Aleteia

Jak rozpoznać toksyczne narzeczeństwo i szybko je zakończyć?

Hernan Pinera CC
Udostępnij
Komentuj

„Odchodzę nie dlatego, że cię nie kocham, lecz dlatego, że nie jesteś dla mnie odpowiedni”. Czasem trzeba tak powiedzieć, by nie ranić siebie, ani tej drugiej osoby.

We wszystkich relacjach zdarzają się konflikty. Mają one jednak pewne zalety – mogą być okazją do wzrastania, zarówno w związku, jak i w wymiarze osobistym. Im zdrowsze Twoje narzeczeństwo, tym zdrowsze będzie Twoje małżeństwo.

Zanim sformalizujemy uczucie i zadeklarujemy gotowość trwania przy kimś przez całe życie, trzeba dobrze poznać osobę, z którą zamierzamy się związać. I dostrzec dobro, które wnosi ona do naszego życia. Jeszcze istotniejsza jest świadomość motywów, które leżą u podstaw decyzji o ślubie. Czy naprawdę darzymy się miłością, czy też w grę wchodzą inne czynniki, jak uzależnienie emocjonalne, które przekłada się na toksyczność związku.

 

Toksyczne narzeczeństwo

Pod pojęciem „toksyczne narzeczeństwo” rozumiem niebezpieczną i szkodliwą relację, w której ani kobieta ani mężczyzna nie przyczyniają się do wzajemnego wzrostu, ale rujnują się.  Takie bycie razem NIE CZYNI CIĘ LEPSZYM CZŁOWIEKIEM, niszczy Ciebie i psuje relacje z otoczeniem, odbiera Ci pokój.

Nie będąc świadomym własnej tożsamości i wartości, wybieramy przypadkowo. Satysfakcjonuje nas każdy, kto poprawia nasze samopoczucie. Myślimy, że właśnie na to zasługujemy. Zdarza się przymykać oko na akty agresji czy molestowanie, tak fizyczne, jak i psychiczne – jesteśmy pewni, że po ślubie uda nam się wymusić na współmałżonku zmianę. To błąd. Nikt nie może nikogo zmienić. Jest dokładnie odwrotnie: w małżeństwie wszystkie wady drugiej strony tylko się nasilą.

Określenie „toksyczny” pochodzi od łacińskiego słowa „toxicum”, które oznacza śmiertelną truciznę. Dlatego toksyczne narzeczeństwo, w krótszej lub dalszej perspektywie, będzie katastrofą na płaszczyźnie emocjonalnej, duchowej, a może nawet stanowić zagrożenie życia.

Czy Twój ukochany jest na pewno odpowiednim mężczyzną?

Małżeństwo to etap, kiedy poznajemy drugą osobę i decydujemy, czy ona nas dopełnia i że z nią chcemy spędzić całe życie. Dokładnie o to chodzi – o przekonanie, czy ten ktoś jest DLA CIEBIE ODPOWIEDNI. Jeżeli odpowiedź brzmi „nie”, należy podjąć odpowiednie kroki, by zerwać. Niezależnie od tego, ile będzie to kosztować, trzeba powiedzieć: „Odchodzę nie dlatego, że Cię nie kocham, lecz dlatego, że nie jesteś dla mnie odpowiedni”.

Zdrowa miłość wyzwala w nas jeszcze więcej miłości, pozwala żyć w harmonii i pokoju ze sobą i z otoczeniem. Czyni nas lepszymi, dopełnia, buduje, inspiruje do poszukiwania dobra. Jej fundamentem są wolność i szacunek. Nawet w najbardziej zaognionej dyskusji NIGDY nie może zabraknąć szacunku. Podstawowymi atrybutami zdrowego uczucia są zgoda i pokój.

W toksycznych związkach zdarzają się:

1. Napięte stosunki

Relacje z innymi (rodzicami, szefem, przyjaciółmi) stają się coraz gorsze, dochodzi do konfliktów spowodowanych wewnętrznym lękiem oraz brakiem pokoju. Toksyczna miłość wpływa negatywnie również na otoczenie.

 

2. Ciągłe awantury

Toksyczna relacja jest zdominowana przez nieufność i chęć sprawowania kontroli nad drugim. Wywołane przez taką postawę chroniczne napięcie prowadzi do nieustannych sporów i wzajemnych pretensji. Jeśli Twojemu ukochanemu nie podoba się Twój sposób ubierania, emocjonalność lub fakt, że chodzisz do kościoła i przy każdej okazji Ci to okazuje, to coś tu nie gra. Nikt nie ma prawa ingerować w Twoją osobowość, a tym bardziej w Twój system wartości. Powinniście sobie pomagać w rozwijaniu cnót takich, jak powściągliwość, skromność, pobożność, a nie sobie przeszkadzać.

Jeżeli twój mężczyzna tkwi w jakimś nałogu, rozstań się z nim jak najprędzej. Dotyczy to również uzależnienia od seksu, gdyż są pary, które przy każdej okazji zaspokajają swoje pożądanie. Niestety często ich więź opiera się wyłącznie na nim. Nie myl pożądania z miłością.

 

3. Częste rozstania i powroty

W każdej relacji zdarzają się rozbieżności, które powinniśmy wykorzystywać do pracy nad sobą i stawania się coraz lepszymi ludźmi. Jeżeli ciągle się rozstajecie i wracacie do siebie, zwróć uwagę, czy nie dzieje się tak raczej z powodu uzależnienia emocjonalnego, niż z miłości.

 

4. Seks przed ślubem

Związki przedmałżeńskie wydają gorzkie owoce. W intymnym zbliżeniu jednoczymy się nie tylko ciałem, lecz również na poziomie duchowym i umysłowym. Zjednoczenie stymuluje wydzielanie tzw. hormonu zakochania, czyli oksytocyny. W wyniku jej działania zaczyna nas łączyć poczucie wzajemnej przynależności, zawiązuje się coś na kształt emocjonalnego ogniwa.

Problem w tym, że ten spajający hormon wydziela się w momencie zbliżenia również wtedy, kiedy nie jesteśmy zakochani. Nie potrafimy wtedy odłączyć się na poziomie emocjonalnym od kogoś, kogo jednak nie kochamy, ani nie dostrzegamy, że ktoś nie jest dla nas odpowiedni, bo wcześniej się z nim zespoliliśmy. To poczucie przynależności każe nam tolerować przemoc czy poniżanie i tak nas zaślepia, że nie widzimy w ukochanym żadnych wad. Odkrycie ich przed ślubem jest absolutnie kluczowe. Kiedy wchodzimy w akt seksualny pozbawiony miłości i zaangażowania emocjonalnego, skazujemy się na doświadczenie wewnętrznej pustki i smutku.

 

Wytycz jasne granice. Nie daj się namówić na narzeczeństwo przeżywane po omacku, tylko dotykiem. Nie zadawalaj się namiastką szczęścia, ponieważ, jako dziecko Boże, zasługujesz na wszystko, co najlepsze. Traktuj samego siebie z szacunkiem i miłością tak, abyś był godnie traktowany przez innych. Nie zapominaj nigdy, że to, co nie napełnia Cię pokojem, nie pochodzi od Boga, więc nie jest dla Ciebie odpowiednie.

Tekst ukazał się w hiszpańskiej edycji portalu Aleteia

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail