Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
czwartek 29/10/2020 |
Św. Felicjana
home iconAktualności
line break icon

Msza za zmarłych bezdomnych. Za Jacka, Pawła i wielu, wielu innych

Anna Matlak/Wspólnota Sant'Egidio

Anna Matlak/Wspólnota Sant'Egidio

Agnieszka Nosowska - publikacja 04.02.17

Jacek zmarł tuż przed Bożym Narodzeniem. Było zimno, nocą jeździli z Krzyśkiem, wiernym przyjacielem. Zasnęli. Kiedy Krzysiek się obudził, Jacek już nie żył.

Paweł był prawdziwym góralem i taką też miał ksywę: „Góral” w środowisku warszawskich bezdomnych. Pochodził z Podhala, czasem żartował, że w Warszawie to powietrze za gęste dla niego. W ogóle Paweł mnóstwo żartował, był strasznym gadułą. Znaliśmy się kilka miesięcy, rozmawialiśmy o wszystkim, na przykład o tatrzańskich szlakach, które znał jak własną kieszeń. Albo o tym, jak codziennie pozdrawia Pana Boga, przechodząc obok przydrożnego krzyża gdzieś w okolicach działki, na której mieszkał w baraku. Tak się z Panem Bogiem witał, a potem żegnał na dobranoc. Rozmawialiśmy też o miłości.

Miał chore serce. I to chore podwójnie, bo był po kilku zawałach, a na dodatek w czasie, kiedy się poznaliśmy, miał serce złamane przez kobietę, przez rozpadający się związek. Nie wiem, co go bardziej bolało. „Góral” to był twardziel, w którym coś pękło. Kolejne badania lekarskie wskazywały na pogarszający się stan jego fizycznego serca, a inne wydarzenia nie pomagały w leczeniu ran emocjonalnych.

Przez jakiś czas co czwartek Paweł mówił mi lub naszej koleżance Ani, że chyba więcej się nie zobaczymy, że on już następnego spotkania ze Wspólnotą Sant’Egidio nie dożyje. Obie starałyśmy się go przekonywać, że jeszcze da radę, zawsze się żegnaliśmy słowami „do zobaczenia”, które po takich rozmowach nabierały większego znaczenia. Po którymś czwartku jednak już się nie zobaczyliśmy, serce „Górala” nie wytrzymało.

Jacka znałam prawie trzy lata, niemal od moich początków w Sant’Egidio. Nieszczególnie udało mi się poznać jego historię. Nie wiem nawet, skąd pochodził, nie wiem, co sprawiło, że znalazł się w takiej sytuacji.

Nie było mu łatwo i nie było z nim łatwo – niestety, był ciężkim przypadkiem alkoholika, bardzo zniszczonym przez życie, mimo że miał niewiele ponad 40 lat. Ale jedno wiem na pewno – bardzo lubił ludzi i był wierny relacjom z nimi. Przez kilka lat przyjaźnił się z Krzyśkiem, mieszkali i tułali się razem. Jeden drugiego wyciągał z różnych dołów i kryzysów.

Jacek był też wierny relacji ze mną – i ode mnie też się tego domagał. Prosił, żebym z każdej zagranicznej podróży przywoziła mu breloczki, do których miał wielką słabość. Na początku tak odruchowo odpowiadałam: „jasne, spoko”, ale potem przekonywałam się, że jestem z tej deklaracji rozliczana i że moje słowo było dla niego ważne.

Kilka razy udało mi się dotrzymać obietnicy, więc Jackowa kolekcja breloczków powoli się powiększała. Któregoś dnia zrozpaczony powiedział, że ukradziono mu portfel, w którym nie było co prawda wiele materialnie wartościowych rzeczy, ale były właśnie te sentymentalne breloczki.

Z ostatniej podróży wracałam w połowie grudnia i idąc na cotygodniowe spotkanie z bezdomnymi uświadomiłam sobie, że tym razem na śmierć zapomniałam o przywiezieniu pamiątki. Bałam się, co powiem Jackowi. Niestety, okazało się, że nie muszę mówić nic – Jacek zmarł dwa dni wcześniej, krótko przed Bożym Narodzeniem. Było zimno, nocą jeździli z Krzyśkiem, wiernym przyjacielem, metrem. Zasnęli. Kiedy Krzysiek się obudził, Jacek już nie żył. Nie wiemy, co dokładnie się wydarzyło, czy już po śmierci był traktowany z szacunkiem. Nie wiemy, czy i gdzie jest pochowany, pewnie nigdy się nie dowiemy.

W sobotę 4 lutego w kościele św. Brata Alberta i św. Andrzeja Apostoła o godz. 19 odbędzie się msza za zmarłych bezdomnych. Za Jacka i Pawła, za Jarka, za Aśkę, panią Klaudię, Andrzeja, Ewę i wielu, wielu innych. Przyjdą inni bezdomni, przyjdą członkowie organizującej modlitwę wspólnoty Sant’Egidio, wszyscy w tym samym celu – żeby modlić się za zmarłych przyjaciół. Kilka lat temu, po śmierci Jarka, jednego z najdawniejszych przyjaciół wspólnoty, odbyła się pierwsza taka msza.

To także okazja do tego, żeby zwrócić uwagę na obecność osób bezdomnych wokół nas, o tych, którzy walczą na co dzień z mrozem i naszym niezbyt sprzyjającym klimatem. Żeby może zerknąć na konto i dorzucić parę groszy na zakup piecyka albo butli gazowej, albo sprawdzić, czy w piwnicy nie zalegają stare buty zimowe czy niepotrzebny śpiwór. Wciąż jest zimno, wciąż można pomagać – choćby poprzez akcję „Zimno”.

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
akcjabezdomnimszapomocSant'EgidioWarszawawolontariat
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
PAPIEŻ PRZYTULA CHOREGO MĘŻCZYZNĘ
Marine Soreau
„Papież nie bał się mnie objąć”. Opowieść czł...
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
KOBIETA NA POLU
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [26 paździe...
ST JOSEPH,THE WORKER CARPENTER, JESUS,CHILDHOOD OF CHRIST
Philip Kosloski
Ta starożytna modlitwa do św. Józefa podobno ...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail