Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jola Szymańska: Czym jest feminizm? Czyli co chciałabym przekazać swojej córce

Uśmiechnięta Jola Szymańska
fot. Marek Straszewski
Udostępnij

Strasznie chciałabym przekazać mojej córce kilka rzeczy, które nauczyły mnie cieszyć się z bycia kobietą. Nawet jeśli wydają się zupełnie niezależne od wiary.

Miałam sen. Sen, obnażający skutecznie ukryte dotąd zakamarki mojej totalnie stereotypowo katolickiej wyobraźni. Zresztą, co ja mówię, jaki sen. To był koszmar. Śniło mi się, że jestem niezamężną matką.

Wszystko, jak to zwykle w prawie realistycznych snach, działo się na tratwie i w szerokim, rodzinno-koleżeńskim towarzystwie. Obecni wydawali się być z sytuacją zaznajomieni. Poza mną. Nagle na oko dziesięcioletnia dziewczynka oscentacyjnie dała mi do zrozumienia, że nic dla niej nie znaczę. Miała kasztanowe włosy i była moją córką.

 

Osobiste fantazje

Stety, niestety, był to tylko sen. Ale poza tym, że uświadomił mi tkwiące w mojej głowie, dziwne lęki i tykanie zegara biologicznego, po raz pierwszy pozwolił też postawić się w duecie mama-córka w roli “tej starszej i mądrzejszej”.

No i dałam się ponieść fantazji. Albo wspomnieniom. Wypadom z mamą do fryzjera (w V klasie poprosiłam: “Jak mama”). Twojemu Stylowi – z błyszczącą okładką, bajońskimi cenami ubrań (powyżej 100 złotych) i nowinkami o bankietach z ostatnich stron. Pierwszej kawie, którą mama poczęstowała mnie którejś gimnazjalnej niedzieli. Po kościele zawsze piła kawę. Ja (z własnej woli) wybierałam książki albo (z woli szkoły muzycznej) ćwiczenie na instrumencie, ale od tej chwili – z kubkiem małej czarnej. Kochane kłopoty, które przewijały się w naszym telewizorze na zmianę z Ally McBeal (dobry Boże, kto dziś oceni, który z nich wywarł na mnie większe piętno).

I zaczęło mi być smutno, że nie jestem niezamężną matką. A potem pomyślałam, że strasznie, ale to strasznie chciałabym przekazać mojej córce kilka rzeczy, które nauczyły mnie cieszyć się z bycia kobietą. Nawet jeśli wydają się zupełnie niezależne od wiary.

 

Nie czytaj słabych rzeczy

Od razu uprzedzam, że takich wskazówek raczej się nie spodziewacie. Jako pierwszą rzecz, gwarantującą intelektualne przetrwanie, poradziłabym jej… omijanie szerokim łukiem słabych książek.

Wiadomo, każdy dobiera lektury samodzielnie. Ale poza listą duchowych must readów nie warto kierować się wyłącznie prezentowanym przez pisarza systemem wartości. Dużo lepszą wskazówką jest jakość – języka, składni, fabuły. Przecież samo czytanie Vargas Llosy czy Kuczoka nie kłóci się z czytaniem Pisma Świętego i odmawianiem różańca. Szczególnie, gdy wyniesie się z domu dobry, duchowy kapitał.

Dlatego, jeżeli moja córka będzie chciała czytać, podsunę jej i Terakowską i Zadie Smith, i Musierowicz i Masłowską. A na koniec Szymborską i koniecznie Wirginię Woolf. Bo jeśli poznawać słowa, to tylko najlepiej złożone.

 

Babskie znaczy świetne

Jako nastolatka spędziłam kilka lat na lekturach (uwaga!) publicystyczno-politycznych. Zamiast Wysokich Obcasów i Twojego Stylu 15-letnia ja kupowała sobie Wprost i wertowała go na zmianę z Gościem Niedzielnym. Wprost nie do uwierzenia.

Nie zrozumcie mnie źle, nie mam nic do żadnej z tych Redakcji, wręcz przeciwnie. Szanuję warsztat. Ale byłabym dumna, gdyby moja córka przeglądała Vogue‘a, wiedząc, że nie jest to ani o jedną setną promila mniej ambitne od brnięcia w teksty o politycznych machlojkach.

– Możesz mieć tak jak ja – powiedziałabym córce. – Prawdopodobieństwo jest spore. Ale możesz też dużo wcześniej ode mnie odkryć, że brokat i tiul są gwarancją dobrej zabawy. I to wcale nie będzie gorsze. Bo babskie znaczy świetne. Ale babskie to inaczej twoje – nie musi być pastelowe.

 

Nie skupiaj się na “skromności”

Wiem, że dla osób wierzących zabrzmi to źle, ale boję się słowa skromność. Zbyt często słyszałam je w złym kontekście. I wciąż zbyt często się je wypacza. Chciałabym, żeby moja córka szanowała innych ludzi i wiedziała, że jest tak samo – nie mniej, nie więcej – wartościowa, jak każdy inny. Bo jesteśmy sobie równi.

Ale nie chcę, żeby dowiedziała się kiedyś, że nie powinna się odzywać, wychylać lub starać bardziej, niż inni, bo to nieskromne i za mało w tym pokory.

Wolałabym, żeby usłyszała: “Rób, to o czym marzysz i pamiętaj, że każdy cel jest do osiągnięcia. Wystarczy kawał sumiennej pracy. Konsekwencja. Czasem upór. I samodzielność. Nie mów o sobie za dużo, korzystaj z tego, że (choć mało kto o tym wie) wolisz być w cieniu. Skarby zostawiaj dla naprawdę ważnych ludzi. Bądź cierpliwa i mów głośno o tym, co jest dla ciebie ważne”.

 

Nie pokolei

Kupiłam sobie ostatnio styczniowe Wysokie Obcasy (z błyszczącą okładką) i jest tam tekst o metamorfozie Alicii Keys. Zaczyna się od jej słów: “Każda dziewczyna, która nie jest feministką, jest po prostu szalona”. Kilka dni temu w For Her o feminizmie mówiła promująca naturalne metody planowania rodziny Molly Daley (tekst o niej jest dostępny tutaj). Może mam nie pokolei w głowie, ale obie mówią dla mnie o tym samym. O szacunku do samej siebie. O docenianiu siebie. O cieszeniu się z tego, kim i jaka jestem.

Nazwijcie to jak chcecie, dla mnie to właśnie feminizm. Wewnętrzna niezależność, osobista odpowiedzialność za ponoszone ryzyko i świadomy wybór swojej drogi. Dla chrześcijanki źródłem wszystkiego będzie Jezus, dla niewierzącej wiara w siebie. Każda przełamuje inne schematy.

Chciałabym, żeby moja córka miała kiedyś siłę, żeby być sobą. Tak po prostu. Nie wynosząc się i nie potrzebując pochlebstw. Żeby kierując się tym, co jest najważniejsze, realizowała to, co ją cieszy. I żeby śniła.

W końcu nigdy nie wiadomo, do czego może człowieka doprowadzić jeden zaskakujący sen.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail