Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Twoja druga połówka nie okazuje Ci miłości? Zadbajcie o to na 5 sposobów

Udostępnij

Nie mogłam zrozumieć czemu za każdym razem po pewnym czasie musiało dołączyć do nas coś zewnętrznego – film, serial, gra… Sprawiało to, że poddawałam chwilami w wątpliwość, czy aby na pewno jestem dla niego tak ważna jak on dla mnie.

Gdy zaczynał się mój związek z aktualnym narzeczonym, dzieliło nas znacznie więcej, niż odległość 600 km. Mimo niezaprzeczalnej miłości, która pojawiła się niemal od razu, i którą oboje odczuwaliśmy, nie zawsze potrafiliśmy okazać ją sobie nawzajem.

Dla mnie miłość, to był przede wszystkim czas spędzany razem – patrzenie sobie w oczy i pełne skupienie uwagi na tym, co jest między nami. I choć pojawiały się takie momenty, to dla mnie zawsze były one zbyt krótkie. Nie mogłam zrozumieć czemu za każdym razem po pewnym czasie musiało dołączyć do nas coś zewnętrznego – film, serial, gra… Sprawiało to, że poddawałam chwilami w wątpliwość, czy aby na pewno jestem dla niego tak ważna jak on dla mnie. Jednak gdy próbowałam to delikatnie zakomunikować, zupełnie nie przynosiło to efektów.

Często natomiast dostawałam różne drobne upominki. A to ulubione słodycze, o które nie prosiłam, a to kwiaty bez okazji… Choć zawsze budziły one pozytywne zaskoczenie, to nigdy nie skłoniły mnie do wniosku, by odwdzięczyć się czymś podobnym. Obdarowywanie prezentami nie było mi nigdy bliskie, a już na pewno nie przyszłoby mi do głowy, by akurat w ten sposób wyrażać miłość mężczyźnie.

W tamtym czasie było dla mnie niezrozumiałe, że choć mój partner deklaruje, że mnie kocha, to jednocześnie nie chce lub nie potrafi zaspokoić moich potrzeb (których nie wyrażałam wprost, bo wydawały mi się oczywiste).

Niedługo po tym zetknęłam się z teorią Dr. Chapmana i wszystko stało się jasne.

Koncepcja ta mówi o tym, że wbrew temu, co mogłoby się wydawać, nie ma jednego uniwersalnego „języka miłości”, który dla każdego byłby tak samo zrozumiały. Na szczęście nie jest ich też nieskończenie wiele. Okazuje się, że sposoby okazywania uczuć można podzielić na 5 ogólnych kategorii zachowań, które tworzą właśnie „5 języków miłości”.

  • Pierwszy język, to „słowa uznania”. W tej kategorii mieszą się przede wszystkim werbalne komplementy wyrażające docenienie i wsparcie.
  • Drugim językiem jest „służenie”, czyli okazywanie miłości poprzez działania (uczynki), które w jakiś sposób odciążają drugą osobę.
  • Trzeci język, to „jakościowy czas”, a więc poświęcanie partnerowi niepodzielnej uwagi (bez wszelkiego rodzaju „rozpraszaczy” podczas wspólnego przebywania.
  • Prezenty” są kolejnym językiem. Nie chodzi tu oczywiście o jakieś spektakularne podarunki, ale małe, symboliczne gesty, które pokazują uczucie i zaangażowanie.
  • I wreszcie ostatni język – „fizyczny dotyk”, odnosi się do okazywania bliskości i obecności poprzez różnego rodzaju nieseksualny kontakt fizyczny.

Badania i obserwacje pokazują, że najczęściej mamy jeden bazowy język miłości, najbardziej dla nas zrozumiały i naturalny. Oznacza to, że zarówno sami najczęściej wyrażamy uczucie za jego pośrednictwem, jak i najłatwiej jest nam zinterpretować czyjeś zachowanie jako wyraz miłości, gdy jest nadawane przez ten kanał.

Z pewnością najprościej jest się porozumieć, gdy dwie osoby w relacji są biegłe w tym samym języku – przy czym nawet w tym przypadku warto włączać do relacji inne języki, gdyż to uczyni ją bardziej wielowymiarową, a przez to pełniejszą i bogatszą.

Taka sytuacja jednak zdarza się dość rzadko. Zazwyczaj partnerzy wchodzą w związek z różnymi programami (czasem wręcz skrajnie), które w dodatku wydają się im uniwersalne i oczywiste. Często prowadzi to do nieporozumień i sytuacji, w których oboje starają się jak umieją, a mimo to żadne nie czuje się do końca kochane.

Dobra wiadomość jest taka, że można to łatwo zmienić. Wystarczy tylko odkryć nawzajem swoje bazowe języki. Gdy znamy już tę teorię i jesteśmy nastawieni na odbieranie wszystkimi pięcioma kanałami, możemy po prostu zaobserwować, w jaki sposób partner najczęściej i najchętniej wyraża nam uczucia, a następnie uczyć się komunikowania uczuć w tym samym języku. Można do tego skorzystać z poniższych podpowiedzi.

Jeśli głównym językiem partnera są słowa – pamiętajmy, by go chwalić, doceniać, dawać szczere komplementy. Dobrze sprawdzają się także listy miłosne, czy małe karteczki z wyznaniami.

Na poziomie uczynków najbardziej pożądane będzie wyręczenie drugiej osoby w jej obowiązkach (np. ugotowanie obiadu, odebranie dzieci ze szkoły) lub choćby zaoferowanie swojej pomocy i wsparcia, wspólnego wykonania różnych zadań.

Gdy chcemy ofiarować drugiej połówce jakościowy czas – zadbajmy o spacery we dwoje lub stwórzmy inne konteksty, w których nie będzie elektroniki czy innych dystraktorów. Może uda się zainicjować jakieś wspólne hobby?

Język prezentów to z kolei nie tylko materialne podarunki (a i te nie muszą być wielkiej wartości), ale też takie gesty jak zorganizowanie urodzinowej imprezy-niespodzianki czy przygotowanie wykwintnej kolacji na rocznicę znajomości.

Dotyk wydaje się tu najbardziej klarowny – jest to wszelkie przytulanie, głaskanie, trzymanie za ręce, masowanie, całowanie i wszystko co sprawia wam cielesną nieseksualną przyjemność.

Jeśli nauczymy się okazywać partnerowi miłość w sposób najbardziej dla niego zrozumiały – nasz związek z pewnością na tym zyska. Gdy dziś przygotowuję lub kupuję coś z myślą o moim narzeczonym i widzę, jak bardzo go to cieszy, to wiem, że ma to większy sens niż oferowanie mu mojej uwagi (której odbiera wystarczająco dużo). Z drugiej strony staram się też traktować jego upominki jako wyraz miłości – bo wiem, że to właśnie chce mi nimi przekazać.

Oczywiście nie zapominajmy w tym wszystkim o własnych potrzebach i zidentyfikowaniu swojego języka. Nawet jeżeli znamy różne języki, to zawsze jeden będzie dla nas tym „ojczystym”. Dlatego komunikujmy partnerowi czego konkretnie oczekujemy i dlaczego jest to dla nas ważne. Nawet jeśli początkowo nie będzie to dla niego naturalne, to na pewno widząc, że jego działania przynoszą efekt, będzie chciał inwestować w tę sferę.

Jeśli oboje zechcecie poświęcić czas na to, by wzajemnie poznać swoje języki, a jednocześnie zadbacie o to, by rozwijać komunikację na wszystkich pięciu poziomach, to poczujecie się zarówno bardziej kochani, jak i bardziej skuteczni w okazywaniu miłości. A to z pewnością solidne filary szczęśliwego związku.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail