń w życiu. Amerykanie oszaleli, my możemy podziwiać. I uczyć się, jak stawiać na rodzinę. Intensywnie.

Małżeństwa nie zbudujesz własnymi chęciami

“Jednym z największych osiągnieć Obamy jest jego małżeństwo” – pisała niedawno amerykańska redakcja For Her (tekst dostępny tutaj). Ale wiadomo dobrze, że nie jest to osiągnięcie jednego człowieka. Prezydent USA w finałowej przemowie tak dziękował swojej żonie:

“Michelle LaVaughn Robinson, dziewczyno z South Side. Przez ostatnie 25 lat byłaś nie tylko moją żoną i matką naszych dzieci, byłaś też moim najlepszym przyjacielem. Wzięłaś na siebie rolę o którą wcale nie prosiłaś i wypełniłaś ją z wdziękiem, wytrwałością i poczuciem humoru. Dzięki Tobie Biały Dom stał się miejscem, które należy do każdego. Nowe pokolenie podwyższyło sobie poprzeczkę, bo dałaś im wzór. Napawasz dumą mnie i cały nasz kraj”.

Musicie zobaczyć jego spojrzenie po tych słowach w kierunku żony. Prawdopodobnie nie widzieli w tym momencie nic, poza sobą.

– Obserwując Michelle w roli Pierwszej Damy coraz bardziej ją podziwiałem – mówił w wywiadzie dla magazynu People Barack Obama. Jego żona potrafiła odnaleźć się w wystąpieniach politycznych, spotkaniach z ludźmi, organizowała wydarzenia dla dzieci i rodzin, także rodzin amerykańskich żołnierzy, z drugiej strony potrafiła też z lekkością i dystansem brać udział w programach rozrywkowych, a nawet gościć w samochodzie Jamesa Cordena, słynnego YouTubera, który przyjechał po nią pod sam Biały Dom. Choć wcale nie było to proste (tutaj możecie przekonać się sami).

Ich historia to kolejny dowód na to, że sukces jednej osoby w związku to sukces całego związku. Jeżeli jest on oparty na solidnych podstawach, wspólne szczyty i doliny będą kolejnymi pieczątkami bliskości i oddania. Gdyby nie wsparcie, gotowość do działania, inicjatywa i kreatywność Michelle Obamy, jej mąż nie zostałby prezydentem, a sama prezydentura nie byłaby tak bardzo ceniona. Gdyby nie zaangażowanie ich obu, nie udałoby się im mądrze wychować córek. Nawet najlepszy pomysł na małżeństwo nie ma szans, jeżeli jest pomysłem tylko jednej ze stron.

Nie ma nic ambitniejszego, niż rodzicielstwo

Zaraz po podziękowaniach dla żony, Barack Obama zwrócił się do swoich córek. Na widowni, razem z mamą, siedziała starsza z nich – Maila. Młodsza, Sasha, przygotowywała się do egzaminu, który czekał ją rano. Ale obie usłyszały najpiękniejsze słowa, jakie kobieta może usłyszeć:

“Malia, Sasha, w tych przedziwnych okolicznościach stałyście się niesamowitymi, młodymi kobietami. Jesteście inteligentne i piękne, ale przede wszystkim jesteście dobre, rozważne i pełne pasji. Tak łatwo przez lata znosiłyście ciężar skierowanych na was reflektorów. Z wszystkiego, co w życiu osiągnąłem, najbardziej jestem dumny z bycia waszym tatą”.

Nie ma bardziej szlachetnej, honorowej i ambitnej pracy, niż rodzicielstwo. Nie wiem, jakim tatą prywatnie jest Barack Obama ale widząc reakcję Malii i słuchając jego głosu domyślam się, że mądry, kochający i wspierający ojciec, który potrafi wyrażać swoje uczucia, to najlepszy i najpewniejszy kapitał świata.

Domowy must have: poczucie humoru

Rodzina Obamów to nie Święta Rodzina. Nie myślcie, że wystawiam im naiwne laurki. Zresztą, byłoby to śmieszne, bo oni sami zaprzeczają, że są wyjątkowi. Chętnie śmieją się z siebie nawzajem, a zestresowanych rozmówców za każdym razem traktują jak serdecznych przyjaciół. Nie tworzą sztucznego dystansu, gestykulują i mówią zupełnie naturalnym językiem.

Poczucie humoru, za które Obama dziękował żonie to lekarstwo, które bardzo pomaga im poczuć się jak normalna rodzina. Normalna, czyli taka na której nie skupia się cały amerykański wywiad śledczo-polityczno-plotkarski i globalna opinia społeczna. Dlatego przy kolacji lubią śmiać się z dużych uszu Baracka i tego, jak wolno mówi. – Baaardzo wolno! – poprawiłaby mnie Michelle.

Chcesz dobrze żyć? Zamknij przeszłość

Pradziadek Michell Obamy był niewolnikiem na plantacji w Georgetown, dziadek pracował w miejskich wodociągach, a mama była sekretarką. Na swoich pierwszych studiach na Uniwersytecie Princeton (zaraz potem skończyła jeszcze prawo na Harvardzie), gdzie na początku lat 80′ wciąż panował rasizm, była w 10% mniejszości osób czarnoskórych.

Rodzice Baracka Obamy byli wykształceni, ale rozwiedli się, kiedy miał 3 lata. Jego tata zginął, kiedy przyszły prezydent miał 21 lat. Studiował na Columbia University i prawo na Harvardzie. Jako pierwszy w historii Afroamerykanin został wybrany na prezesa Harvard Law Review, prestiżowego pisma prawniczego.

Ta para to nie naiwne lekkoduchy. Aby stworzyć własny dom, i Barack i Michelle musieli nastawić się na wiele poniżeń i na ogromną pracę. Wykonali ją do końca. I nie zapomnieli o najważniejszym. O przyszłości.

– Wiesz, po prostu nie trzymam się złych wspomnień. Gdybyś zaczęła mi tu przypominać różne przykre sprawy, mogłabym zacząć się zastanawiać: no tak, zapomniałam o tym! To było paskudne! Ale moja mama zawsze mi powtarzała: “Zostaw to, idź dalej” – mówiła w rozmowie z Oprah Winfrey Michelle Obama.

Przetrwaliśmy

Rodzina Prezydencka po wyprowadzce z Białego Domu zostaje w Waszyngtonie. Kupili wielki dom. Planują podróże, które wreszcie będą zupełnie prywatne, i wyznaczają kolejne cele. Barack Obama ma w końcu dopiero 55 lat. Jedno jest pewne – to, co najważniejsze, już osiągnęli. Cytując Michelle Obamę i przytakującego jej męża: “Przetrwaliśmy, a nasze dzieci są z nami!”.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail