Aleteia

Podróż bez mapy. A gdyby tak zgubić się we własnym… życiu?

Udostępnij

Każda droga dokądś prowadzi. Jak przyjdzie Ci skręcić z obranej trasy do lasu, pomyśl, że to świetna okazja, żeby poszukać jagód.

Zgubić się w Rzymie? Marzenie! Wąskie, wybrukowane uliczki, zapach kawy unoszący się na każdym kroku i widok prania zwisającego z okien obitych kolorowymi okiennicami.

Wystarczy skręcić z głównego szlaku, by obudzić w sobie nagle małego odkrywcę. Pamiętam ten moment, kiedy pierwszy raz zostałam sama w Wiecznym Mieście. Przez chwilę nie miałam wcale ochoty, żeby ruszać się gdziekolwiek. Tak sama?! Nie znam miasta ani ludzi, nigdy wcześniej nie byłam w takiej sytuacji. Co zrobiłam? Przełamałam się i po prostu ruszyłam – przecież tyle było do odkrycia!

Scorci romani

Geplaatst door Manuel de Teffé op Woensdag 16 november 2016

Nieznane jest fascynujące

Podobno zwiedzanie bez mapy jest najbardziej ekscytujące. Nie wiesz, co czeka Cię tuż za rogiem, jakie magiczne miejsce, którego nie ma w turystycznym przewodniku, tym razem odkryjesz – w podróży to, co nieznane, jest niezmienne fascynujące.

Nie idziesz utartym szlakiem, tylko kierujesz się własną intuicją, czerpiąc z tego jak najwięcej dla siebie. Dlaczego by nie przenieść tych doświadczeń na naszą życiową podróż? Trudno nam spojrzeć na samo bycie w drodze jako niesamowitą wartość. Nawet takiej drodze, która nie była wcześniej uwzględniona w naszych planach.

To, co nieznane i niezaplanowane, traktujemy raczej jako przeszkodę, porażkę niż możliwość. Utrata kontroli? Nie możemy sobie przecież na to pozwolić. Nie ma nic gorszego niż zafiksowanie się tylko na swoich pomysłach na życie. Co czują ludzie, których sytuacja zmusza do zmiany kierunku? Są po prostu nieszczęśliwi. Nie patrzą na swoją życiową podróż bez mapy jako coś, co wzbogaca, pomaga dojrzewać, poznawać nowych ludzi i ich samych. Jeśli idziesz tylko drogą, którą znasz, albo stoisz w miejscu (i nie chcesz tego zmienić), ominie Cię więcej rzeczy, niż myślisz.

Szukaj możliwości

3-gwiazdkowa, paryska restauracja L’Arpège – jedna z najlepszych w całej Francji. Co w niej jest wyjątkowego? W tym miejscu nie istnieje stałe menu – dania codziennie powstają na nowo, zależnie od tego, co rano w dostawie przyjechało z ogrodu szefa kuchni.

…et des carottes! Ce n'est que le début d'une très belle saison qui s'annonce!

Geplaatst door Restaurant Arpège op Vrijdag 21 maart 2014

Żadnego przepisu, żadnego wcześniej założonego planu. Tutaj nie istnieje coś takiego, jak powtarzalność. Cel jest jeden: przygotować niesamowite jedzenie, bez względu na to, co pojawiło się w kuchni.

Mon nouveau menu légumier…. pour Avril ! http://www.alain-passard.com/fr/46-degustation-legumiere.html

Geplaatst door Alain Passard op Woensdag 2 april 2014

Alain Passard twierdzi, że dzięki temu każdy dzień jest dla niego wyzwaniem. Nie jęczy, że dziś nie przyjechały jabłka, bo myślał o szarlotce, nie rzuci fartuchem, bo morele nie zdążyły jeszcze dojrzeć. Pracuje na tym, co ma pod ręką i robi to, co potrafi najlepiej. Czy już czujesz, o co mi chodzi?

Dziś wydaje mi się, że największy „fun” jest właśnie w tym, że nie wiemy, co nas za chwilę spotka, w podejmowaniu ryzyka i próbowaniu rzeczy, które zmuszają nas do opuszczenia naszej strefy komfortu.

To moje całkiem świeże odkrycie, bo wiecznie się tego bałam. Kiedy wiesz, że z każdego doświadczenia możesz wyciągnąć dobro, nabawienie się bąbli po drodze czy potknięcie się o wyrwę w chodniku nie będą w stanie Cię zniechęcić. Zboczenie na chwilę z obranej przez nas drogi nie musi kończyć się katastrofą. Nagle może się okazać, że to najlepsza rzecz, jaka nam się przytrafiła.

Bez mapy do celu

Dwa lata temu postanowiłam odejść z ówczesnej pracy, by skupić się na pisaniu pracy magisterskiej. Moim celem (jak tylko się obronię) było dostanie się do jednego z najbardziej znanych NGO w Polsce i przeprowadzka do Krakowa, gdzie znajduje się główna siedziba organizacji.

Zaraz po tym dowiedziałam się, że poszukują pracowników, ale niestety w Warszawie. I nie do końca na to stanowisko, które chciałam. Nie wiedziałam, co zrobię z moimi planami, ale postanowiłam spróbować i złożyłam CV.

Pokonałam kilkuset kandydatów i dostałam tę pracę. Zrealizowałam swój cel, tylko w trochę inny sposób. Gdybym wtedy nie zaryzykowała, nie poznałabym swojego męża… właśnie w Krakowie, gdzie dziś jest mój dom.

Każda droga dokądś prowadzi. Jak przyjdzie Ci skręcić z obranej trasy do lasu, pomyśl, że to świetna okazja, żeby poszukać jagód. Albo potraktuj to jako dawno wyczekiwany moment dla siebie, przecież ciągle gdzieś pędzisz. A jeśli się zgubisz? Zawsze znajdzie się ktoś, kto wskaże Ci drogę.