Aleteia

Nieważne kim jesteś. Możesz komuś uratować życie

Udostępnij

Bohatera tej kampanii nie da się polubić. Mimo to, okazuje się, że jest bohaterem.

Grinch, który nie chciał świąt, Ebenezer Scrooge, który był największym sknerą na świecie, Cruella de Mon zamieniająca dalmatyńczyki w futra, czy Skaza zrzucający Mufasę ze skały, to tylko kilka przykładów postaci, które chyba każdy z nas zna i czuje do nich odrazę. Podobną postacią jest Coleman Sweeney – bohater krótkiej reklamy, która w ostatnim czasie krąży po internecie.

Coleman jest mężczyzną w średnim wieku, który za nic ma zasady życia w społeczeństwie, niespecjalnie przejmuje się troską o środowisko, nie lubi dzieci i dręczy zwierzęta. Z jego wychowaniem prawdopodobnie miałby problem nawet ks. Janusz Stańczuk ze swoją książką o savoir-vivrze. Reklama przedstawia nam głównego bohatera w sposób jednoznacznie zły zdecydowanie bardziej niż opozycja rząd i na odwrót. Oglądając ten krótki spot, Colemana nie da się polubić.

Mężczyzna w pewnym momencie filmu – kiedy ma zamiar wszcząć kolejną kłótnię w swoim życiu i tym razem zepsuć dzień młodej kelnerce – pada na podłogę… martwy. W tym miejscu zaczyna się właściwa reklama. Okazuje się, że Coleman był zarejestrowanym dawcą organów. Przeszczepy mogą uratować niejedno życie, niezależnie od tego, jak wcześniej wyglądało życie dawcy.

Kto wie, czy ta decyzja Colemana, którego wcześniej nie dało się lubić, nie sprawiła, że w pewien sposób odpokutował swoje winy? Katechizm Kościoła Katolickiego mówi wręcz, że oddawanie narządów po śmierci jest czynem szlachetnym i godnym pochwały; należy do niego zachęcać, ponieważ jest przejawem wielkodusznej solidarności (KKK 2296).

Na koniec reklamy, na grobie Colemana widać kwiaty, czasami ktoś nawet go odwiedzi. Bo, jak mówi hasło kampanii, nawet dupek może uratować życie. Dlaczego więc my mielibyśmy tego nie zrobić?

https://www.youtube.com/watch?v=iuLGeZ-T680