Aleteia
niedziela 25/10/2020 |
Św. Chryzanta i św. Darii
Sztuka i podróże

Ho Chi Minh – wietnamskie miasto uciech. A za rogiem straszliwa bieda…

Stefan Czerniecki - publikacja 03.03.17

Ubrani w obcisłe białe t-shirty ludzie rozmawiają z młodymi dziewczynami, które momentalnie przysiadły się do nowych klientów. Takie ich zadanie. Z polecenia szefa. Brytyjczycy przecież zwykle dają wysokie napiwki.

Dziwnie mi tu jakoś… Nieswojo. Bardzo nieswojo. Choć z drugiej strony kłamstwem byłoby napisać, że nie czuję w tej chwili męskiej ekscytacji. Tej z kategorii niezdrowych. Zadziornych. Takich, które sprawiają, że chce ci się balansować na cienkiej linii. Linii odgradzającej moralne dobro od zła. Rozpoczyna się relatywizacja rzeczywistości. Że „przecież tak musi być”. Że „ci ludzie z tego żyją”. Że „to przecież normalne, wpisane w tutejszą obyczajowość”. Wreszcie: że „nie przesadzajmy”.

O co chodzi? Oto od kilkunastu już minut spaceruję wieczorową porą po rozświetlonych neonami ulicach Ho Chi Minh. Na Zachodzie częściej kojarzonego jako „Sajgon”. I faktycznie, nasze rozumienie „sajgonu” bardzo mi w tej chwili pomaga w opisie tego, co tu się de facto odbywa.

Mam bowiem wrażenie, że Ho Chi Minh to miasto uciech. Tych cielesnych, rzecz jasna. I tych serwowanych przede wszystkim dla przyjezdnych. A właściwie „przejezdnych”. Większość bowiem z klientów tu zaglądających to Europejczycy, którzy zawitali do Wietnamu nie więcej jak na dwa tygodnie.

Jaskrawe światło neonów topi wieczorną ulicę Bui Vien w atmosferę seksualnej zabawy bez zobowiązań. Z codziennego miejsca pracy i siermiężnej walki o przetrwanie w komunistycznym systemie przeradza się na kilka godzin w dzielnicę pokus. Przeplecioną ciepłą poświatą różu. Atakującą najbardziej niewinne i bezbronne zakamarki ostoi ludzkiej moralności. Ulicę nocnych klubów. Kolorowych banerów reklamowych. Błyszczących halogenów. Całonocnej zabawy. Zaczepiających na ulicy handlarzy narkotyków. Wreszcie: biednych dziewcząt. Takich jak choćby ta sprzed chwili…

– Cześć… – usłyszałem parę minut temu zza pleców. Ubrana w kusą mini ślicznotka chwyciła mnie za dłoń.

– … – Tak po prawdzie to nie bardzo wiem, co w takiej sytuacji odpowiedzieć. Na polskim podwórku to raczej mężczyzna zagadywał. Grzeczniej bądź mniej, ale jednak zagadywał. Tutaj…. Nie, nie wiem… Potrafię się tylko uśmiechnąć. Dziewczyna jest naprawdę zjawiskowa.

Gdzie się tak spieszysz, przystojniaku? Może porozmawiamy? Albo i coś więcej, hmm…? – jej uśmiech jest wprost powalający.

Dopiero teraz dochodzi do mnie, co tu się wyprawia. Że ja tego wcześniej nie zarejestrowałem?! Sumienie momentalnie wykrzykuje z głębi serca przeraźliwie głośne „nieee!” Głos rozsądku (jak dobrze, że jest…) w ostatniej chwili przywołuje do porządku. Wyrywam dłoń i przyspieszam kroku. „Tylko się nie oglądaj, tylko się nie oglądaj” – powtarzam w duchu. Tak… Łatwo powiedzieć. Wokół mnie co i rusz pojawia się kolejna zjawiskowa piękność, a ty „się nie oglądaj”. Kolorowe neony prowokują do zrobienia czegoś szalonego. Do porzucenia zdroworozsądkowych wartości nad rzecz hedonistycznych uciech. A o te nie trudno. Zewsząd słuchać głośny śmiech tłumiony agresywną muzyką disco. Wystarczy tylko spojrzeć w kierunku któregokolwiek z mijanych klubów. Cztery ponętnie ubrane dziewczęta zaczynają zalotnie machać. Zapraszają do środka.

Tych sześciu łysawych panów się zgodziło. Widzę, jak siedzą przed barem. To chyba Brytyjczycy. Wnioskuję po akcencie. Ubrani w obcisłe białe t-shirty rozmawiają z młodziusieńkimi dziewczynami, które momentalnie przysiadły się do nowych klientów. Takie ich zadanie. Z polecenia szefa. Brytyjczycy zwykle dają wysokie napiwki.

O zgrozo, żadna z tych dziewczynek nie ma więcej jak piętnaście lat. Obcisłe dżinsy, krótkie spódniczki, wysokie obcasy. Jedna z kobiet zaczyna masować rękę siedzącemu na rogu stołu mężczyźnie. Sam łapię się na tym, że oglądam tę scenkę z pewną fascynacja. Tą samą, co w opisywanym wstępie. Przyspieszam kroku. Będzie lepiej, jak stąd zniknę.

Skręcam w boczną uliczkę. I prawie rozbijam się o skupionych gdzieś pode mną ludzi. Siedzą na miniaturowych plastikowych krzesełkach i coś jedzą. Szok. To wietnamska rodzina. Tak to właśnie wygląda. Pod osłonką kolorowego rozpasania, przeszklonych klubów, wszędobylskiej ułudy bogactwa czai się rozpaczliwy obraz wietnamskiego społeczeństwa. Ci ludzie siedzący przy ścianach swych obdrapanych domów jedzą w tej chwili prawdopodobnie jedyny ciepły posiłek tego dnia. Od biedy aż piszczy. Być może czekają na córki. Te same, które zarabiają kawałek dalej.

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
Azjapodróżepokusa
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
BEZDOMNY JEZUS
Katolicka Agencja Informacyjna
Wezwali policję do bezdomnego, a tam Jezus
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
OJCIEC SERAFIM
Łukasz Kobeszko
Przepięknie śpiewa i modli się w języku Jezus...
RĄCZKA NIEMOWLAKA
Marta Brzezińska-Waleszczyk
Byłam świadkiem 45 minut życia. To była lekcj...
GIULIA MICHELINI
Silvia Lucchetti
Świadectwo włoskiej aktorki, która urodziła j...
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail