Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Patronka zdradzonych, porzuconych i cierpiących z powodu małżonka

ELISABETH CANORI MORA
Udostępnij

Błogosławiona Elżbieta Canori Mora jest wzorem świętości przeżywanej wtedy, gdy daleko nam do „żyli długo i szczęśliwie”.

Stare powiedzenie z czasów św. Franciszka Salezego głosi, że niektórzy święci mają być podziwiani, ale nie naśladowani. Dla przykładu – nie zachęcamy pięknych kobiet, aby nacierały twarz ługiem, jak Róża z Limy, ani nie sugerujemy, żeby misjonarze naśladowali Franciszka z Asyżu i stawali przed wrogo nastawionymi przywódcami muzułmańskimi z nadzieją, że albo ich nawrócą, albo zostaną męczennikami.

Ważne, by o tym pamiętać, kiedy mówimy o bł. Elżbiecie Canori Morze, której życie przynosi nadzieję kobietom (i mężczyznom) cierpiącym z powodu rozbitego małżeństwa, zdradzonym i sponiewieranym.

 

Elżbieta Canori Mora i Krzysztof Mora 

Urodzona w rzymskiej rodzinie arystokratycznej w 1774 roku, Elżbieta była przeszczęśliwa, gdy wychodziła za mąż za Krzysztofa Morę. On szalał za nią, zadowolony, że może się nią pochwalić przed przyjaciółmi. Jednak jego duma szybko zamieniła się w zazdrość. Zaczął ograniczać żonie kontakt ze światem. Nie minęło wiele czasu, a zaczął tracić zainteresowanie żoną i szukać spełnienia w innych obszarach.

Przystojny, odnoszący sukcesy prawnik, wkrótce stał się hazardzistą i lubieżnym pijakiem. Zmieniał kochanki, jednocześnie wyśmiewając pobożność żony. Kiedy jego ekscesy doprowadziły rodzinę do ubóstwa, Elżbieta sprzedała biżuterię, a nawet suknię ślubną, aby nakarmić dwie córki. Przez cały ten czas, Krzysztof traktował bliskich coraz gorzej. W końcu porzucił rodzinę zupełnie i Elżbieta musiała sama utrzymywać dziewczynki. Ostatecznie Krzysztof wrócił, ale jego zachowanie nie zmieniło się. A jednak Elżbieta kochała heroicznie swego męża i przez wiele lat modliła się za niego, choć zupełnie nie był tego godzien.

Wśród tych doświadczeń kobieta znalazła czas nie tylko na wychowywanie dzieci, ale również na pracę jako szwaczka, opiekę nad chorymi i posługiwanie ubogim. Żyła w nadziei, że jej miłość doprowadzi go do nawrócenia. Nadzieja była tak potężna, że kiedyś powiedziała mężowi: „Może się to wydawać niewiarygodne, ale pewnego dnia odprawisz za mnie mszę!”.

 

Nawrócenie Krzysztofa Mory

W oczach świata, tak wtedy, jak i teraz, Elżbieta była maltretowaną kobietą, która żyje złudzeniami. A jednak jej miłość i świętość sięgała na ulice Rzymu i w głąb jej serca. Miała wizje i ogłaszała proroctwa, a także odwiedzała chorych i udzielała porad małżeństwom. Jako tercjarka zakonu trynitarzy Elżbieta nie wycofała się ze świata. Zamiast tego, postanowiła mówić innym o miłości: „Nikt nie może być zbawiony zupełnie sam, a Bóg, by zrealizować swój plan, powierzył każdemu odpowiedzialność za zbawienie innych”.

W końcu twarde serce Krzysztofa zaczęło mięknąć. Pięćdziesięcioletnia wyczerpana i słaba Elżbieta była bliska śmierci. Mąż zaczął z nią spędzać czas. Jednak Elżbieta miała przeżyć jeszcze ostatni cios – w noc, gdy zmarła, Krzysztof był poza domem z kochanką. Gdy po powrocie znalazł ją martwą, ogarnął go żal i wyrzuty sumienia. Pokutował za grzechy, a ostatecznie wstąpił do zakonu franciszkanów i przyjął święcenia kapłańskie.

Jeśli świętość Elżbiety nie wynikała jasno z jej dzieł miłosierdzia i ducha kontemplacji, to cudowne nawrócenie męża jest wystarczającym dowodem do ogłoszenia światu jej świętości. Rozdzieleni w życiu przez grzech i egoizm, Elżbieta i Krzysztof zostali ostatecznie zjednoczeni w Chrystusie.

 

Elżbieta Canori Mora: wzór miłości

Świadectwo Elżbiety Mory nie jest wezwaniem, by trwać w toksycznym związku. Kobieta jest raczej wzorem, jak kochać, niż jak żyć. Serca tysięcy wiernych katolików zostały złamane przez niewiernych małżonków. W sytuacji wykorzystywania, uzależnień czy cudzołóstwa Kościół zezwala na separację, ale obowiązek miłowania małżonka oraz dążenia do jego nawrócenia i zbawienia pozostaje.

Elżbieta Canori Mora jest przykładem miłości, która przemienia ofiarę w osobę ocaloną; wzorem świętości przeżywanej pomimo wszystko; przykładem nieustannej modlitwy o nawrócenie tego, którego kochała. Jej decyzję, aby zostać z Krzysztofem, trudno naśladować, ale bezinteresowność i miłość kobiety zdecydowanie zasługują na podziw.

Módlmy się o pojednanie między małżonkami, za opuszczonych i sponiewieranych małżonków oraz za wszystkie żony i mężów, aby żyli miłością radykalną dla wzajemnego uświęcenia. Jeśli Twoje małżeństwo przypomina małżeństwo Elżbiety Mory, wiedz o tym, że Bóg widzi Twoją sytuację i kocha Cię, w Twym bólu przygarnia Cię do siebie i Cię uświęca, jeśli tylko mu pozwalasz. Bł. Elżbieto Canori Moro, módl się za nami!

Tekst pochodzi z angielskiej edycji portalu Aleteia

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail