Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Świat nie lubi introwertyków? Nie szkodzi. Poradzimy sobie z takim światem

Pexels CC0
Udostępnij

Bycie introwertykiem nie jest dziś łatwe. Wymaga dokonywania wyborów, które dla dużej części społeczeństwa będą niezrozumiałe. To także ciągła praca nad samym sobą.

Jerome Kagan, 82-letni psycholog, który jest jednym z twórców psychologii rozwoju człowieka, przez całe swoje życie badał poznawczy i emocjonalny rozwój dzieci. Jedno z jego doświadczeń rozpoczęło się w 1989 roku i trwa do dnia dzisiejszego. Naukowiec na podstawie 45-minutowej obserwacji 400 niemowląt, tylko na podstawie ich reakcji na różne bodźce (światło, zabawki, muzyka), postanowił ocenić, które dziecko będzie w przyszłości introwertykiem, a które ekstrawertykiem.

Około 20% dzieci wydawało z siebie wesołe okrzyki, machało rączkami i nóżkami. Kagan nazwał tę grupę „wysoko reaktywną”. 40% dzieci zachowywało się cicho i spokojnie – ta grupa została nazwana odpowiednio „nisko reaktywną”. Pozostałe 40% reagowało w sposób pośredni. Jak myślicie, które z tych dzieci stały się w dorosłym życiu introwertykami?

 

Kim tak naprawdę jest introwertyk?

Warto w ogóle zadać sobie pytanie, kim tak naprawdę jest introwertyk wg stereotypów? To smutny człowiek, który nie potrafi komunikować się z innymi ludźmi i jest przeraźliwie nieśmiały. Ma problemy z publicznymi wystąpieniami. Kiedy musi wyjść z domu, ma problemy z zawiązaniem butów z powodu roztrzęsionych rąk. Generalnie – ofiara losu, ktoś przegrany w dzisiejszym świecie. To niektóre z popularnych opinii.

Czy są jednak zgodne z prawdą? Dla przykładu podam kilka nazwisk: Stephen Wozniak (współtwórca Apple), Mahatma Gandhi, Bill Gates (założyciel Microsoftu), Warren Buffet (jeden z najlepszych inwestorów giełdowych na świecie), Steven Spielberg, Mozart, Meryl Streep, Tolkien, czy… Mojżesz. Wszystkich łączy wspólna cecha, której nietrudno się u nich doszukać – introwertyzm. Jaka jest w takim razie prawda o introwertykach?

W największym skrócie – osoba introwertyczna będzie dużo szybciej męczyć się na spotkaniach z wieloma osobami, ale nie oznacza to, że nie będzie umiała w tych spotkaniach brać czynnego udziału. Będzie mniej wydajna podczas pracy grupowej i nie będzie potrafiła się skupić na swojej pracy w otwartej przestrzeni np. open space, ale jeśli da się jej przestrzeń do samodzielnego działania, wyniki mogą bardzo pozytywnie zaskoczyć. Będzie unikała konfliktów, a także więcej słuchała niż mówiła. Czy są to cechy negatywne, jak np. chorobliwa nieśmiałość czy aspołeczność? Zdecydowanie nie.

 

Sekret tkwi w… głowie. Dokładnie w jej środku

Gdybyśmy zostali postawieni na sali pełnej noworodków, jak we wspomnianym wyżej eksperymencie, zapewne szybko przypisalibyśmy dzieci aktywne do grupy ekstrawertyków i odwrotnie. Jak się domyślacie, wynik badania jest zupełnie odwrotny. Dlaczego więc dzieci żywiołowe, machające nóżkami i rękami, zaliczone do kategorii „wysoko reaktywnych”, stają się introwertykami? Odpowiedź tkwi w naszej fizjologii.

W samym środku naszego mózgu znajduje się ciało migdałowate, które nazywane jest często „mózgiem emocjonalnym”. Ono sprawia, że na widok atakującego nas węża rzucamy się do ucieczki. Im bardziej wrażliwe jest ciało migdałowate, tym mocniej układ nerwowy reaguje na otaczającą nas rzeczywistość.

Profesor Kagan postawił hipotezę, według której dzieci z bardziej rozwiniętym ciałem migdałowatym będą w dzieciństwie bardzo żywiołowo reagować na widok nieznanych przedmiotów, a w życiu dorosłym będą czujne i ostrożne w spotkaniu z nowymi osobami czy w nowych sytuacjach. W skrócie – istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że będą introwertykami.

 

Kult ekstrawertyka

Hipoteza ta sprawdziła się w większości badanych przypadków, jednak profesor Kagan dodaje, że samo bycie osobą wysoko lub nisko reaktywną jeszcze nic nie znaczy. Na to, kim jesteśmy, ma także ogromny wpływ czynnik środowiskowy.

W Stanach Zjednoczonych, gdzie od wielu lat rządzi „kult ekstrawertyka”, osobie o dużej wrażliwości na bodźce zewnętrzne bardzo trudno rozwinąć pełnię swoich talentów i umiejętności. Co ciekawe, przymus bycia osobą przebojową, ciągłego bywania na imprezach, spotkaniach, burzach mózgów itp. przedostał się nie tylko na najlepsze uczelnie (np. Harvard Business School), ale także do… Kościołów.

Kościoły ewangelikalne w Stanach Zjednoczonych kładą duży nacisk na życie wspólnotowe, uczestnictwo w wielu spotkaniach, poznawanie nowych osób. Na lidera takiej wspólnoty zaleca się wybór osoby ekstrawertycznej, ponieważ „na pewno nasz Pan był ekstrawertykiem”. Dodatkowo można często usłyszeć hasła w stylu: „Jeśli swojej miłości do Jezusa nie wyrażasz dostatecznie energicznie i głośno, to w rzeczywistości pewnie Go nie kochasz”. W takiej atmosferze trudno nie postawić sobie pytania, czy z moją relacją do Boga jest wszystko w porządku?

 

Pasja nauczycielką życia

Bycie introwertykiem we współczesnym świecie nie jest łatwe. Wymaga dokonywania wyborów, które dla dużej części społeczeństwa będą niezrozumiałe, ale wymaga także pracy nad samym sobą, aby wrodzona nieśmiałość i ostrożność nie stała się przeszkodą w kontaktach z innymi.

Bycie introwertykiem to ciągła nauka odróżniania tego, co jest dobrym pokonywaniem naszych ograniczeń, od tego, co zrujnuje całą dotychczasową pracę. To także umiejętność szukania „nisz regeneracyjnych” w ciągu dnia, kiedy będę mógł spotkać się sam ze sobą, uspokoić swoje myśli, po prostu się na chwilę „wyłączyć”.

Warto pamiętać, że bycie introwertykiem, to także nauka bycia ekstrawertykiem w sytuacjach, które tego wymagają, a zwłaszcza w sytuacjach, które mocno angażują nas emocjonalnie. Osoby, które wymieniłem na początku tego tekstu były typowymi introwertykami i często się do tego przyznawały publicznie.

Jak udało im się w takim razie prowadzić wielkie prezentacje, występować przed władcami, być aktorami czy muzykami? Odpowiedź jest jedna: robili to ze względu na ludzi i rzeczy, które kochali. A to już nauka uniwersalna, że najlepszym motywatorem do działania i życia jest po prostu pasja.

W pracy nad tekstem pomogła mi książka Susan Cain „Ciszej proszę”.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail