Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Prosimy, pomóż nam ocalić w naszych braciach nadzieję. Złóż deklarację
Aleteia

Wystawa prac zmarłego grafika ŚDM. „To był zupełnie inny student. Miał nietypową wrażliwość”

Sylwia Gawrysiak
Udostępnij

Dzięki słowom papieża Franciszka o zmarłym w wieku 27 lat Macieju Szymonie Cieśli usłyszał cały świat. Na krakowskiej ASP trwa wystawa poświęcona jego pamięci.

Słyszeliśmy tę historię wiele razy. ŚDM, papieski ornat, nowotwór, chemioterapia, amputacja – to słowa kluczowe w tej narracji. Ale ta opowieść jest inna. Studenci i absolwenci Akademii Sztuk Pięknych mówią o relacji z Maćkiem Cieślą językiem, którego gramatykę on sam doskonale znał. Językiem sztuki.

Nothing will be the same again – to tytuł wystawy zaczerpnięty z pracy dyplomowej Maćka. Poświęcił ją badaniu stanów granicznych. Sytuacji, po których nic już nie będzie w życiu takie samo. – Bardzo go interesowało to, co dzieje się w człowieku – mówi prof. Józef Murzyn, rzeźbiarz, promotor dyplomu Maćka Cieśli. – Wyprowadzając swoje działania artystyczne od własnych drgnień, poruszeń, w sposób niezwykle dojrzały potrafił je uogólnić, a nawet uczynić pewną diagnozą gatunkową – zaznacza wykładowca.

– Miał bardzo nietypową jak na dzisiejsze czasy, a może właśnie wyprzedzającą je wrażliwość. To był zupełnie inny student. Zaczynaliśmy rozmowę od spraw formalnych, kwestii języka sztuki, środków wyrazu, a zawsze kończyło się na psychologii, filozofii, czasami nawet na teologii – wspomina prof. Murzyn.

Wystawa na krakowskiej ASP daje niewielki wgląd w to złożone uniwersum fascynacji. Widzimy trochę inną twarz wolontariusza ŚDM. Macieja Szymona Cieślę – artystę. Niestety część ekspozycji poświęcona jego pracom paradoksalnie prezentuje się najskromniej. A to dlatego, że z trzyelementowego studium dyplomowego pozostała jedynie dokumentacja – zdjęcia obiektów uzupełnione o nagrania wypowiedzi autora.

Pierwsza praca dotyczy tragicznego wypadku na Starym Kleparzu. Pod kołami samochodu dostawczego zginął trzyletni chłopiec. Maciek widział całą sytuację.

– To studium jego doświadczenia jako świadka. Studium przeżyć rodziny. Ale chyba najważniejszym tematem jest to, co wydarzyło się w psychice kierowcy, który zmarł kilkanaście godzin po zdarzeniu. Poziom emocji był tak gigantyczny, że serce nie wytrzymało – tłumaczy prof. Murzyn.

Praca o roboczym tytule „Kleparz” składa się z plastikowego prostopadłościanu, na który nałożony została specjalna folia stosowana w przemyśle do badania jakości materiałów. – To tester wizualny, który bada spójność struktury, wytrzymałość, określa pole ryzyka. Maciek zastosował ten materiał jako pewnego rodzaju metaforę odnoszącą się do człowieka – opowiada profesor.

Kolejna praca (tytuł roboczy: „Franciszkańska 4”) to trzy wysokie czarne prostopadłościany, na szczycie których wibrowała woda. Widzowie mogli obserwować jej ruch w zawieszonym na suficie lustrze. Ruch wody obrazował emocje, ilustrował rozmowę z bratem z Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych na temat powołania i chwil zwątpienia.

Trzecie dzieło o roboczym tytule „Szpital” odnosi się do ruchu mężczyzny czekającego na wynik badania bliskiej osoby, u której podejrzewano chorobę nowotworową. – Maciej zdobył film z monitoringu telewizji przemysłowej, na którym została zarejestrowana cała ta ponadgodzinna faza niespokojnego ruchu. Przełożył ją w programie komputerowym na pewną frazę programową i przez druk 3D doprowadził do stworzenia formy przestrzennej – wyjaśnia prof. Murzyn.

Maciej Szymon Cieśla studiował na krakowskiej ASP rzeźbę, konserwację oraz formy przemysłowe. Nieustannie szukając jakiegoś łącznika. – Miał zdolność budowania niezwykle sugestywnych i szlachetnych metafor. Wynikało to z jego dużej wiedzy. Na rzeźbie wprowadzał wiele pierwiastków doświadczeń zdobytych na innych wydziałach. Chodzi przede wszystkim o kwestie traktowania tworzywa, myślenia koncepcyjnego, a także domknięcia koncepcji na poziomie materialnym, w sposób niezwykle odpowiedzialny, konsekwentny, perfekcyjny. To dosyć istotne dzisiaj, kiedy sztuka jest taka… śmieciowo-powierzchowna – wspomina prof. Murzyn.

Obiekty zgromadzone na krakowskiej ekspozycji są bardzo różnorodne formalnie, choć spaja je idea graniczności i przemijania. Za gardło chwyta oszczędna, subtelna praca „Niewypłakane” Iwony Demko – kuratorki wystawy. Hipnotyzuje film Anny Kuśpiel, symbolicznie pokazujący proces przemijania. Uspokaja „cichy” tryptyk Moniki Mazur pt. „Obecny”. Zadziwia paralelność procesów, której dotyka praca „Migracja w miejscu” Zofii bermEHO.

– Od 1 do 5 lipca 2016 roku przebywałam na Międzynarodowym Festiwalu Sztuki Efemerycznej „Konteksty” w Sokołowsku. Nie korzystałam w tym czasie z Internetu. Wzięłam ze sobą namiot oraz prowizoryczną płachtę biwakową – relacjonuje artystka. – Zaczęło się od zwyczajnego rozbicia namiotu. Następnej nocy spadł deszcz. Musiałam działać szybko. Utworzyłam z płachty dwa trójkąty: w podstawie oraz zadaszeniu. Później, obserwując zmianę odczuć zależną od „konstrukcji”, w której zasypiam, postanowiłam badać miejsce i siebie w miejscu, spędzając nocleg za każdym razem inaczej oraz przemieszczając się zgodnie z ruchem wskazówek zegara wokół drzewa – wyjaśnia.

– Schronienie nocy trzeciej wymuszało przyjęcie embrionalnej pozycji ciała. Ponadto dawało poczucie rozpływania się wewnątrz jakiegoś organu… – opowiada. – Przypadkowo zasłyszane określenie: „miejsce do umierania”, jako syntetyczna charakterystyka Sokołowska, stanowiło punkt wyjścia do stworzenia ostatniego, czwartego schronienia, które przybrało postać wertykalnego kokonu oplatającego pień drzewa, do którego przytuliłam się, by móc ustać przez całą noc. To było swego rodzaju doświadczenie graniczne. Gdy w nocy z 5 na 6 lipca, wróciłam do Krakowa, okazało się, że Maćka już nie ma z nami… Bardzo zadziwiła mnie paralelność procesów, rodzaj połączenia…dlatego też zdecydowałam się zadedykować tę pracę właśnie jemu – mówi autorka.

– Poznaliśmy się w Pracowni Rzeźby IV prof. Józefa Murzyna. Byłam bardzo ciekawa, co Maciek myśli o moich pracach. Nie wyrażał entuzjazmu. Prawie wszyscy „umierali z zachwytu”, a on zachowywał dystans. Któregoś dnia zapytałam się wprost: „Co myślisz o tym, co robię?”. Odpowiedział: „Super, że dużo pracujesz. Pracuj dalej.” Myślę, że to była świetna odpowiedź – żeby nie zadowalać się tym, co jest – mówi Zofia bermEHO.

Krótkie wspomnienie o Maćku Cieśli towarzyszy każdej z prezentowanych na ASP prac. – Chodzi o udokumentowanie pewnego związku. Czasem są to incydentalne spotkania, częściej rzeczywiste emocje, zdarzenia, relacje – wymienia prof. Murzyn. Na wystawie znajduje się również jego praca „Ten ból… ostatni?”. – Maciej czasami z bólem serca porzucał rozwiązanie rzeźbiarskie na rzecz tego, które okazywało się bardziej adekwatne, szersze czy bardziej pojemne. Do tego aspektu jego rozterek nawiązałem „zwykłą” rzeźbą – artysta wskazuje na polichromowaną drewnianą konstrukcję. – Gdybyśmy stali tu teraz z Maćkiem, na pewno mielibyśmy o czym pogadać.

NOTHING WILL BE THE SAME AGAIN
15.02.2017 – 9.03.2017
Galeria Wydziału Malarstwa oraz Galeria Promocyjna ASP w Krakowie, pl. J. Matejki 13, Kraków
Wystawę można oglądać w poniedziałki i środy od 10:00 do 13:30 we wtorki od 10:00 do 18:30. Po wcześniejszym kontakcie tel. 504 93 11 36

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail

Miliony czytelników z całego świata – a wiele tysięcy z nich to chrześcijanie z Bliskiego Wschodu – szukają na Aletei inspiracji, informacji i nadziei. Prosimy, wesprzyj nawet niewielką kwotą arabską edycję naszego portalu.