Aleteia

Jak przyjąć księdza po kolędzie? 5 praktycznych wskazówek

EAST NEWS
Udostępnij
Komentuj

Kolęda jest idealnym momentem na podzielenie się swoimi troskami. Warto zadać nurtujące nas pytania, otworzyć się, a może także prosić o modlitwę.

Jedni się jej boją, inni wyczekują z niecierpliwością. Z jednej strony jest tematem wielu dowcipów, a z drugiej, naprawdę potrafi odmienić ludzkie życie. Wizyta duszpasterska, zwana potocznie kolędą, być może odbyła się już w Twoim domu w ostatnich dniach. Ale jeśli wciąż jest przed Tobą – ten poradnik pomoże Ci przygotować się do tego niecodziennego wydarzenia.

 

Po co ksiądz przychodzi do mojego domu?

Po pierwsze, warto pamiętać, dlaczego kapłani odwiedzają domy swych parafian. Tę piękną tradycję dokładnie reguluje prawo kanoniczne, które przypomina, że „pragnąc dobrze wypełnić funkcję pasterza, proboszcz powinien starać się poznawać wiernych powierzonych jego pieczy. Winien zatem nawiedzać rodziny, uczestnicząc w troskach wiernych, zwłaszcza w niepokojach i smutku, oraz umacniając ich w Panu, jak również – jeśli w czymś nie domagają – roztropnie ich korygując” (kan. 529 §1).

Parafia nie jest przecież przypadkową zbieraniną ludzi zamieszkujących ten sam obszar – jest wspólnotą. Proboszcz, chcąc dobrze wypełnić swą misję, pragnie poznać ludzi, którym służy codzienną pracą. Kolęda jest ku temu doskonałą okazją.

 

Co powinno znaleźć się na stole podczas kolędy?

Przygotowania nie są tu najważniejsze, ale warto coś w tym kierunku zrobić, w końcu ksiądz to w tej sytuacji nasz gość. Polska tradycja przypomina o pięciu elementach: krzyżu, białym obrusie, świecach, wodzie święconej i kropidle. Czy zatem jeśli ich nie masz, nie powinieneś wpuszczać księdza w swe progi? W żadnym wypadku!

Pamiętaj, że w wizycie duszpasterskiej nie chodzi o biały obrus, a o poznanie się i rozmowę. Więc nawet jeśli się boisz, Twoje mieszkanie jest w nieładzie, a na stole zamiast białego obrusu spoczywa laptop z odpalonym ostatnim odcinkiem Twojego ulubionego serialu – otwórz drzwi człowiekowi, który przychodzi do Ciebie z Dobrą Nowiną!

 

Jak przebiega kolęda?

Przebieg wizyty zależy w dużej mierze od tego, ile czasu ma ksiądz, a to często zależy od ilości mieszkań, do których danego dnia musi zapukać. Kolęda ma inną specyfikę na wsiach, a inną w dużych miastach, pełnych ogromnych bloków z często zmieniającymi się lokatorami. Z pewnością Twój gość będzie chciał się wspólnie pomodlić i porozmawiać, a także poświęcić Twoje mieszkanie.

Ale to, czy spotkanie będzie krótkie i sztywne, czy może przyniesie piękne owoce, zależy w dużej mierze także od Ciebie! Niewielu wiernych zatrzymuje się po niedzielnej mszy, by porozmawiać z kapłanem. Kolęda jest zaś idealnym momentem na podzielenie się swoimi troskami i wątpliwościami. Warto zadać nurtujące nas pytania, otworzyć się, a może także prosić o modlitwę lub podziękować księdzu za jego służbę. Warto sprawić, by to spotkanie nie było tylko niezręczną formalnością.

 

Nie chodzi o „kopertę”!

Kolęda jest dla duchownych często trudnym okresem. Zwłaszcza w miastach, gdzie nierzadko spotykają się z obojętnością, szyderstwem czy nawet agresją. Pamiętaj, że przyjmujesz u siebie wysłannika Chrystusa. Wykorzystaj to! Poproś o błogosławieństwo domu i rodziny.

Znane są historie osób, które wcale nie chciały przyjmować u siebie księdza, a taka wizyta odmieniła ich życie. Jeśli oddaliłeś się od Kościoła, może to być dla Ciebie szansa na powrót do wspólnoty. Wbrew stereotypom to nie osławiona „koperta”, a nawiązanie relacji z parafianami jest głównym powodem, dla których ubrani na czarno faceci pukają do obcych drzwi.

 

Ksiądz też człowiek. Poznaj go

Pamiętaj, że – wbrew pozorom – ksiądz też jest człowiekiem. W czasach, gdy wiele godzin w ciągu dnia potrafimy spędzić przyklejeni do ekranu smartfona, perspektywa rozmowy z nieznanym nam bliżej człowiekiem  – i to w naszym własnym domu! – coraz częściej budzi strach lub zniechęcenie.

Jednak zamykając swoje drzwi, zamykamy się nie tylko na drugiego człowieka, ale także na łaskę płynącą z takiego spotkania. Więc jeśli na samą myśl o wizycie duszpasterskiej dostajesz drgawek, tym szerzej i szczerzej warto, byś otworzył swoje drzwi i swoje serce.

A może Bóg przyjdzie do Ciebie właśnie za pośrednictwem tego faceta w czerni?

Udostępnij
Komentuj
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail