Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

O Bogu Obcym, czyli Bogu, którego ciągle się uczę [komentarz do Ewangelii]

Udostępnij

Słyszę: jesteś księdzem, teologiem, to wytłumacz Boga. A ja nie potrafię, bo ciągle się Go uczę i ciągle jestem tylko na poziomie kilku podstawowych słów.

Obejrzałem „Arrival” – nominowany do tegorocznego Oskara m.in. w kategorii najlepszy film. Opowiada historię science-fiction o spotkaniu człowieka i obcego, o spotkaniu dwóch innych cywilizacji, dwóch innych sposobów myślenia i komunikowania się. Ale tak naprawdę to opowieść o potrzebie uczenia się wzajemnego zrozumienia. Trzeba ustalić powód przybycia obcych, ich zamiary. Jak to zrobić, kiedy oni używają kompletnie innego sposobu wyrażania się?

Nie ma innego wyjścia, jak zacząć uczyć się wzajemnie rozumieć, zaczynając od podstawowych słów, pojęć. Pada ważne zdanie o tym, że kiedy uczysz się obcego języka, zaczynasz myśleć w tym języku. Dlaczego przywołuję ten film?

Bóg jest dla nas Obcym. Słowo „kadosz” odnoszące się do Niego w Księdze Izajasza oznacza jednocześnie „święty”, jak i „inny”. Inny, czyli obcy. On sam mówi: „Myśli Moje nie są waszymi myślami” (Iż 55, 8).

Uczniowie Jezusa wielokrotnie chodzili zdezorientowani, nie rozumiejąc co On mówi, co zapowiada, co obiecuje. Interpretowali to po swojemu, na swoją miarę. A jednak On pozwalał im nie rozumieć, pozwalał, żeby uczyli się Go powoli. „Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później będziesz to wiedział” – mówi Jezus do Piotra.

Św. Paweł mówi dzisiaj: „Przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Według oceny ludzkiej niewielu tam mędrców, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych”. Według oceny ludzkiej to, co robi Bóg jest niezrozumiałe, a nawet po ludzku bezsensowne. Kto z nas będąc Bogiem, czyli będąc wszechmogącym i wszechwiedzącym, wybierałby to, co głupie, niemocne, nieszlachetne, na tych, którzy przez których będzie działał, którzy pójdą w Jego imieniu do ludzi?

Logika Boga jest inna od ludzkiej. Kiedy czytam Ewangelię o błogosławieństwach, muszę przyznać, że dla mnie też jest napisana w jakimś obcym języku, którego znaczenia nie rozumiem. Błogosławieni, znaczy jednocześnie szczęśliwi. Błogosławieni ubodzy, którzy się smucą, cisi, którzy cierpią prześladowania, kiedy wam urągają?

Kiedy faktycznie przychodzi brak pieniędzy, cierpienie, kiedy nikt nas nie słucha, kiedy ktoś nas fałszywie oskarży, obmówi albo obrazi, widzimy w tym przekleństwo, a nie błogosławieństwo. Nawet jeśli każde z tych błogosławieństw kończy się obietnicą, która ma być zrealizowana w Królestwie Bożym, i tak jest to obce dla mojego patrzenia na to, co tu i teraz. Czy te błogosławieństwa nie mogłyby brzmieć inaczej?

Naprawdę nie rozumiem logiki Boga. Muszę się Go uczyć, ciągle. Tego, który jest Obcym, czyli Innym. W „Arrival” ludzie uczą się języka obcych zaczynając od jednego słowa, potem porównując je z kolejnymi, szukając podobieństw, jakiejś wspólnej struktury. Jest jedno zdanie w Piśmie Świętym, które przykładam do innych, przez które patrzę na to, co mówi mój Obcy: Bóg jest miłością. Dla mnie to jest klucz interpretacyjny.

Coraz częściej godzę się z tym, że Go nie rozumiem. Jest taka pokusa, wytłumaczyć sobie i innym wszystko. Jesteś księdzem, teologiem, to wytłumacz Boga. Nie potrafię, bo ciągle się Go uczę i ciągle jestem tylko na poziomie kilku podstawowych słów. Obcy pozostaje Obcym. Ale jeśli wiem, że jest miłością, to nie muszę się Go bać i wierzę, że wszystko to, co mówi i robi jest dobre, nawet jeśli niezrozumiałe dla mnie.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail