Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Przedsiębiorca i menedżer, wzór dla ludzi biznesu. Św. Maksymilian, jakiego nie znacie

Udostępnij

Film „Startup na Maxa - opowieść o św. Maksymilianie, jakiego nie znacie” to kolejny pomysł ludzi, którzy starają się o ogłoszenie franciszkanina patronem przedsiębiorców i start-upów.

Przedsiębiorca i menedżer, wzór dla współczesnych ludzi biznesu – tak postać św. Maksymiliana Marii Kolbego przedstawia film dokumentalny „Startup na Maxa – opowieść o św. Maksymilianie, jakiego nie znacie”. To kolejny pomysł ludzi, którzy starają się o ogłoszenie franciszkanina patronem przedsiębiorców i start-upów, czyli startujących firm.

Przeczytaj: Święty Maksymilian, patron start-upów?

Czy św. Maksymilian w niebie jest zadowolony z tego, jak pokazuje go film? „Na pewno jest bardzo kontent” – mówi Maciej Gnyszka, inicjator akcji. Wprawdzie franciszkanin jest postacią popularną, ale jednak większość osób zna go wyłącznie jako męczennika, który ofiarował swoje życie za współwięźnia w Auschwitz. Ale przecież św. Maksymilian był także wybitnym wydawcą i menadżerem.

Wydawał największy polski miesięcznik religijny – „Rycerza Niepokalanej” i największy dziennik – „Mały Dziennik”. Założył największy klasztor na świecie, czyli Niepokalanów. Lista jego przedsięwzięć jest imponująca, a wszystko zaczynał od zera, nie mając pieniędzy ani wsparcia.

Prekursor

„Wiele metod, które stosował św. Maksymilian, dzisiaj odkrywają guru zarządzania. Nazywają to z angielska i piszą na ten temat książki, które są ogłaszane jako odkrywcze” – zauważa Gryszka. Na przykład przy kolportażu gazet stosowano to, co dzisiaj nazywamy ekonomią wdzięczności – „Rycerz Niepokalanej” miał wydrukowaną cenę, ale był rozdawany w zamian za dobrowolną ofiarę. Jeśli gazeta się komuś nie spodobała, mógł ją oddać i odzyskać pieniądze (gwarancja satysfakcji).

Pisma rozprowadzali odpowiednio dobrani ludzie (crowdsourcing, ambasadorowie marki). Wydawnictwo pokazywało czytelnikom, jak pracują, modlą się i odpoczywają bracia, którzy przygotowują dla nich gazety. W tym celu drukowało kalendarze ze zdjęciami zrobionymi w Niepokalanowie. Św. Maksymilian przez bardzo długi czas odpisywał na każdy list, który przyszedł do klasztoru.

Ubogi profesjonalista

W Niepokalanowie stosowano przemyślane metody zarządzania. Zakonnicy pracowali w sumie po 10 godzin dziennie, także na nocne zmiany, ale ich zajęcia były umiejętnie przeplatane modlitwą i odpoczynkiem.

Maksymilian był też mistrzem rekrutacji. Z setek chętnych wybierał około stu, u których dostrzegł największe pragnienie świętości. Miał również to, co dzisiaj nazywamy asertywnością – jeśli kogoś odsyłał do domu, robił to grzecznie i pokornie, dziękując mu za jego pracę i polecając, żeby dalej służył Bogu. Radził nowicjuszom: „Jeśli jednego dnia rozmawiasz z jednym bratem, jutro postaraj się porozmawiać z innym”, żeby przeciwdziałać tworzeniu się koterii w klasztorze.

Wprowadził też zasadę mówiącą, że każdy, kto dowie się o grzechu nieczystości kogoś z zakonu, musi poinformować o tym przełożonego w ciągu 24 godzin. Jeśli tego nie zrobił, był wydalany tak samo jak winowajca.

Sam żył skrajnie ubogo i to samo zalecał braciom, ale kiedy miał kupić maszyny, wybierał najlepsze. Wysłał dwóch braci na kurs pilotażu, bo planował rozwozić gazety samolotem. Maszyny drukarskie, które Niemcy wywieźli z Niepokalanowa w 1939 r. do Rzeszy, były w użytku aż do lat 70.

Jak pomyślał, tak zrobił

Na początku pobytu w zakonie Maksymilian był świadkiem wielkich antykatolickich manifestacji w Rzymie. Doszedł wtedy do wniosku, że w walce o ludzkie dusze ogromną rolę odgrywają gazety. Potrzebne są takie media, które będą mówiły o Panu Bogu w sposób prosty, ciekawy i bliski ludziom. Jak pomyślał, tak zrobił. Dla Boga, jego Najświętszej Matki i dla zbawienia dusz.

Film „Startup na Maxa – opowieść o św. Maksymilianie, jakiego nie znacie”

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail