Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Ks. Michał Sopoćko. Czego możemy nauczyć się od „lobbysty” Bożego Miłosierdzia?

MICHAŁ SOPOĆKO
EAST NEWS
Udostępnij

Zakaz rozpowszechniania kultu Miłosierdzia Bożego w formach przekazanych przez s. Faustynę Stolica Apostolska zniosła dopiero po śmierci ks. Michała Sopoćki. Skąd wziął się ten zakaz? I za co został beatyfikowany spowiednik s. Faustyny?

Nieżyjący już pallotyn ks. Feliks Folejewski opowiadał mi kiedyś, jak zapamiętał ks. Michała Sopoćkę. Na pewnej konferencji młody i nieco przemądrzały prelegent troszkę się zagalopował w wywodach na temat tego, jaka była s. Faustyna Kowalska. Wszyscy uśmiechali się pod nosem zerkając na jedynego człowieka w tym gronie, który ją znał i faktycznie miałaby coś do powiedzenia na ten temat, czyli na ks. Sopoćkę.

Ale on sam słuchał uważnie i nie skomentował wywodu ani słowem, ani nawet miną. Taki właśnie był kierownik duchowy apostołki Bożego Miłosierdzia – skromny, pokorny, dyskretny. A przy tym niesłychanie wytrwały i wierny misji, którą zlecił mu Pan Bóg.

 

Spowiednik siostry Faustyny

Żeby zobaczyć tę wytrwałość, wystarczy spojrzeć na trzy daty.

1933 r. – ks. Sopoćko został spowiednikiem s. Faustyny Kowalskiej. Siostra od razu powiedziała, że Pan Bóg pokazał jej go w mistycznych wizjach jako kierownika duchowego i apostoła orędzia o miłosierdziu Bożym. Po gruntownym duchowym rozeznaniu i zleceniu badania psychiatrycznego s. Faustyny (Oburzające? A co byście zrobili, gdyby ktoś wam powiedział, że właśnie rozmawiał z Jezusem, a wy musielibyście rozstrzygnąć, czy to prawda?), uznał, że jej misja to sprawa Boża.

1975 r. – śmierć ks. Sopoćki.

1978 r. – Stolica Apostolska zniosła obowiązujący od 1959 r. zakaz rozpowszechniania kultu Miłosierdzia Bożego w formach przekazanych przez s. Faustynę.

To znaczy, że ks. Sopoćko przez 42 lata „lobbował” w sprawie kultu Bożego Miłosierdzia i aż do swojej śmierci w wieku 87 lat praktycznie nie zobaczył efektów tych starań. Zakaz nałożono z powodu kilku błędów, które gdzieniegdzie się pojawiały, np. pomyłek powstałych podczas przepisywania „Dzienniczka” s. Faustyny, paru nadinterpretacji kultu, ale też zwyczajnych nieporozumień.

 

A Miłosierdzie Boże zwycięży

„Lobbing” Miłosierdzia różnił się od lobbingu biznesowego czy prawniczego tym, że ksiądz nie dysponował wielkimi środkami finansowymi ani nie miał za sobą żadnej wpływowej grupy. Mówił kazania i wykłady, organizował konferencje, napisał setki artykułów i dwa traktaty teologiczne, założył zakon Sióstr Jezusa Miłosiernego, rozmawiał z wieloma osobami, które mogły pomóc w rozwoju tej formy pobożności.

To on zorganizował malowanie pierwszego obrazu Jezusa Miłosiernego i druk obrazków z koronką do Miłosierdzia Bożego (zresztą zapłacił za to z własnych funduszy).

„To był człowiek ogromnie umartwiony, który nie szukał dla siebie żadnego uznania, podziwu czy poklasku” – wspominał ks. Sopoćkę w wywiadzie dla KAI kard. Henryk Gulbinowicz, który poznał go jeszcze przed wojną w Wilnie.

Opowiadał też, jak ks. Sopoćko co jakiś czas przywoził mu pliki dokumentów na temat kultu Bożego Miłosierdzia i prosił o przekazanie ich prymasowi Stefanowi Wyszyńskiemu. Odpowiedź prymasa była zawsze taka sama – jeszcze nie przyszła na to pora. Ks. Sopoćko odbierał dokumenty i mówił z kresowym zaśpiewem: „A Miłosierdzie Boże zwycięży!”. I po jakimś czasie znowu je przywoził.

 

Ks. Sopoćko: apostoł wierności

A przecież zawracanie głowy biskupom nie było jedynym zajęciem ks. Sopoćki. Pracował w parafiach (najpierw w diecezji wileńskiej, a po wojnie – białostockiej), był wykładowcą w seminarium i kierownikiem duchowym sióstr zakonnych oraz różnych pobożnych grup.

Jako jeden z pierwszych polskich księży interesował się problemami alkoholizmu. Dostrzegał wokół siebie nie tylko biedę duchową. Na przykład kiedyś oddał nowe buty człowiekowi, który nie miał w czym chodzić, innym razem ofiarował zapasową sutannę ubogiemu klerykowi.

Kult Miłosierdzia Bożego pomógł milionom ludzi dostrzec szaloną miłość Boga i potrzebę własnego nawrócenia. Jest to teraz jedna z najbardziej znanych i najszybciej rozwijających się praktyk pobożnych na świecie. Stało się tak z Bożej woli i dzięki zaangażowaniu wielu osób, ale ks. Sopoćko odegrał w tym niebagatelną rolę.

Nie za to jednak został wyniesiony na ołtarze, tylko dlatego, że może być dla nas wszystkich wzorem wiary, nadziei i miłości. Wydaje się, że od ks. Sopoćki możemy się zwłaszcza nauczyć czegoś, co dzisiaj nie ma dobrej prasy – wierności.

Błogosławiony Michale, naucz nas wierności i wytrwałości!

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail