Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

„Siostry ze spluwami”, czyli cała prawda o uzbrojonych zakonnicach

Photo credit: lucyfrench123 via Foter.com/CC BY
Photo credit: lucyfrench123 via Foter.com/CC BY
Udostępnij

Tajne agentki w służbie Jego Świątobliwości? Zbrojne ramię Watykanu? Czy wreszcie może damska reprezentacja Watykanu w strzelectwie sportowym? Sprawdziliśmy u źródła!

Powyższe zdjęcie krąży po sieci już od kilku lat i pominąwszy najbardziej absurdalne pomysły na to, w jakich okolicznościach powstało, najczęściej mówi się, że przedstawia ono damską reprezentację Watykanu w strzelectwie sportowym. Brzmi dość sensownie, prawda? Zwłaszcza kiedy poznamy szczegóły tej reprezentacji, które zostały opisane szerzej na tej stronie.

Czytamy tam, że zakonna drużyna, na czele której stała matka przełożona, Maria Grazia, brała udział w Igrzyskach Olimpijskich w Berlinie w 1936 roku. Choć siostry nie osiągnęły tam żadnych większych sukcesów, to zdobyły jednak coś równie cennego – popularność. Wiedzione słodkim smakiem celebryckiego życia, rozpoczęły międzynarodowe tournée, dając pokaz swoich umiejętności.

Siostry chyba wyczuły, że z tym pomysłem strzeliły w dziesiątkę – jest broń, charakterystyczny ubiór, potrzebna była im tylko równie wystrzałowa nazwa. Okrzyknęły się zatem mianem „Nuns with Guns” (ang. „Siostry ze spluwami”) i ruszyły w trasę po krajach Ameryki Łacińskiej, a potem USA. Ich projekt, nomen omen, wypalił. Na ów stronie możemy dowiedzieć się, że w 1937 roku były one główną atrakcją stanowych festynów w Iowa i Minnesocie.

Już wkrótce miała się jednak rozstrzelać cała Europa i wobec tej perspektywy Watykan zdecydował o zakończeniu kariery sióstr ze spluwami. W lutym 1938 roku zdecydowano o rozwiązaniu całej damskiej reprezentacji w strzelectwie. O ile większość sióstr pogodziła się z decyzją Ojca Świętego, o tyle jednej z nich, Juliette (pierwsza z prawej), coś strzeliło do głowy. W przenośni. W 1942 roku zrzuciła habit i ruszyła… walczyć we francuskim ruchu oporu jako snajper. Historia jak z amerykańskiego kina akcji klasy B, przyznacie. Ostrzegam, że dalej jest tylko lepiej.

Ex-siostra Juliette wsławiła się zabiciem kilku nazistowskich oficjeli i uczestnictwem w wielu tajnych operacjach. Za te osiągnięcia w 1946 roku została odznaczona francuskim Medalem Wojskowym. Po zakończeniu wojny próbowała swoich sił w polityce, jednak chyba bez karabinu w ręku nie potrafiła przekonać zbyt wielu osób do swojego programu i w 1949 roku wróciła do zakonu.

Przyznacie, że to fascynująca historia. Tak piękna, że aż… totalnie nieprawdziwa. Nawet imiona sióstr są zmyślone! Jedyne, co w niej prawdziwe, to zdjęcie.

Tuż nad historią sióstr można przeczytać o węgierskiej reprezentacji kobiet w toczeniu beczek – tak, tak, BlendX to humorystyczna strona wyspecjalizowana w toczeniu beki. Ta spreparowana historia została jednak tyle razy powtórzona na innych serwisach, że część osób zaczęło w nią wierzyć. Jaka jest zatem prawda?

Na portalu snopes.com (który serdecznie polecam, gdyż tropi on przekłamania w internetowych rewelacjach) odnaleziono wiarygodny (ich zdaniem) opis zdjęcia:

Kingston, MA: Siostry ze Zgromadzenia Sióstr Opatrzności Bożej celują podczas testowania nowej broni, kaliber 22mm, zaprezentowanej im podczas obozu Mishannock przez firmę „Harrington and Richardson” z Worcester, Massachusetts. Broń będzie używana w trakcie szkolenia strzeleckiego na obozie. Na zdjęciu (od prawej) są: Siostra Noel (dyrektor obozu), siostra Rosaria, siostra Wilfrid, siostra Mary Janet oraz siostra Mary. Trzy z sióstr będą instruktorkami podczas szkolenia strzeleckiego. 7/12/57

Postanowiłem jednak potwierdzić to u źródła i napisałem do Zgromadzenia Sióstr Opatrzności Bożej – nie było to trudne, mają swoją stronę na Facebooku. W odpowiedzi otrzymałem potwierdzenie prawdziwości powyższego opisu.

Tych 5 sióstr pracowało z młodzieżą na wakacyjnym obozie w Kingston, w stanie Massachussetts. Ktoś z lokalnej gazety zrobił zdjęcia i opublikował je. Później pojawiły się już w całym kraju, jak dobrze pamiętam. Teraz są na stronach internetowych, pocztówkach… wszędzie, dzięki internetowi. Możemy się z tego tylko śmiać.

Chciałem poprosić o komentarz którąś z sióstr, ale niestety okazało się, że 4 z nich zmarły, a piąta odeszła ze zgromadzenia w latach 70.

Prawda okazała się więc dużo mniej ekscytująca niż porywająca historia, która krąży po internecie. I tak jest niestety bardzo często – dlatego im bardziej nieprawdopodobny artykuł czytamy, tym bardziej należy przymrużyć na niego oko.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail