Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
poniedziałek 19/04/2021 |
Św. Leona IX
home iconPod lupą
line break icon

Czy da się budować dialog w podzielonym społeczeństwie?

REPORTER

Przemysław Sałek - 09.03.17

Dialog nie jest ani oczywisty, ani naturalny, ani łatwy. Sokrates, którego uważa się za jednego z twórców filozofii dialogu, był uznawany za dziwaka. To dopiero kultura lub religijna wiara otwiera nas na dialog. I zachęca nas do ryzyka podjęcia dialogu z innymi.

Przemysław Sałek: Czy w polskim społeczeństwie podziały ze względu na kwestie polityczne są większe niż kiedyś? Czy raczej nic niezwykłego się nie dzieje, ponieważ wyraźne podziały to stan naturalny w demokracji?

Dr hab. Sławomir Sowiński*: Odpowiedź jest złożona. Zacznijmy od tego, że w społeczeństwie demokratycznym podziały, różnorodność oraz konkurencja idei są nie tylko czymś naturalnym, ale i do pewnego stopnia są wręcz wskazane, m.in. budują tożsamość i ożywiają społeczeństwo. Jeśli popatrzymy na naszą historię, np. w perspektywie XX wieku, to dostrzeżemy, że różne podziały w wymiarze tożsamości zawsze mocno definiowały społeczeństwo. W II Rzeczypospolitej mieliśmy głośny podział na zwolenników Józefa Piłsudskiego oraz Romana Dmowskiego.

Jak sytuacja wygląda współcześnie?

Po przemianach ustrojowych po 1989 roku podział polityczny w Polsce miał charakter – jak to nazywają politologowie i socjologowie – „postsolidarnościowy”. Był to spór o dziedzictwo PRL-u. Stronami podziału byli zwolennicy „Solidarności” oraz osoby, które myślały z sympatią o minionym ustroju. Było tak aż do 2005 roku.

Przypomnijmy, że wtedy odbyły się zarówno wybory prezydenckie, jak i parlamentarne. Jak zmieniły polską politykę?

Na skutek politycznej klęski „postpeerelowskiej lewicy” w 2005 roku spór przeniósł się do wnętrza obozu „solidarnościowego” i zaczął dotyczyć głównie przeprowadzonej wcześniej transformacji ustrojowej i jej skutków dla współczesnej Polski. Na to w roku 2010 nałożyła się jeszcze trauma po tragedii w Smoleńsku. Wtedy nowy podział polityczny nabrał wręcz charakteru „metafizycznego”. Jest on dość niepokojący, ponieważ aktualny spór polityczny zdominował wszystkie inne formy życia społecznego i coraz mniej jest w Polsce zbiorowych tożsamości, które są w stanie przekroczyć ten konflikt i starają się budować wspólnotę.


SOLIDARNOŚĆ

Czytaj także:
Solidarność. Dlaczego wg Tischnera była małym cudem nad Wisłą?

Obecne różnice polityczne w społeczeństwie są olbrzymie. Z perspektywy polityków to bardzo dobrze, ponieważ politykę buduje się poprzez konflikt i ukazywanie różnic. Co naturalne, politycy, niczym aktorzy w teatrze, odgrywają swoje role podsycające konflikty. Czy problemem nie jest to, że polskie społeczeństwo odbiera zbyt dosłownie zachowanie polityków i nie zauważa, że często to tylko gra?

Polityka rzeczywiście ma dużo z teatru. Przede wszystkim jest pewną specyficzną konwencją ze swoimi rolami i maskami. Mamy także scenę, na której odgrywa się przedstawienie. Nie ma w tym nic złego i ma to nawet dużo plusów. Dzięki tej konwencji politycy nie ranią się osobiście, tylko odgrywają pewne role.

Problem polega na tym, że to, co jest oczywiste dla polityków oraz części komentatorów, czyli pewna umowność i symbolika sporów, przez wyborców bywa odbierana jest jako prawda. Wtedy polityka wychodzi z teatru i wchodzi na nasze ulice. A ostatnio wkracza nawet do naszych domów. To jest istotny problem. Myślę, że do pewnego stopnia taka sytuacja jest ceną, jaką płacimy za młodą demokrację. Jesteśmy dopiero na początku drogi. Na szczęście kolejne pokolenia powinny lepiej rozróżniać konwencję polityki od jej istoty.

Ale czy kolejne pokolenia nie przejmują od rodziców sympatii politycznych? Tak jak to często ma miejsce na przykład z kwestią wiary w Boga i religijnością.

Na szczęście nic w historii nie jest zadekretowane. Oczywiście, kolejne pokolenia nie muszą być roztropniejsze, ale z pewnością mają taką szansę. Patrzę z dużą nadzieją na młodych ludzi. I to nie tylko z tego powodu, że jestem szczęśliwym ojcem dorastających synów oraz pracuję na uniwersytecie z młodzieżą, ale także dlatego, że w młodym pokoleniu, wchodzącym na scenę publiczną, widzę kilka pozytywnych rzeczy. Po pierwsze, jest większe myślenie wspólnotowe niż u ich poprzedników, którzy byli często zachłyśnięci mitem indywidualnego sukcesu. Po drugie, zauważam również większy umiar i powściągliwość. Na scenę wchodzi obecnie całkiem inne pokolenie, które może nas bardzo pozytywnie zaskoczyć.

Czy w polskim społeczeństwie nie zanika „zaciekawienie innością”? Chyba coraz rzadziej zastanawiamy się, dlaczego ktoś inaczej postrzega świat niż my. Za to przykładowo skupiamy na odbiorze tych mediów, które potwierdzają nasze poglądy, lub ograniczamy kontakty towarzyskie jedynie do osób mających podobny odbiór rzeczywistości.

Sprawa jest dość skomplikowana, ponieważ mówimy o pewnym zaniku myślenia krytycznego i wzroście popularności narracji tożsamościowej, która nie tyle służy próbie poznawania i rozumienia świata, co ma potwierdzać naszą tożsamość. Ten problem jest od dawna śledzony przez socjologów. W skrócie, wydaje się, że mamy do czynienia z paradoksem: im bardziej żyjemy w zglobalizowanym i wirtualnym świecie, w którym codziennie spotykamy setki anonimowych osób, tym bardziej zrozumienie tego, „kim jestem” staje się rzeczą poszukiwaną.




Czytaj także:
Zastanawiałeś się kiedyś, kim tak naprawdę jesteś?

Jeżeli ktoś urodził się 50 czy 100 lat temu to wiedział co będzie robił, jak się będzie ubierał itd. Jego tożsamość była czymś w pełni zdefiniowanym. Dzisiaj musimy naszą tożsamość stwarzać na nowo. Co więcej, zabiegamy, aby ta tożsamość była zaakceptowana przez innych, manifestujemy ją, szukając przy tym jej potwierdzenia.

Podziały w polskim społeczeństwie są bardzo wyraźne. Jak powinien wyglądać dialog z osobą, która ma od nas całkiem inny światopogląd?

Dialog nie jest ani oczywisty, ani naturalny, ani łatwy. Sokrates, którego uważa się za jednego z twórców filozofii dialogu, był uznawany przez jemu współczesnych za dziwaka, kontestatora i kogoś, kto funkcjonuje trochę na marginesie. Podobnie rzecz się miała z Platonem, który z kolei został uznany za idealistę, kogoś, kto błądzi w świecie idei. Człowiek nie jest chyba bytem dialogicznym z natury. To dopiero kultura lub religijna wiara otwiera nas na dialog. I zachęca nas do ryzyka podjęcia dialogu z innymi.

Zaryzykujmy więc.

Wtedy podstawowe pytanie brzmi – po co prowadzić dialog? Innej odpowiedzi udzielają sobie rodzice, którzy chcą spotkać się w dialogu ze swoimi dziećmi, innej współmałżonkowie, a jeszcze innych odpowiedzi należy się spodziewać w wymiarze społecznym. W każdym z tych przykładów występują inne wspólnoty i relacje. Jednak do dialogu zawsze potrzebna jest wolność. Aby zaistniał dialog, obie strony muszą chcieć rozmawiać, a nie tylko obrzucać się argumentami. Następnie ważny jest czas. Tutaj chodzi o to, aby się poznać i zbudować zaufanie. Dialog w sytuacji, kiedy ludzie znają się słabo i mają mało czasu dla siebie, jest czymś niezwykle trudnym. Dlatego tak nam ciężko go zbudować we współczesnym, pędzącym społeczeństwie.

Warto też pamiętać, że aby prowadzić dialog, należy mieć w miarę ugruntowaną tożsamość. Trzeba wiedzieć, kim się jest, skąd się przychodzi, jakie ma się do zaproponowania doświadczenia i jakie się ma potrzeby. Człowiek musi byś wewnętrznie zdefiniowany. Osoba, która wie, kim jest, ma większą odwagę na spotkanie i nie obawia się „inności”.

Tak jak to było chociażby podczas spotkań w Castel Gandolfo za pontyfikatu Jana Pawła II?

Dokładnie. Przez całe lata 80. XX wieku spotykali się tam najwybitniejsi intelektualiści ówczesnego świata. Byli oni niekoniecznie blisko związani z Kościołem katolickim i Janem Pawłem II, jednak pomimo znacznych różnic, rozmawiano tam o najważniejszych sprawach. To był znakomity przykład otwartego, szerokiego, pełnego troski dialogu, w którym był i czas, i szacunek, jak i pełna wolność.

*Dr hab. Sławomir Sowiński – politolog, publicysta i autor książek (m.in. „Boskie, cesarskie, publiczne. Debata o legitymizacji Kościoła katolickiego w Polsce w sferze publicznej w latach 1989-2010”). Pracuje w Instytucie Politologii UKSW


Sala posiedzeń w Sejmie

Czytaj także:
Trójpodział władzy. Dlaczego jest tak ważny?

Tags:
dialogpodziałypolitykaspołeczeństwo
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
1
Ciało św. Bernadetty
Aleteia
Nietknięte ciało św. Bernadety. Niesamowite raporty lekarzy po ek...
2
JÓZEF MONTWIŁŁ, TITANIC
Anna Gębalska-Berekets
Ksiądz z Suwalszczyzny, który pozostał na Titanicu. Oddał miejsce...
3
MARIA DULCISSIMA HOFFMANN
Anna Gębalska-Berekets
Oddała własne oczy chłopcu, który stracił wzrok i słuch. Helena H...
4
EMILIA KACZOROWSKA WOJTYŁA
Esprit
Emilia Wojtyłowa. Zagrożona ciąża i heroizm, który ocalił przyszł...
5
VIRGIN
Redakcja
Najpiękniejsze modlitwy do Maryi: do odmawiania w różnych okolicz...
6
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś 15 kwietnia
7
MAMA JA STADO
Edycja św. Pawła
Maja: Mam marzenie, że jak pójdę do nieba, to Bóg da mi Hanię don...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail