Aleteia
sobota 24/10/2020 |
Św. Antoniego Marii Clareta
Sztuka i podróże

Fascynujące początki TOPR. „Górale uważali swoich gości za skończonych niedołęgów”

Igor Marcin Józefowicz/REPORTER

Krzysztof Stępkowski - publikacja 05.02.17

Jak relacjonuje Mariusz Zaruski, początkowo organizowanie wyprawy ratunkowej było jedną wielką improwizacją i nieraz trwało cały dzień, przez co „nieszczęśliwy turysta mógł lekko zemrzeć”…

Turystów, którzy bywają w polskiej stolicy Tatr regularnie, nie dziwi charakterystyczny warkot śmigłowca TOPR sunącego po niebie w zawrotnym tempie. Na jego pokładzie trwa akcja ratownicza. Ekipa toprowców działa jak szwajcarski zegarek zarówno podczas ewakuacji rannego turysty, jak i podczas pierwszych medycznych działań.

Początki TOPR wyglądały jednak znacznie mniej okazale, o czym barwnie w tomie „Na bezdrożach tatrzańskich” pisze jeden z jego założycieli i pierwszy naczelnik, gen. Mariusz Zaruski. Warto pamiętać o tej wyjątkowej postaci, której 150-lecie urodzin wspominaliśmy 31 stycznia.

Turystami trzeba się w górach opiekować

Zaruski notuje, że jedną z głównych z przyczyn powołania Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego było zwiększenie się wypadków śmiertelnych w górach, co z kolei było skutkiem rozwoju tego rodzaju turystyki. A opisuje to tak:

Górale uważali swoich gości za skończonych niedołęgów, którzy potrafią spaść z każdego głazu, o ile zejdą z wychodzonej ścieżki. Kierowały nimi tu obawa utraty zarobków i szczera troska o życie i zdrowie „panów”. Jeżeli weźmiemy pod uwagę niski poziom wychowania fizycznego u nas i idący z nim w parze brak wyrobienia fizycznego i zręczności, musimy przyznać przewodnikom słuszność. Takimi ciaraparami [ciamajdami – red.] jak nasza młodzież, a jeszcze bardziej ludzie dorośli z końca XIX wieku, należało się istotnie jak dziećmi opiekować w górach.

Wyprawy ratunkowe to wielka improwizacja

Jak relacjonuje Zaruski, początkowo organizowanie wyprawy ratunkowej było jedną wielką improwizacją i nieraz trwało cały dzień, przez co nieszczęśliwy turysta mógł lekko zemrzeć.

Nie brakowało też przy tej okazji interesujących dialogów. Zaruski przytacza jeden z nich:
Przychodziło się do domu przewodnika gdzieś na Gubałówce, Bystrem lub innym Żywczańskiem.
– Gazda w domu?
– Ni, konie pasie pod lasem. Jędrek, chybaj po ojca.
Leciał Jędrek i po długiej chwili wracał zdyszany.
– Ociec nie pójdom, bo jutro jadom na jarmark.
Trzeba było iść na drugi koniec zakopiańskiego świata, na trzeci i czwarty, zanim zebrało się gromadkę ludzi.
A czasem, niestety, słyszało się odpowiedź:
– Dacie sto papirków, to pójdem.
Słuszność każe zaznaczyć, że takie odpowiedzi należały do wyjątków.

Jak widać z powyższego opisu, trzon Pogotowia Ratunkowego stanowili górale świetnie znający teren i zaznajomieni z niebezpieczeństwami górskich szlaków. Specjalnie dla nich Mariusz Zaruski wymyślił telegraf tatrzański oparty na gestach, które można było odczytywać z oddali i w ten prosty sposób komunikować się na odległość.

Członkowie akcji ratowniczych dzielili się na co najmniej trzyosobowe oddziały, które w góry prowadzili kierownicy. Pierwsi ratownicy dysponowali bardzo ubogim sprzętem – używali lin, czekanów, raków, a rolę noszy pełniły lekkie i wytrzymałe kije bambusowe owijane siatką. Kto wtedy by pomyślał o śmigłowcach, karetkach czy skuterach śnieżnych?!

Siła mięśni i woli – główne atrybuty ratowników TOPR

Sam Mariusz Zaruski poprowadził wiele wypraw ratunkowych, ale jednej z nich poświęca w książce „Na bezdrożach tatrzańskich” szczególną uwagę. Była to akcja poszukiwawcza towarzysza jego górskich wycieczek Mieczysława Karłowicza – kompozytora i wielkiego entuzjasty nart, który 8 lutego 1909 roku (czyli na kilka miesięcy przed formalnym powołaniem TOPR) zginął u stóp Małego Kościelca porwany przez lawinę śnieżną.

Ekipa ratunkowa przemieszczała się po śladach właśnie w stronę Kościelca. W końcu, jak relacjonuje Zaruski, na grani odsłania się widok straszny: ślady nart, idące po zboczu, gubią się w bruzdach i pokruszonych bryłach śniegu już spadłej ogromnej lawiny… Z drugiego końca już nie wychodzą! Naga i bezduszna prawda: to jego mogiła!

Czytając opis tych wypraw, można sobie nie tylko po raz kolejny uświadomić potęgę górskiego żywiołu, ale także to, jak bardzo zmieniła się turystyka w Tatrach. Okazuje się, że przed stu laty przez wiele godzin, a nawet dni popularne dziś szlaki były zupełnie puste. Nie zmieniło się jednak to, że i wtedy, i dzisiaj siła mięśni i siła woli były głównymi atrybutami ratowników TOPR.


MARIUSZ ZARUSKI

Czytaj także:
Założył TOPR. A potem oddał życie za Ojczyznę


EWELINA ZWIJACZ KOZICA

Czytaj także:
Baby w górach, czyli o ratowniczkach TOPR


JAN PAWEŁ II, WANDA RUTKIEWICZ

Czytaj także:
3 polskie dni, które wstrząsnęły światem. Jan Paweł II i Wanda Rutkiewicz na szczytach

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
górytatry
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
RĄCZKA NIEMOWLAKA
Marta Brzezińska-Waleszczyk
Byłam świadkiem 45 minut życia. To była lekcj...
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
MASS,YOUNG CHILD
Anna O'Neil
List do rodziców, którzy zabierają na mszę sw...
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
OJCIEC SERAFIM
Łukasz Kobeszko
Przepięknie śpiewa i modli się w języku Jezus...
Bluźniercze graffiti na murze kościoła
Lucandrea Massaro
Wypisali proaborcyjne grafitti na kościele. R...
BEZDOMNY JEZUS
Katolicka Agencja Informacyjna
Wezwali policję do bezdomnego, a tam Jezus
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail