Aleteia

„Chwała Panu!”- raper zaskoczył gwiazdy podczas gali Grammy

Udostępnij
Komentuj

"Zdobyłem tę nagrodę w imię Pana" - tak zaczął swoje przemówienie Chance The Rapper, odbierając trzecią statuetkę Grammy tego wieczoru.

Spójrzmy prawdzie w oczy – chrześcijańska muzyka, mimo wielu starań, w dalszym ciągu kojarzy się bardziej z księdzem w sandałkach i przewieszoną przez ramię gitarą oraz radosnym śpiewem „łandarej rej, łanda ooo”, niż z gwiazdami światowej sławy. Owszem, wielu artystów stara się zmienić ten stan rzeczy, ale póki co niewielu z nich wskoczyło do tzw. mainstreamu.

Dlatego z tym większym wrażeniem oglądałem to, czego dokonał amerykański muzyk Chance The Rapper, który podczas 59. ceremonii wręczenia nagród Grammy zdobył aż 3 statuetki, w kategoriach: najlepszy rapowy występ, rapowy album roku oraz najlepszy nowy artysta. Co ciekawe, Chance pozostaje niezależnym artystą, który, póki co, nie podpisał kontraktu z żadną wytwórnią.

Być może dzięki temu nie ma żadnego problemu w tak częstym odwoływaniu się do Boga w swoich piosenkach. Niemal cały jego album „Coloring Book”, za który otrzymał Grammy, wypełniony jest utworami odwołującymi się do jego chrześcijańskiej wiary. Wystarczy wymienić tu same tytuły: „Blessings” (ang. „Błogosławieństwa”), „Angels” (ang. „Anioły”) czy też utwór „How Great” (ang. „Jak wspaniały”), który Chance The Rapper wykonał podczas ceremonii wręczenia Grammy. Jego tekst zaczyna się od śpiewanego przez Nicole Steen wstępu: „Jak wspaniały jest nasz Bóg”.

Pytany o powtarzający się w jego albumie motyw wiary chrześcijańskiej, powstrzymywał się od deklarowania ewangelizacyjnych zamiarów: „Nigdy nie zakładałem, że będę robić coś, co miałoby udawać nowy gospel lub być muzyką gospel. Jest to po prostu muzyka, która pochodzi ode mnie, jako dojrzałego chrześcijanina, gdyż wcześniej robiłem muzykę jak chrześcijańskie dziecko„. Przeprowadzający z nim wywiad, dziennikarz i muzyk zarazem, Zane Lowe, podsumował tę kwestię stwierdzeniem: „pokładanie wiary w muzykę i wiara w Boga wielokrotnie idą ze sobą ramię w ramię„.

Chance The Rapper nie jest aniołeczkiem i takiego nie udaje. Jego pozostałe utwory na płycie są typowymi „rapsami” – z historiami o tym, jak ciężko jest na dzielni oraz braggami (styl w rapie, który polega, zasadniczo, na przechwałkach), z rulonami dolarów i kilogramami złotej biżuterii w tle. Tym niemniej śpiewa o Bogu, gdyż czuje taką potrzebę, bo dla niego „Bóg jest wszystkim dla wszystkich, niezależnie od tego czy rozumieją to, czy też nie, czy dostrzegają to lub potrafią odnaleźć Boga” – możemy przeczytać na portalu Rapzilla.

Wiedząc już to wszystko, co napisałem wyżej, nie dziwi jego wystąpienie na gali Grammy, gdy odbierał nagrodę za najlepszego nowego artystę roku.

„Dziękuję Bogu za moją mamę i mojego tatę, którzy wspierali mnie od dzieciństwa (…) i chciałbym podziękować też Bogu za postawienie wspaniałych ludzi na mojej drodze, takich jak Pete i Pat” – to tylko fragmenty jego wystąpienia, które możecie zobaczyć poniżej.

 

Udostępnij
Komentuj
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail