Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

„Strach przed krzyżem jest naszym wielkim krzyżem”. Krzyż u świętych i błogosławionych

Fr Lawrence Lew, O.P./Flickr
Udostępnij

W życiu świętych i błogosławionych Kościoła katolickiego krzyż zawsze był obecny. Ci, do których teraz modlimy się – często w intencji ulżenia w niesieniu naszych krzyży – łączyli swoje trudy z pasją Chrystusa.

„Niech  Cię  wysławia  serce  me,  język  mój,  niech  wołają  wszystkie  kości moje. Panie któż podobny Tobie? […] Sięgnąłeś swą prawicą aż do samej głębi mego konania. Stamtąd z głębi mego serca wydobyłeś i precz odrzuciłeś, bezmiar mojego zepsucia”- modlił się św. Augustyn. Cierpienia duszy porównuje do umierania,  odkrycie zbawczej roli cierpienia pozwala człowiekowi zrozumieć, że może być dopuszczane przez Boga albo nawet pochodzić od Boga i być wyrazem Jego łaski i dobroci. „Kto nie widzi celu swojej podróży, niech nigdy nie oddala się od krzyża, a sam krzyż będzie go prowadził”- pisał św. Augustyn.

Małe krzyżyki

Św. Teresa z Lisieux przez pierwsze pięć lat w Karmelu otrzymywała „więcej kolców aniżeli róż”. W dniu obłóczyn, 10 stycznia 1889 Teresa od Dzieciątka Jezus dodała do swego imienia Najświętsze Oblicze, co miało oznaczać wolę przyjęcia – na wzór Jezusa w czasie Jego Męki – doświadczeń, ran i cierpień na okup za grzeszników. Przed zakrwawionym Obliczem Jezusa uczyła się miłości pokornej i hojnej, która o sobie zapomina. „Krzyż zewnętrzny to jeszcze niewiele… Krzyżem prawdziwym jest męczeństwo serca, cierpienie samej duszy”- pisze. Znane są jej słowa: „Małe krzyżyki są całą naszą radością, spotyka się je częściej niż wielkie, a one przygotowują serce na przyjęcie wielkich krzyży, gdy taka będzie wola naszego Dobrego Mistrza”.

Św. Jan Maria Vianney, kiedy dotarł do Ars, małej wioski, w której mieszkało 230 osób, usłyszał ostrzeżenie biskupa: „Nie ma w tej parafii wielkiej miłości Boga; będzie z tym ksiądz miał do czynienia”. Vianney ofiarował się w intencji nawrócenia parafian, prosił Pana, aby zesłał nawet na niego cierpienia w tej intencji. Mówił: „Krzyż jest darem, który dobry Bóg zsyła swoim przyjaciołom (…). Ludzie ze świata martwią się, kiedy mają krzyż, chrześcijanie martwią się, gdy go nie mają. Strach przed krzyżem jest naszym wielkim krzyżem”.

Krzyż uczy miłości

Brat Albert wyrażał Bogu wdzięczność na Jego miłość. Znaczący jest zapis w jego notatniku rekolekcyjnym: „Czy Panu Jezusowi cierpiącemu za mnie mękę i za mnie ukrzyżowanemu mogę czego odmówić”. Modlitwa, która ogarniała całe jego życie, sięgała szczytów życia kontemplacyjnego. Brat Albert włączał miłość wyrażoną w trudzie fizycznym w modlitewne obcowanie z Bogiem. „Krzyż jest tajemnicą, wymaga wiary. Krzyż jest światłem, które oświeca umysł; szczęśliwy, kto mu odda serce i dostanie łaskę miłowania”- pisał.

Św. Edyta Stein zanotowała: „Krzyż jest pojęciem wspólnym dla tego wszystkiego co nieproszone zjawia się w naszym życiu, co pozostaje, gdy uczyniliśmy wszystko, by oddalić nędzę, chorobę, cierpienia i udręki wszelkiego rodzaju. To, co mimo to zostaje, to Krzyż”. Stein stroni od łatwego cierpiętnictwa, twierdzi, że nie powinniśmy szukać cierpienia, choroby, nędzy itp., a jeśli już są, zaleca starać się je wyeliminować z naszego życia. Jednak, jeśli mimo naszych wysiłków, wszystko co trudne zostaje, jest krzyżem. Krzyż trzeba umieć przyjąć. „Chcąc się pozbyć swego starego krzyża, otrzymujemy na ogół krzyż cięższy. Im doskonalsze będzie czynne i bierne ukrzyżowanie, tym głębsze zjednoczenie z Ukrzyżowanym i bogatszy udział w życiu Bożym. Jeśli dusza chce dzielić życie Chrystusa, musi wraz z Nim przejść śmierć krzyżową; wydać się na ukrzyżowanie w cierpieniu i śmierci, tak jak je Bóg ześle czy dopuści”.

Krzyż według O. Pio jest koniecznością. Z jednej strony wynika z odczuwania potrzeby wynagradzania za własne grzechy, z drugiej zaś – przeżywania szkoły miłości, w której miłości można się uczyć. W listach do swoich ojców duchowych o. Pio wyrażał pragnienie krzyża stawiając je jako warunek dalszej egzystencji. „Pod krzyżem człowiek uczy się miłości, a Ja nie obdarzam nim wszystkich ludzi, a tylko te dusze, które są mi najdroższe”- takie słowa otrzymał O. Pio od Chrystusa.

Całować krzyż wśród róż

W 1930 roku Marta Robin usłyszała w swoim sercu głos Pana. Jezus zapytał ją: „Czy chcesz być jak Ja?”. Marta zgodziła się i przez ponad 50 lat – od czwartkowego wieczoru przez cały piątek – traciła przytomność i w wielkich bólach ciała łączyła się z męką Chrystusa. Żywiła się tylko Komunią Świętą. Mówiła: „Iść za Jezusem niosąc krzyż nie znaczy przywiązać sobie ciężary do nóg, ale skrzydła do ramion; wprowadzić niebo w swoje życie”.

W bunkrze głodowym 14 sierpnia 1941 wypełniły się słowa powiedziane przez Chrystusa do apostołów, aby „szli i owoc przynosili i by owoc ich trwał” (por. J 15,16). To od męczennika świętego Maksymiliana Marii Kolbe pochodzą słowa: „Święty Tomasz więcej się nauczył u stóp Krzyża aniżeli z książek”.

14 lutego 1971 roku św. Josemaría napisał krótką notatkę: „Całować Krzyż wśród róż”. Wyraził przyzwolenie na cierpienie, zgodził się na swój los w imię miłości Chrystusa.

Podczas spotkania z młodzieżą na placu św. Jana na Lateranie 2 kwietnia 1998 św. Jan Paweł II mówił: „Jeżeli Krzyż zostaje przyjęty, przynosi zbawienie i pokój (…) Bez Boga Krzyż nas przygniata; z Bogiem daje nam odkupienie i zbawienie (…). Weź Krzyż!, przyjmij go, nie pozwól, aby przygniotły cię wydarzenia, ale z Chrystusem zwyciężaj zło i śmierć! Jeżeli z Ewangelii Krzyża uczynisz program swojego życia, jeżeli pójdziesz za Chrystusem aż na Krzyż, w pełni odnajdziesz samego siebie!”.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail