Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
sobota 31/10/2020 |
Św. Alfonsa Rodrigueza
home iconStyl życia
line break icon

„Po co te emocje”, czyli jak zrozumieć to, co się w nas dzieje

Małgorzata Chrapkiewicz - publikacja 03.03.17

Skoro emocje po prostu pojawiają się – często bez udziału naszej woli – najlepsze, co możemy zrobić, to uznać, że miały prawo się pojawić.

„Po co te emocje!?” Czy zdarzyło Wam się słyszeć podobne zdanie wypowiedziane wobec Was lub kogoś, kto „przesadnie” emocjonuje się daną sytuacją, manifestuje gniew, podnosi głos? Czasami tego typu pytanie może jeszcze bardziej zirytować rozmówcę, ponieważ sugeruje, że odczuwane przez niego emocje są nieadekwatne do sytuacji lub świadczą o braku panowania nad sobą. Osoba wypowiadająca te słowa daje sygnał, że ich nie akceptuje, można odnieść wrażenie, że lepiej wie, jakie emocje powinna wywołać u rozmówcy określona sytuacja.

Tak naprawdę, pytanie „po co te emocje?” jest niesamowicie ważne dla rozumienia naszych własnych emocji i emocji innych osób, a w rezultacie do podnoszenia jakości naszych relacji z innymi. Mam jednak na myśli zadawanie tego pytania nie innym ludziom, lecz samym sobie,  a także zadawanie go z zupełnie inną intencją, co wyjaśniam w dalszej części tekstu.

Czym są emocje?

Emocje są częścią naszego życia. Niektóre z nich, takie jak wstyd, strach, złość, smutek spędzają nam sen z powiek i czasami wolelibyśmy, żeby ich po prostu nie było, byśmy nie musieli ich przeżywać. Wiadomo – są to emocje nieprzyjemne. Ale z drugiej strony, jakie byłoby nasze życie bez radości, wzruszenia, zaskoczenia, ekscytacji, błogości?

Każdego dnia możemy odczuwać bardzo wiele zróżnicowanych emocji. Większość z nich pojawia się w sytuacjach mających znaczenie dla naszego ogólnego dobrostanu (lub dla naszego przetrwania, jak np. strach w sytuacji niebezpieczeństwa, mobilizujący nas do ucieczki lub walki).

Próbując wyjaśnić komuś, czym jest emocja, powiedziałabym, że jest reakcją organizmu na pewien znaczący bodziec zewnętrzny (np. rozmowa z inną osobą, wypadek, piękny widok) lub wewnętrzny (np. wspomnienia, rozmyślanie, ból fizyczny). Złożony proces emocjonalny obejmuje:

  • odczucie emocjonalne (przyjemne jak np. zadowolenie lub nieprzyjemne jak np. wstręt),
  • fizyczne reakcje organizmu i związane z nimi odczucia (np. pocenie się, czerwienienie się, ukłucie w żołądku, szybkie bicie serca),
  • procesy myślowe (np. interpretacja sytuacji jako sprzyjającej lub niesprzyjającej),
  • ekspresję (mimika twarzy, gesty, zmiany postawy oraz inne reakcje, takie jak płacz, śmiech, krzyk).

Dodatkowo, bardzo często odczuwana emocja prowadzi do działania pod jej wpływem (np. rzucenie się ukochanej osobie w objęcia, uderzenie drugiej osoby).

Po co są nam potrzebne emocje?

Odczuwa je każdy człowiek, począwszy od wieku noworodkowego. Są naturalnym, wrodzonym mechanizmem, który ewolucyjnie nie przetrwałby, gdyby nie był nam potrzebny. Jakie są zatem ich funkcje?

  • Motywują nas do działania i ukierunkowują je (np. zabiegamy o względy osoby, która nam się podoba, która wywołuje w nas pewne pozytywne emocje, dążymy do tego, aby z nią przebywać, zdobyć jej zainteresowanie).
  • Wpływają na to, jak postrzegamy siebie, inne osoby, zdarzenia, co zapamiętujemy (najlepiej utrwalają się w pamięci wydarzenia, które wiążą się z silnymi emocjami).
  • Regulują interakcje społeczne (np. zachowujemy dystans lub unikamy osób, które wzbudzają w nas strach, zbliżamy się do osób, przy których czujemy się dobrze, spokojnie, bezpiecznie).
  • Pełnią funkcję komunikacyjną – np. jeśli w wyrazie twarzy rozmówcy zaczynamy dostrzegać irytację czy znudzenie, choć ta osoba nic nie mówi, możemy szybko zmienić tok rozmowy.
  • I wreszcie, emocje są świetnym informatorem, wykrywaczem tego, co jest dla nas ważne.

Świadome wykorzystywanie tej ostatniej funkcji emocji może nam bardzo pomóc w codziennym życiu.

Tłumić czy nie tłumić

Wielu z nas – dorosłych – zostało w dzieciństwie nauczonych ukrywania i tłumienia emocji („chłopaki nie płaczą”, „co się tak głupio śmiejesz”, „nie złość się” itp). Nawet jeśli nie doświadczyliśmy zakazów wyrażania emocji, to zazwyczaj w naszych domach rodzinnych czy w szkole nie rozmawiało się o nich swobodnie.

Obecnie nastąpiła duża zmiana. I całe szczęście! Rodzice, których spotykam są bardziej świadomi, że warto rozmawiać o emocjach i uczą tego swoje dzieci.

Ustaliliśmy już w pierwszej części artykułu, że emocje są naturalne, wrodzone, potrzebne. Dlatego nie ma sensu udawanie, że nie istnieją. Zaprzeczanie emocjom i ich tłumienie może prowadzić nawet do chorób psychosomatycznych. Znacznie korzystniej jest nauczyć się radzenia sobie z nimi. Gwarantuję, że polepszy to jakość naszego życia.

Akceptacja emocji

Pierwszym krokiem do lepszego radzenia sobie z emocjami jest ich akceptacja. Skoro emocje po prostu pojawiają się – często bez udziału naszej woli – najlepsze, co możemy zrobić, to uznać, że miały prawo się pojawić. Zarówno w nas, jak i w osobie, z którą właśnie rozmawiamy. Nie musi to jednak oznaczać pełnej akceptacji działań, które podjęliśmy pod wpływem emocji – nad tym już mamy kontrolę, mamy wybór jak się zachować. Oddzielmy emocję jako taką od działania, jakie może za sobą ponieść. Spróbujmy nazwać to, co czujemy, dzięki czemu oswoimy emocje i lepiej je zrozumiemy. Zaakceptujmy fakt, że dane uczucie się w nas pojawiło (lub w kimś innym).

Jak budować lepszy kontakt ze swoimi emocjami?

Kiedy już zaakceptujemy fakt, że emocje po prostu istnieją, możemy zacząć przyglądać im się z otwartością i ciekawością.

Zachęcam do prowadzenia „dziennika emocji” przez określony czas np. miesiąc. W dzienniku codziennie zapisujemy, co czuliśmy danego dnia. Można to zrobić w postaci tabelki tytułując kolumny w następujący sposób:

  • Co czułem/czułam (nazwa emocji)?
  • Jakie odczucia fizyczne mi towarzyszyły (sygnały z ciała)?
  • Jaka sytuacja wywołała we mnie tę emocję (przyczyna)?
  • O czym informuje mnie ta emocja (informacja jaką niesie emocja o mnie, moich wartościach, potrzebach, relacji z daną osobą)?

Pierwsze dwa pytania uzupełniają się nawzajem. Nazwanie emocji pomaga zrozumieć, co się dzieje z moim ciałem w pewnych sytuacjach (dlaczego nagle drżą mi ręce, dlaczego czuję napięcie w mięśniach karku). Z kolei świadomość sygnałów z ciała czasami pomaga zrozumieć, co czujemy (np. stres, złość, strach czy bezsilność).

Znajdowanie przyczyny wystąpienia danej emocji pomaga identyfikować sytuacje, które wyzwalają w nas konkretne odczucia. Wiedząc, co nas czeka, możemy lepiej przygotować się do przyjęcia emocji, które najprawdopodobniej się pojawią.

Pytanie „o czym informuje mnie ta emocja?” lub inaczej „po co pojawiła się we mnie ta emocja?” poszerza perspektywę i pozwala uwolnić się od przekonań, że emocje „są bez sensu”. Dla przykładu, odczuwana złość może oznaczać, że naruszona została nasza potrzebna szacunku. Gdy czujemy zazdrość możemy zorientować się, czego nam brakuje albo jakiej cechy w sobie nie akceptujemy (i wolelibyśmy być tacy, jak ktoś inny). Gdy odczuwamy smutek, tęsknotę lub odwrotnie – radość i spełnienie, możemy zorientować się, co (nasze wartości) lub kto (ludzie) jest dla nas naprawdę ważne. Intensywne i częste emocje wobec pewnych osób, zarówno pozytywne jak i negatywne, informują nas o tym, jak ważna jest dla nas ta osoba.

Praca nad naszą emocjonalnością to proces

Naszego stosunku do emocji zapewne nie zmienimy z dnia na dzień. Proponowany „dziennik emocji” prowadzony codziennie przez minimum miesiąc, pomoże nam zobaczyć w praktyce, jak funkcjonują emocje i że mają swój sens. Dzięki temu nasz stosunek do emocji zacznie się zmieniać. Zaczniemy świadomie przeżywać sytuacje emocjonalne i będziemy je lepiej rozumieć.

A to niezbędna podstawa do rozwijania kolejnych zdolności emocjonalnych, takich jak regulacja emocji czy empatia. Kiedy znowu ktoś zada nam pytanie retoryczne „po co te emocje!?”, tym razem będziemy potrafili jasno i rzeczowo na nie odpowiedzieć!

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
emocjepomocpsychologiarelacje
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
ABORCJA
Michał Lubowicki
Twoja wiara nie ma nic do rzeczy w kwestii ab...
PAPIEŻ PRZYTULA CHOREGO MĘŻCZYZNĘ
Marine Soreau
„Papież nie bał się mnie objąć”. Opowieść czł...
ST JOSEPH,THE WORKER CARPENTER, JESUS,CHILDHOOD OF CHRIST
Philip Kosloski
Ta starożytna modlitwa do św. Józefa podobno ...
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [28 paździe...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail