Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Pierwsza wizyta u niemowlaka – miniporadnik, dzięki któremu zdobędziesz serce młodej mamy

Udostępnij

Biada temu nieszczęśnikowi, który właśnie w chwili, gdy po trudnym i długotrwałym noszeniu bobasa odkładasz go do łóżeczka, beztrosko naciska dzwonek!

Przeżyliśmy już trzykrotnie najazd przyjaciół i krewnych w celu zapoznania się z nowym członkiem rodziny. Przy pierwszym dziecku nie mieliśmy nawet głowy do rozważań, czy to my powinniśmy dzwonić z zaproszeniem, czy raczej czekać biernie, więc kwestia rozwiązała się sama – kto chciał, ten dzwonił i uzgadniał dogodny termin, a kto wolał poczekać na naszą inicjatywę, został zaproszony, gdy już okrzepliśmy w nowej sytuacji.

Zdecydowanie nie chciałabym odwiedzin bez zapowiedzi, nie wyobrażam sobie również tabunów gości w pierwszych tygodniach połogu, ale jako że jesteśmy raczej towarzyską parą, dość wcześnie otworzyliśmy drzwi naszego mieszkania na pojedyncze, spokojne wizyty.

Sama praktykuję gratulacje przez telefon (tudzież Facebooka) z krótką informacją „wiem, że macie teraz co robić! Jak się spokojnie ogarniecie po tej rewolucji, dajcie znać, kiedy będziemy mogli was odwiedzić!”.

Czas pierwszej wizyty i forma zaproszenia jest kwestią bardzo indywidualną i umowną, zależy od stanu mamy i dziecka, samopoczucia, ale też od tradycji w danej rodzinie czy regionie. Jednak pewne zasady powinny obowiązywać niezależnie od miejsca czy czasu i bez wątpienia powinien je znać każdy, szczególnie ten, kto jeszcze nie przeżył narodzin pierworodnego. Jeśli więc szykujesz się w odwiedziny, koniecznie przeczytaj, jeśli zaś sam czekasz na gości, może warto im na wszelki wypadek podesłać tych 6 sugestii:

 

1. Pod żadnym pozorem nie dzwoń…

…domofonem lub dzwonkiem do drzwi! Poproś o kod (doświadczeni rodzice pewnie sami ci go podadzą) lub uprzedź SMS-em, że właśnie wyjeżdżasz. Nasi empatyczni znajomi wysyłali nam czasem wiadomość z zapytaniem, czy dziecko nie śpi, nawet stojąc już pod naszymi drzwiami, ale nawet ci najbardziej roztargnieni nie mogli popsuć nam tej błogiej chwili spokoju, bo domofon po prostu odłączaliśmy na czas drzemki malucha. Ale biada, biada temu nieszczęśnikowi, który właśnie w chwili, gdy po trudnym i długotrwałym noszeniu bobasa odkładasz go do łóżeczka, beztrosko naciska dzwonek! (Na czas wizyty warto również wyciszyć dźwięk w swoim telefonie!).

 

2. Gdzie jest łazienka?

Właśnie to, a nie „to do kogo on jest podobny?”, powinno być twoim pierwszym pytaniem po przywitaniu. Kochany gościu, umyj ręce! Nieważne, czy chcesz potrzymać (i czy w ogóle dostaniesz) malucha, po prostu je umyj, proszę! Rodzicom dość niezręcznie jest o tym przypominać, a to naprawdę niebagatelna kwestia. Tym bardziej, że nawet ktoś o kamiennym sercu na widok tych słodkich policzków czy różowych piętek może zechcieć je w naturalnym odruchu pogładzić. Może jestem wykrzywiona ze względu na zawód (jestem lekarzem), ale naprawdę wyobraźnia ukazuje mi zaraz, jak te miliardy bakterii, których dotykałeś, jadąc publiczną komunikacją, przechodzą na malutką rączkę i znikają soczyście obślinione w słodkiej paszczy mojego niemowlaka. (To jest też katorga przy wylewnych obcych dorosłych i dzieciach na spacerze!).

My czasem delikatnie sugerowaliśmy „pewnie potrzebujesz się odświeżyć, łazienka jest po lewej stronie”. Na szczęście większość naszych gości robi to bez przypominania, nie mieliśmy takiej sytuacji, by ktoś odmówił, ale sądzę, że wtedy należałoby po prostu poprosić wprost.

 

3. Nie przychodź z katarem/stanem podgorączkowym – nie przychodź chory

Jeśli mielibyście zapamiętać tylko dwa zdania z tego tekstu, to gorąco polecam właśnie punkt 2 i 3. Dorośli patrzą na choroby inaczej, bardziej pobłażliwie. Katarki, kaszelki, lekkie przeziębienie to dla nich żadna choroba (no, chyba że katar u mężczyzny ;)). Lekki kaszel u siedmiolatka może okazać się kokluszem i szpitalem u noworodka. „Zwykły katarek” u niemowlaka może być walką o każdy oddech (malutkie dzieci oddychają tylko noskiem!), a każda choroba dziecka skutkuje destabilizacją życia rodziny (zwolnienie z pracy, nieprzespane noce itp.).

Z drugiej strony, młodym rodzicom sugeruję przed każdą wizytą uprzejmie zapytać, czy wszyscy wybierający się do nas są zdrowi, bo częściej rzeczywiście nie wynika to ze złej woli czy lekceważenia, a z pewnego braku świadomości i zastanowienia.

 

4. Weź własny katering

Jeśli idziesz do bliskiej przyjaciółki, przyjdź z obiadem dla siebie i dla niej. Nawet jeśli go nie zjecie, zawsze można go zamrozić i wykorzystać w kryzysowym dniu, a taki gotowy obiad może być dla mamy noworodka prawdziwym błogosławieństwem (pamiętaj tylko proszę, by nie był ciężkostrawny).

Zawsze warto też zapytać, czy nie potrzeba kupić jej czegoś do domu, bo akurat „przypadkiem” jesteś w sklepie lub zajedziesz do niego po drodze. Jeśli czujesz, że relacja nie jest tak bliska, a gospodyni mogłaby poczuć się urażona takim podarunkiem, uprzedź, że wpadniesz tylko na herbatę i przynieś paczkę ciasteczek, owoce lub inny mały poczęstunek. Mama w połogu naprawdę ma co robić, oczywiście jeśli da radę, ugości cię po królewsku, ale radzę raczej najeść się przed wyjściem z domu.

 

5. Prezenty, prezenty i jeszcze raz prezenty… 

To nie jest niezbędny, ale bardzo miły gest. Jeśli więc planujesz zakup podarunku, kup od razu… trzy! Oprócz małej nowo narodzonej gwiazdy, odwiedzasz przecież „nowo narodzoną” mamę – jej nawet bardziej należą się brawa i zachwyty. Nie chodzi zaraz o wydawanie fortuny, to ma być tylko symbol pewnego szacunku. Do dziś pamiętam, gdy po pierwszym porodzie oprócz dużej paczki pieluch dostałam korale – poczułam się autentycznie wzruszona, doceniona i ogromnie wdzięczna, że ktoś nie zapomniał, że oprócz mamą jestem jeszcze kobietą. (Ważna uwaga, niech to nie będzie prezent w stylu książki „Jak zajmować się niemowlakiem” lub inny, lecz bezpośrednio związany z dzieckiem. To ma być dar dla tej kobiety i tylko dla niej, np. peeling do ciała, bransoletka).

Trzeci podarunek jest wyjątkowo ważny, potrzebny, jeśli w domu, do którego idziesz, dzieci jest więcej. Nawet byle jaka kolorowanka, książeczka lub paczka kredy – naprawdę cokolwiek jest lepsze niż nic dla starszego rodzeństwa. Niewykluczone, że to właśnie ono, starsze dziecko jest w tych wszystkich odwiedzinach najbardziej pokrzywdzoną i zapomnianą osobą. Najcenniejszym prezentem będzie również to, by zamiast bez przerwy zachwycać się noworodkiem, który właściwie tylko leży, przywitać się i pobawić choć chwilę właśnie ze starszym bratem czy siostrą.

 

6. Nie siedź za długo

Życie z maluchem, nawet tym w „stadium naleśnika”, czyli niczego nieświadomym noworodkiem, jest męczące. Szanujmy czas rodzica, szczególnie, że być może gdy ty siedzisz sobie wygodnie, sącząc swoją kawkę, młoda mama przelicza w myślach każdy twój łyk na cenne minuty swojego snu. Ale „za długo” to nie jest określony czas, a dużo zależy od naszej zażyłości z gospodarzem. Ja bardzo lubiłam te pierwsze wizyty naszych przyjaciół, przyjemnie było pośmiać się z nimi i oderwać od monotonii dnia z niemowlakiem. Czułam, że bardziej niż snu potrzebuję rozmowy, więc chętnie sama przeciągałam ich odwiedziny. Polecam więc po prostu wrażliwość, bycie wyczulonym na potrzeby gospodarzy (tych w każdym wieku), a jeśli chcemy i możemy zostać dłużej, koniecznie zaproponujmy pomoc (np. możemy zaopiekować się starszym rodzeństwem podczas kąpieli malucha).

To pewien podstawowy zestaw, o którym powinien pamiętać każdy gość. A może o czymś zapomniałam? Napiszcie w komentarzach, co można by dodać to tej listy, by wszyscy mogli z tego skorzystać, a odwiedziny były samą przyjemnością.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail